Kursy, szkolenia, warsztaty, rekolekcje… Tylko po co Ci to? Nie szkoda czasu i pieniędzy? Przecież zamiast tego można wyjść ze znajomymi na imprezę, a za ”zaoszczędzone” pieniądze kupić nową bluzkę. Tak powiedziałaby Ci niejedna osoba… Tak często myśli tzw. współczesny świat… Te wszystkie wymienione działania robimy jednak „po coś”. Nie wierzysz? Przeczytaj!

Na początek zacznę od siebie

Czasu, jaki poświęciłam na udział w szkoleniach, warsztatach, czy kursach, nie zliczę – wiem to. Na potrzeby tego artykułu przekalkulowałam, ile było tego w ostatnim roku. 8 kursów, warsztaty z 4 dziedzin, 2 weekendy rekolekcyjne i 2-tygodniowe rekolekcje „w drodze”. Ok. 30 książek głównie związanych z moim zawodem, coachingiem, czy zarządzaniem. Dużo? Myślę, że ciągle za mało i dobę można by jeszcze rozciągnąć! KSM to organizacja, która pokazała mi, że ważna jest wiedza z wielu dziedzin, a tylko ciągły rozwój i wymaganie od siebie może zagwarantować sukces. Szkolenia, czy kursy, w których biorę udział, nie zawsze związane są z zawodem, który wykonuję. Co niby mają wspólnego z pracą dietetyka umiejętności liderskie, czy coachingowe? Otóż bardzo dużo! I jedno i drugie wymaga pracy z ludźmi, zarządzania zespołem, zrozumienia ludzkich uczuć i dobrej organizacji czasu. Tylko dzięki temu, że praktycznie kończąc jeden kurs, zaczynam kolejny, „nie wypadam z obiegu”. Jestem stale na bieżąco i nie zatrzymuje się tylko na jednym działaniu, co docenili pracodawcy, gdy ubiegałam się o moją aktualną pracę. Jakiś czas po rozmowie kwalifikacyjnej dowiedziałam się od szefa, że „znokautowałam” ok. 30 kandydatów ubiegających się o moje stanowisko przez to, że nie zatrzymałam się tylko na wiedzy ze studiów, ale pogłębiam ją i poszerzam przez kusy zawodowe, a także te niekoniecznie związane z moją branżą. Umiejętności, jakie zdobyłam podczas KSM-owych wyjazdów szkoleniowych oraz organizacji niezliczonej liczby akcji – przydają mi się każdego dnia. Dzięki temu, że w KSM praktycznie ciągle są jakieś szkolenia/warsztaty, czy to wewnętrzne, czy zewnętrzne – spróbowałam wielu dziedzin i odkryłam pasje, które mam nadzieję w przyszłości staną się i moją pracą (czy może być coś lepszego niż praca, która daje radość i satysfakcję?).

Pierwsze – to prowadzenie szkoleń. Podczas nich czuję się jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. Wiem jednak, że nie odkryłabym tego, że potrafię to robić i sprawia mi to frajdę, gdyby nie uczestnictwo w warsztatach, nagrywanie na kamerze własnych wypowiedzi, czy udzielanie się w mediach. A tego nie byłoby, gdyby nie KSM. Nie zawsze ten, kto wiele mówi, ma naprawdę coś do powiedzenia. Drugim „konikiem”, odkrytym dzięki szkoleniom, jest coaching. Tuziny przeczytanych książek i każdego miesiąca coraz bliżej tego, by związać z tym swoją przyszłość i połączyć z pracą dietetyka. Nie da się? Wszystko się da, trzeba tylko odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego?

fot. P. Kiliańczyk

fot. P. Kiliańczyk

CO? JAK? DLACZEGO?

