Zbliża się kolejny Zjazd Diecezjalny, na którym wybrany zostanie nowy Zarząd Diecezjalny. Jako że czasu zostało mało, mój artykuł może wydawać się niepotrzebny, napisany za późno. Być może faktycznie w mojej kadencji nie zdąży się nic zmienić, jednak chciałbym, aby Prezes następnej kadencji zaczynał pracę na czymś „nowym”.

Ten artykuł kieruję w szczególności do obecnych i przyszłych członków Zarządu i kierownictw naszych oddziałów i kół. Przeczytajcie i przemyślcie.

Chciałbym napisać nie o tym, jak jest, ale jak moim zdaniem być powinno. Chciałbym przedstawić moją wizję stwierdzenia „Prezes wie wszystko”. Ku zasmuceniu niektórych osób, nie będę pisał o „plotkach, ploteczkach”, ale o tym, że Prezes powinien wiedzieć wszystko w dość specyficzny sposób.

Spróbujcie sobie wyobrazić sytuację, w której Prezes naprawdę wie wszystko. Zna wszystkich członków w diecezji, wie jakie mają problemy, zna wszystkie oddziały i koła, wie co się u nich dzieje, zna księży, inne organizacje, wie dokładnie co, gdzie i jak. Dajecie radę? Ja, szczerze powiedziawszy, nie. Faktycznie są osoby, które zapamiętują naprawdę wiele rzeczy. Ale nadal uważam, że powyższa wizja jest nierealna. Dlaczego?

Po pierwsze ludzkie ograniczenia. Jeszcze raz powtórzę – znam tych, którzy zapamiętują naprawdę wiele informacji. Mówię o nich zawsze, że mają w głowie kalendarz. Miałem okazję pracować z takimi osobami i jest to naprawdę niesamowita predyspozycja. Myślę jednak, że ogrom informacji, jakie musiałby mieć w głowie Prezes Zarządu Diecezjalnego przerasta zdecydowaną większość osób. Pamiętajmy też, że każdy człowiek ma swoją indywidualną osobowość i nie zawsze Prezesem zostaje osoba z kalendarzem w głowie.

Prezes wie wszystko

fot. flickr.com/ahmed_elhusseiny

Po drugie – znów czynnik ludzki, ale dotyczący „szeregowych członków”. Wiedzę o wydarzeniach diecezjalnych, czy oddziałowych można znaleźć nawet w Internecie, a większość księży poznać i wiedzieć, co z kim załatwić. Jednak pozostaje najważniejszy obszar – członkowie KSM. Zapamiętanie imion, informacji, kto jest z jakiego oddziału lub koła, to dla większości drobnostka. Co jednak z osobowością i problemami? Czy jedna osoba jest w stanie poznać wszystkich tak naprawdę? Wydaje mi się, że nie. Otwieramy się przed osobami, które bardzo dobrze znamy, ufamy im i spotykamy się z nimi często. Jak zatem Prezes miałby poznać wszystkich swoich członków?

I tu przechodzimy do mojej wizji. Dlaczego uważam, że niemożliwe może stać się możliwe? Na to pytanie odpowiada idealnie jedna z piosenek, którą chyba wszyscy znamy: Bo nikt nie ma z nas tego, co mamy razem… No właśnie. A gdyby tak Prezes wiedział wszystko, ale nie wszystko miał w swojej głowie? A gdyby tak założyć, że Prezes wie tyle, ile wszyscy członkowie razem wzięci? Spójrzmy na to w kilku płaszczyznach (nie ukrywam, że zależnych od naszej struktury).

Po pierwsze diecezja. Wiele się tutaj dzieje. Właściwie obejmuje ona wszystkie pozostałe płaszczyzny, więc wiedza się kumuluje. Dodatkowo dobrze jest wiedzieć coś o samej diecezji, księżach, organizacjach. Znać przepisy prawa, umieć pisać projekty, znać się na księgowości, i tak dalej, i tak dalej. Czy jedna osoba jest w stanie to ogarnąć? Raczej nie. I dlatego właśnie mamy ośmioosobowy Zarząd Diecezjalny! Te osiem osób powinno mieć wspólnie wiedzę we wszystkich aspektach działania KSM w diecezji. Dlatego też to oni, a nie sam Prezes, podejmują wszystkie decyzje.

