Nie byłoby fenomenu disco polo w naszym gronie, gdyby nie było Zarządu. A nie byłoby Zarządu, gdybyście to Wy go nie wybrali!

Dziś może niekoniecznie o disco polo, choć muszę przyznać, że bez niego nie byłoby tak samo. Renesans popularności, za który odpowiada w naszym gronie Prezes, rozpoczął się w czasie Sesji Zarządów w Radomiu, czyli we wrześniu 2013 roku. Dokładając do tego liczne koncerty i kolejne osoby zarażane słuchaniem muzyki chodnikowej – jesteśmy już prawdziwymi weteranami w tej materii, a nawet ambasadorami :) Ale do rzeczy.

Nie daj życiu się

Dwa lata temu wymyśliłem sobie 101 powodów, dla których nie powinienem kandydować do Zarządu. Chwała Panu, że postawił gdzieś Filipa, który wybił mi je z głowy. Na każdy z nich, który zacząłem wymieniać, potrafił znaleźć kontrargument. Z uśmiechem wracamy teraz do tych tekstów. Czy było łatwo? Zdecydowanie nie! Tak jak Ty teraz, też wiedziałem, że praca w Zarządzie wiąże się z obowiązkami, systematycznością, poświęcaniem dodatkowych kilku, a czasem kilkudziesięciu godzin w tygodniu. Dla mnie to była abstrakcja. Już wtedy wiedziałem jednak, że odpowiedzialność nie polega na wymigiwaniu się swoimi dotychczasowymi obowiązkami i narzekaniu, jak to wiele mamy na głowie. Pisał zresztą o tym wczoraj Michał, pisała Karola, Magda i Marzena. A gdzie w Twoim życiu jest KSM, służba Bogu i Ojczyźnie? Nie zawalisz studiów, będziesz miał czas na realizację siebie, nie tak częste, ale zawsze – spotkania ze znajomymi i przyjemności, jeśli tylko zaczniesz sobie go dobrze gospodarować. Po co bierzesz udział w szkoleniach, uczysz się zarządzać ludźmi i czasem, skoro nie potrafisz wykorzystać tego w praktyce? Na ile powierzasz Jemu wszystko to, co robisz i to, co Cię jeszcze czeka?

tomek1Miód malina

Kandydując do Zarządu nie spodziewałem się, że te dwa lata będą takie rewelacyjne. KSM nie jest jakąś tam przygodą. To kawał życia, dla każdego, kto angażuje się w swoją pracę w 100%. Niesamowici ludzie, nowe zadania, dyskusje i żarty, dla których chce Ci się przychodzić raz w tygodniu na spotkanie. Mało tego, po tych dwóch latach chyba nikomu z nas się jeszcze nie znudziliśmy, a przecież bywały tygodnie, kiedy widywaliśmy się codziennie. Czy „Zarząd niszczy bardziej niż Mielno”? Taki komentarz padł pod którymś z postów w dyskusji na facebooku. Fakt, nieraz słyszeliśmy, jak kiepsko wyglądamy, jak dużo bierzemy na siebie i wreszcie – jak strasznie marudzimy. Byliśmy w tym roku po Sesji Zarządów nawet we wspomnianym Mielnie i muszę przyznać, że Zarząd niszczy bardziej. I co z tego? Raz, drugi się nie wyśpisz i już masz problem? Człowieku! Nie robisz przecież tego wszystkiego dla siebie! Za kilkadziesiąt lat staniesz przed św. Piotrem i powiesz, że wolałeś pograć w jakąś gierkę, zamiast prowadzić innych do zbawienia? Będziesz chciał mu wytłumaczyć, jakie to ciężkie były akurat Twoje studia i że tylko dlatego nie mogłeś się włączyć w to  wielkie dzieło? No chyba, że jesteś tak niezorganizowany, że już teraz ledwo wiążesz koniec z końcem. Pytanie więc – jak nad tym pracujesz?

Wymarzona

Od samego początku, już kandydując przed dwoma laty, marzyłem, żeby pełnić posługę rzecznika prasowego. Może i nie mam najlepszych predyspozycji, a wygląd pozostawia wiele do życzenia, ale na pewno duże chęci i zapał pozwoliły mi się spełniać w tej roli. Tym bardziej, że Prezes i wszyscy wokół z ufnością dawali wolną rękę w działaniach, za co im serdecznie dziękuję. Dziś mogę śmiało przyznać, że mimo wielu niepowodzeń, o których najczęściej po prostu się nie dowiadywałeś, dobrze spełniłem się w tej roli. To takie ludzkie, że potrzebujemy pochwał, które nas motywują do dalszej pracy. Słowa uznania od rzecznika Kurii Metropolitalnej, prelegentów konferencji prasowych Marszu, wreszcie zaproszenie i udział w spotkaniu dla studentów dziennikarstwa – to napędzało na kolejne miesiące. Dziś KSM ma w mediach bardzo dobrą pozycję. Cieszę się, że mogłem się do tego przyczynić.

Wracając do „wymarzonej” – nie wszystkie zadania, których podejmują się poszczególni członkowie Zarządu, są spełnieniem ich marzeń. Nie wszyscy mogą zostać Członkiem Zarządu, który przecież już z nazwy „nic nie robi” (to tylko pozory). Czasem trzeba przejąć Marsz dla Życia, czasem obóz wakacyjny. Trzeba pójść na kompromis i zostać Sekretarzem, żeby druga osoba, która ma już multum dużych zadań, miała czas choćby na drzemkę, a zadania były równomiernie rozłożone. Pamiętaj o tym, kiedy Cię wybiorą.

tomek4Życie to są chwile

Dwa lata minęły. Dwa kolejne przed nami. Jakiś czas temu zacząłem narzekać i rozpamiętywać, jaki mamy dobry zespół w Zarządzie i że przyszły (w którym, jeśli Bóg da, będzie mi dane dalej służyć) nie będzie mi w stanie zapełnić tej pustki, że nie będą to już ci sami ludzie, do których się przyzwyczaiłem. Tak już mam, jak się do kogoś przywiążę, to później ciężko się rozstać. Ty pewnie też jeszcze nie wyobrażasz sobie innego składu Zarządu. Ktoś jednak mądrze mi powiedział, że moje bycie w KSM-ie nie ogranicza się do tych dwóch lat. W sumie racja. Moim zadaniem jest przecież kontynuować to, co jako Zarząd kadencji 2013-2015 sobie wyznaczyliśmy i co wypracowaliśmy. Czy zawsze podejmowaliśmy dobre decyzje? Sam oceń. Wszystko jednak na chwałę Pana! Żeby z Ciebie, ze mnie, zrobić dojrzałego chrześcijanina, a samo Stowarzyszenie żeby funkcjonowało sprawniej i lepiej.

Czekam tu na Ciebie

Na tę chwilę na 10 funkcji w Zarządzie Diecezjalnym i Diecezjalnej Komisji Rewizyjnej mamy zgłoszonych 5 kandydatów. Prawdą jest, że nie każdy nadaje się do Zarządu. Jeśli jednak masz wątpliwości i wahasz się, to znaczy, że Duch Święty działa. Zastanów się, gdzie jest Twoja odpowiedzialność za wspólnotę. Nie chowaj jej do kieszeni! Czekam tu na Ciebie, wiem, że nie zawiedziesz – jak śpiewa Tomasz Niecik w swojej nowej piosence. Jej akurat nie polecam, służbę w Zarządzie – tak.

Przypadek,że znalazłem to dziś w pociągu? Nie sądzę! :)

Przypadek,że znalazłem to dziś w pociągu? Nie sądzę! :)