Ostatnio czytałam książkę „Zaczynaj od dlaczego” Sineka Simona. Autor usilnie próbuje przekonać czytelnika, że robimy podstawowy błąd w życiu, zaczynając nasze działania od pytań: CO? i JAK?, a nie: DLACZEGO? I choć z pozoru może nie widać różnicy (przecież nikogo nie obchodzi, jak dochodzimy do celu, ważne, że jest osiągnięty), po zastanowieniu mogę się z nim zgodzić. Żyjemy szybko, łatwo, bez zobowiązań – taki model świata przedstawiają nam media i takich ludzi jest wiele wokół nas. Żyją oni, odpowiadając sobie na pytania: CO chcę osiągnąć?/mieć?/kupić? i JAK to najprościej zrobić, by nie za wiele się napracować? Jak zdobyć dobrze płatną pracę, co postawić na piedestale życia, by osiągnąć sukces? Zapominają jednak o jednej prostej sprawie – CO? i JAK? nie gwarantują nam sukcesu. Nawet, jeśli mamy dobrą pracę i ustawione życie, rodzinę, czy uczelnię, ciągle brakuje nam jednego – celu. Daje go właśnie opisywane przez autora DLACZEGO? Tylko wiedząc po co chcesz coś osiągnąć, jakie kursy, czy warsztaty są Ci potrzebne, by zostać np. lekarzem – jesteś zadowolony. Ludzie zadający sobie pytanie DLACZEGO? mają bowiem ideę i widzą świat szerzej niż inni. Po co to piszę?

Tylko szaleńcy mają cel!

Szkolenia, kursy, warsztaty, książki – generalnie szeroko pojęty rozwój osobisty – mają jeden cel. Jedno DLACZEGO. Osoby, które Cię do nich przekonują, czy je tworzą, to zawsze pewien rodzaj szaleńców „zafiksowanych” w jakimś temacie. Ludzi, którzy chcą nauczyć kogoś czegoś, co sami robią dobrze. Chcących naprawiać świat i dawać radość tym, co potrafią. I choć nie każda dziedzina jest dla wszystkich – warto szukać swojej drogi. Godziny spędzone przed komputerem, telewizorem, czy też na imprezie ze znajomymi – owszem, czasem ważne, lecz najczęściej przynoszą niewspółmierne korzyści. Tracimy czas, rozwijamy lenistwo, a efektywność i radość spadają. Mimo że wyjściem, czy kupnem kolejnej gry zaspokajamy CO? i JAK?, to DLACZEGO? pozostaje nietknięte… Może warto to zmienić?

Rozwój KSM

fot. A. Superczyńska

Liczydło

Jak napisałam w tytule – umiesz liczyć, licz na siebie! Być może w obecnej chwili wydaje Ci się, że wyszkolenie się na Zastępowego, czy Lidera to strata czasu, bo przecież wiedzy nie wykorzystasz nigdzie indziej niż w oddziale. Może zawsze marzyłeś o tym, by nauczyć się robić zdjęcia, ale szkoda Ci czasu na kurs fotograficzny, bo wolisz spędzić go przed komputerem. A co, jeśli gotowanie to Twoja pasja i poprzez minimalny wysiłek – czytanie książek, praktykę czy kursy kulinarne, mógłbyś zostać Kucharzem Roku i zdobyć prestiżowe wyróżnienie? Wielcy ludzie, których podziwiamy na co dzień – odkrywcy, mówcy, czy artyści – też musieli odkryć talent, jaki posiadają i szlifować go jak diament. Nikt (prócz Jezusa) nie urodził się GENIALNY i ze świetlaną wizją przyszłości.

Tylko od Ciebie zależy, jak będzie wyglądało Twoje życie za 5, 10, czy 15 lat. Wolisz więc siedzieć i czekać na „gwiazdkę z nieba”, czy zakasać rękawy, zacząć działać i szukać swojej drogi życiowej/pasji/talentu – swojego życiowego DLACZEGO? Wybór należy do Ciebie! Może opowiesz mi o nim za jakiś czas, kiedy się spotkamy… Ja wiem jedno – naprawdę warto!