Mówią, że czas to pieniądz. Mnie zawsze przekonywało inne powiedzenie autorstwa Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego – Czas to miłość.

W deszczowy poranek po dyżurze nocnym w szpitalu, pewna urocza młoda osoba wręczyła mi na ulicy świeżutki numer „zacnej gazety” Metro. Z reguły nigdy nie biorę, bo później wala mi się po torebkach, a jak wiadomo damskie torby zdają się nie mieć dna. Owy numer prawie niczym mnie nie zaskoczył, nie przykuł uwagi. PRAWIE. Na pierwszej stronie krótka pseudodziennikarska notatka pt. Jak nas goni czas. Autor streszcza wyniki badań Głównego Urzędu Statystycznego o budżecie czasu ludności w 2013 roku, wciąż sugerując, że kroimy nasz czas w przestrzeni spotkań towarzyskich oraz dojazdów i przejazdów. Traktuje także, że poświęcamy go najwięcej na sen, pracę, sport i zamiłowania osobiste. Całość kwituje zdaniem, które zmotywowało mnie do poszukiwania owych badań w Internecie, w celu sprawdzenia czy to prawda.

Przeciętny Polak poświęca dziś na praktyki religijne średnio 11 minut dziennie.

Sprawdziłam… Metro pisze prawdę…  tak mówią badania GUS. 11 MINUT!

Czas wydaje się pojęciem względnym. Bo 11 minut dla tego, kto przegrał wyścig o jedną setną to strasznie dużo. 11 minut dla tego, kto zaspał do pracy i ma właśnie tyle, aby się zebrać i dotrzeć na przystanek tramwajowy to bardzo mało.

11 minut dla Osoby, która jest na pierwszym miejscu , dla Przyjaciela, który kocha tak, że niestraszny był dla Niego krzyż, aby Cię uratować od śmierci, dla Twojego Boga…  11 minut… dużo czy mało?

Uwaga: to nie jest tekst sponsorowany! Zamiast Metra polecam Servitusa :)