Czasem gubimy sens spowiedzi – albo traktujemy ją jako coś powszedniego, albo jako niedostępne dla nas tajemnicze misterium, czy wreszcie zwyczajnie nie doceniamy jej wartości i ją lekceważymy. A spowiedź jest po prostu sakramentem.


Jabłuszko

Na początku rozważań o sakramencie pokuty warto zastanowić się nad tym, po co w ogóle nam ten sakrament i czym jest grzech. Nie chodzi tu o uczenie się na pamięć, że grzech ciężki musi spełniać trzy warunki (świadomy, dobrowolny, ciężka materia), tu odsyłam do KKK. Ważniejszą sprawą jest zrozumienie, że grzech jest odrzuceniem Bożej Miłości. Często grzech jest sprowadzany do czegoś banalnego, jak na przykład zjedzenie owocu przez Adama i Ewę. Patrząc na tę historię czasem odnosi się wrażenie, że pierwsi ludzie żadnego wielkiego zła nie uczynili. Ale kiedy spojrzymy na grzech jako nieposłuszeństwo wobec Boga, który poniósł za nas męczeńską śmierć na krzyżu, nasze przewinienia wydają się być dużo cięższe.

Czym jest spowiedź?

Spowiedź jest jednym z Siedmiu Sakramentów, czyli specjalną przestrzenią dla działania Bożej łaski. Jest to spotkanie nas – grzeszników – z miłosiernym Chrystusem, który przebacza nam nasze winy. Każda spowiedź, do której przystępujemy, jest momentem kiedy On mówi do nas „przyjdźcie do mnie wszyscy utrudzeni i obciążeni, a ja was pokrzepię„. Pan ze Swojej miłości postanawia ponieść karę za zło, którego się dopuściliśmy. Jeżeli tylko przyjdziemy do Niego i szczerze powiemy mu „żałuję” – On nas nie odtrąci, ale da nam najlepszą szatę, pierścień oraz sandały (por. Łk 15,22). Podczas sakramentu pokuty pozwalamy Jezusowi przeniknąć nas Jego łaską przebaczenia, dzięki której możemy żyć na nowo w jedności z Bogiem.

„Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz Ci, którzy się źle mają” (Mk 2,17)

Sakrament pokuty jest skierowany do grzeszników, czyli nas wszystkich. Część osób jednak nie chce pójść do spowiedzi, gdyż boi się lub wstydzi księdza. Jednak przychodząc do konfesjonału należy pamiętać, że przede wszystkim przychodzimy do Miłosiernego Ojca, który udziela łaski kapłanowi, który nas spowiada. A im więcej grzeszymy, tym bardziej potrzebujemy łaski tego sakramentu – gdzie wzmógł się grzech tam jeszcze obficiej rozlała się łaska (por. Rz 5,20).

Kocham Cię

Bajki często bardzo dobrze obrazują rzeczy, z którymi na pierwszy rzut oka nie mają nic wspólnego. Kiedy oglądałem Krainę Lodu i scenę ocalenia Anny, od razu widziałem w tym scenę „zbawienia człowieka”. Ludzie są jak Elza, która raniła serce swojej siostry. Często prosimy Boga żeby od nas odszedł (nawet w Piśmie Świętym wielu późniejszych proroków nie chciało współpracować z Bogiem np. Jonasz). Wtedy Bóg biegnie do nas z otwartymi rękami i mówi, że nie może odejść, bo nas kocha. Owszem, możemy Mu wtedy powiedzieć, że chcemy odwrócić się od Niego, ale jeżeli Mu zaufamy i przyjmiemy Jego miłość, odzyskamy pokój w naszej duszy.

Po prostu sakrament

Spowiedź jest łaską Bożą, którą Chrystus przeznacza dla naszego zbawienia. Powinniśmy więc korzystać z niej tak często, jak potrzebujemy, aczkolwiek nie lekkomyślnie. Spowiedź nie powinna być prysznicem, który musimy regularnie brać, ale ratunkiem dla ran serca. Warto pamiętać o 5 warunkach dobrej spowiedzi. Opuszczając którykolwiek z nich, zamykamy się częściowo na łaskę po którą przyszliśmy. Bo czy nawrócenie może być pełne bez którejś części? Czy bez rachunku sumienia będziemy znali naszą duszę? Czy bez żalu za grzechy będziemy potrafili odrzucić nasze grzechy? Czy bez mocnego postanowienia poprawy będziemy mogli się zmienić? Czy bez szczerej spowiedzi Chrystus weźmie na siebie te winy? Czy bez zadośćuczynienia będziemy mogli naprawić popełnione zło? Zatem czy to pierwszy czy ostatni z warunków dobrej spowiedzi, bez wypełnienia ich z wiarą, nie będziemy mogli przyjąć łaski, która ma nas uświęcić i otworzyć się na inne sakramenty.