Po drugie okręg. Diecezja składa się z okręgów. Wiedza o diecezji w dużej mierze składa się zatem z wiedzy o okręgach. A kto powinien wiedzieć najwięcej o okręgu? Opiekun okręgu, rzecz jasna. To on odpowiada za te kilka oddziałów czy kół i powinien je znać. Wiedzieć, jaka jest specyfika ich działania, czynniki wypływające z regionu, czy pojawiające się problemy. Taka jest wiedza Zarządu i Prezesa o danym okręgu, jaką posiada opiekun.

Po trzecie oddziały i koła. Nasza podstawowa płaszczyzna działania. Kto powinien znać oddział/koło i jego członków? Oczywiście, że Prezes oddziału czy koła wraz z całym kierownictwem. Dodatkowo każda parafia ma swoją specyfikę działania, różnie pracują też księża. Jak przekłada się to na opiekuna okręgu? Tutaj znów pojawia się zależność. Taką wiedzę o okręgu ma opiekun, jaką posiadają Prezesi i kierownictwa.

Myślę, że już rozumiecie, o co mi chodzi. Wiedza płynie z dołu w górę, co sprawia, że osoba na samej górze wie najwięcej. I tym sposobem „Prezes wie wszystko”.

fot. flickr.com/68397968@N07

fot. flickr.com/68397968@N07

Czy w mojej wizji dopatruje się jakiś problemów? Oczywiście. Po raz kolejny zwrócę uwagę na czynnik ludzki. Można tutaj wyróżnić dwa najważniejsze. Wiedza może nie płynąć z dwóch powodów: „góry” i „dołu”. Jeśli osoby odpowiedzialne za płaszczyzny (diecezję, okręgi, oddziały i koła) nie interesują się nimi, to mamy problem ze zdobywaniem i przekazywaniem wiedzy. I tutaj tkwi największe zadanie dla członków Zarządu i kierownictw. Odpowiednie zdobywanie i przekazywanie informacji.

Na koniec posłużę się przykładem. Nie ukrywam, że to on sprawił, że postanowiłem napisać ten artykuł. Sytuacja wygląda tak: organizujemy rekolekcje. Cena dla jednych wydaje się duża, dla innych mała, ale nie to jest rozważanym aspektem. Wiemy, że w KSM-ie są osoby, które stać na rekolekcje i takie, które z pokryciem kosztów mogą mieć problem. Nie mówię tutaj oczywiście o osobach, które wolą wydać 70 złotych na koncert niż na rekolekcje. Mówię o tych, którzy mają faktyczne problemy finansowe w swoich domach. Czy nie mogą wziąć udziału w rekolekcjach? Oczywiście, że mogą! Wiele razy powtarzałem nawet, że jeśli ktoś naprawdę nie ma możliwości zapłacić całej kwoty, to znajdzie się rozwiązanie. Zawsze można zorganizować dofinansowanie dla takiej osoby. No tak, ale przecież „nikt w takiej sytuacji nie zgłosi się z prośbą o wsparcie”. Fakt, przecież to sprawa wrażliwa i nie rozgłasza się jej na lewo i prawo. Czy jest na to jakieś rozwiązanie? Oczywiście. Nazywa się „Prezes wie wszystko”. Czy to wina członka, że Prezes Zarządu nie wie, że trzeba mu pomóc? Nie! To wina Prezesa oddziału, członków kierownictwa, opiekuna okręgu i Prezesa Zarządu. W takiej kolejności! Nie innej. Przecież to Prezes oddziału/koła powinien wiedzieć, z jakimi problemami borykają się jego członkowie. Jeśli on nie posiada predyspozycji do „poznawania ludzi”, to jest jeszcze reszta kierownictwa. Powinni zgłosić się do swojego opiekuna: „Słuchaj mamy taką osobę, której nie stać na rekolekcje. Czy jesteście w stanie obniżyć dla niej cenę?”. Opiekun przychodzi na spotkanie Zarządu i co słyszy? „Tak”. Nie może być innej decyzji!

Jeśli Prezes Zarządu ma rozwiązywać realne problemy, to musi o nich wiedzieć. Prezes musi „wiedzieć wszystko”.

Gotów!