Na pytanie Jezusa: Czyż i wy chcecie odejść? pewnie automatycznie odpowiemy: nie! Tym bardziej kiedy wyobrazimy sobie spoglądającego na nas Nauczyciela. Po prostu inaczej odpowiedzieć nie wypada. Tyle tylko, że nasza odpowiedź zobowiązuje...


Liturgia Słowa – 23.08.2015
XXI Niedziela Zwykła

Przejdź do czytań

(J 6,54.60-69)
Ucząc w synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca. Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: Czyż i wy chcecie odejść? Odpowiedział Mu Szymon Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga.

Komentarz

Fragment Ewangelii wg św. Jana opisuje scenę, kiedy to uczniowie opuszczają Jezusa, ponieważ Jego mowa jest trudna. Wobec tego zwraca się On do Dwunastu słowami: Czyż i wy chcecie odejść?.

Podobne pytanie w pierwszym czytaniu kieruje Jozue do Izraelitów: Gdyby jednak wam się nie podobało służyć Panu, rozstrzygnijcie dziś, komu służyć chcecie?

Choć pytania te kierowane są odpowiednio do Dwunastu oraz Narodu Wybranego, to jednak czujemy, że Jezus zadaje je także i nam, oczekując konkretnej, osobistej, a przede wszystkim uczciwej (!) odpowiedzi.

Uważam, że właśnie uczciwość jest tutaj kluczowa. Bo na pytanie Jezusa: Czyż i wy chcecie odejść? pewnie automatycznie odpowiemy nie! Tym bardziej kiedy wyobrazimy sobie spoglądającego na nas Nauczyciela. Po prostu inaczej odpowiedzieć nie wypada. Tyle tylko, że nasza odpowiedź zobowiązuje.

Dlatego myślę, że warto zastanowić się nam nad tym, na ile swoim życiem pokazuję, że jestem w 100%, w każdej sytuacji świadkiem Jezusa, a jak często – mimo składanych Jezusowi deklaracji –  swoją postawą odpowiadam jak uczniowie z dzisiejszej Ewangelii: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?

Świadectwo

Niedawno odwiedziłem były zakład pracy. Przechodząc przez kolejne biura, trafiałem na serię pytań z cyklu Co u Ciebie? Kiedy przez nie przebrnąłem, rozmowa często schodziła na tematy wiary – w końcu odszedłem z pracy do seminarium. Usłyszałem między innymi, że trudno jest w naszych czasach wierzyć, być katolikiem. Jednej z urzędniczek chodziło o to, że jest wiele kwestii skomplikowanych, w których nie do końca zgadza się z Kościołem. Pewnie często spotykamy się ze stwierdzeniami typu: chodzę do kościoła, ale w tym i tym papież, biskupi, księża  racji nie mają.

Dla mnie to taki mix odpowiedzi: nie chcę odejść oraz trudna jest ta mowa.

Pani z byłej pracy odpowiedziałem, że Kościół mówi jasno np. nie wolno zabijać tyle tylko, że sami sobie komplikujemy wiele spraw, zastanawiając się, czy może chore dziecko wolno jednak zabić, ale dalej powstaje pytanie jak bardzo chore, do którego tygodnia życia itd.

Nie wiem na ile moja odpowiedź była pomocna. Sądzę jednak, że pomocne będzie dla nas uczciwe wypełnianie złożonych Bogu deklaracji.