Podobno nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko te, z których za szybko rezygnujemy.

Jeszcze rok temu nie wyobrażałem sobie reaktywacji Servitusa. Brak ludzi chętnych do pracy, brak wizji, brak… Ogólnie same braki. Pamiętam go jeszcze z czasów, gdy był drukowany – sztab osób, które co miesiąc dbały o poziom pisma. Później nadeszła era „internetów”, gdzie co jakiś czas zdarzało mi się zaglądać czy brać udział w jakiś pracach związanych z tworzeniem jego blogowej wersji. Ludzie ewoluują, pokolenia przechodzą, zmieniają się priorytety. Nie po raz pierwszy, jakiś czas temu, nastąpiła przerwa w działaniu pisma. Wziąć się w garść i zacząć tworzyć je od nowa? Niemożliwe! Kto by się tego podjął?

Aż tu nagle jeden mail, który zaczyna mącić w głowie. Nawet nie wyobrażacie sobie, ile jedna, zwykła wiadomość może zrobić dobrego i pobudzić człowieka do działania – genialne! Wiadomość od Prezesa – a to już nie przelewki :) Później machina ruszyła. Wymiana zdań, pomysłów, wizji rodzących się gdzieś z tyłu głowy. I tak, po niespełna trzech miesiącach (specjalnie spojrzałem, to 13 października coś zaiskrzyło – przypadek? nie sądzę), mamy gotowe dziecko, które śmiało możemy oddać w Wasze ręce! Dziecko  w zasadzie już duże (Servitus, z przerwami, istnieje do 1998 roku), a więc z bagażem doświadczeń, ubrane w nowe ciuchy, z nowym pomysłem na siebie i otaczającymi go ludźmi. Misja niemożliwa? Nie dla KSM-owicza!

Jaka będzie przyszłość odnowionego Servitusa? O tym zdecydujecie sami! My będziemy dokładali starań, aby zaspokoić wymagania czytelników. Od Waszego zaangażowania i wsparcia zależy naprawdę wiele.

Po co to wszystko?

Katolik ma swoje zdanie. Często nie umie go wyrazić, czym przegrywa walkę z wyszkolonymi PR-owcami, którzy stoją za politykami, znanymi osobami, które potrafią tak naprawdę tylko mącić. Aby młody KSM-owicz miał faktycznie poukładane w głowie, był świadomy jak wygląda rzeczywistość (a nie tylko jej medialna kreatura) – proponujemy śledzić na bieżąco Servitusa. Nie dajmy się zepchnąć na bok tylko dlatego, że mamy 14, 16 czy 25 lat i pewnie „niewiele wiemy o świecie i życiu”. Nasze zdanie również ma moc! Bądźmy też chodzącymi wizytówkami wartości, z którymi przynależąc do KSM-u się utożsamiamy. Misja niemożliwa? Nie dla KSM-owicza!