Druhny i Druhowie! Do Archidiecezjalnego Marszu dla Życia zostało już tylko siedem dni. Już za tydzień finał największej akcji apostolskiej, jakiej podejmuje się Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Archidiecezji Poznańskiej.

Jest to zadanie wymagające ogromnego nakładu pracy, ale przede wszystkim bardzo ważne. W świecie, w którym neguje się wszelkie pozytywne wartości, takie jak rodzina czy życie, potrzeba zdecydowanego głosu sprzeciwu. To jest właśnie element misji Kościoła. A nie muszę wam chyba przypominać, że to, co jest misją Kościoła, jest i naszą misją.

Przykrością jest dla mnie usłyszeć od mojej zastępczyni, która wkłada w Marsz całą siebie, że KSM-owicze nie mają czasu i ochoty wspierać tego wydarzenia. Są oczywiście osoby, którym jestem ogromnie wdzięczny za dotychczasowe wsparcie. Jednak słysząc, że brakuje rąk do pracy, że zadań podejmują się w kółko ci sami ludzie, zastanawiam się, czy aby na pewno wszyscy wychowaliśmy się i wychowujemy w tym samym KSM-ie. Jeśli członek Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży nie ma czasu bronić życia, to chciałbym wiedzieć, co jest ważniejsze. Jeśli członek Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży nie jest w stanie poświęcić choć dwóch godzin, aby rozwieźć, czy rozdać ulotki, to zastanawiam się, co poszło nie tak, jaki element formacyjnej układanki jest w naszym Stowarzyszeniu wadliwy.

Wzywam więc każdą i każdego z was. Wszystkich, którzy uważają się za KSM-owiczów. Wszystkich, którzy uważają, że KSM jest w ich życiu ważny. Przybądźcie na plac Adama Mickiewicza już 11 maja. Jeśli ktoś nie chce tego dnia wykonywać zadań związanych z Marszem, niech przyjdzie i po prostu będzie. Jeśli ktoś chce pomóc jeszcze tego ostatniego dnia, niech wcześniej zgłosi się do Marzeny lub do mnie. Dlaczego wcześniej? Abyśmy mogli zaplanować pracę, bo w dniu Marszu nie będzie już pewnie do tego głowy. Dla każdego znajdzie się zadanie. Jak pisałem, zadań jest mnóstwo. Nie może jednak zabraknąć w czasie Marszu żadnego z nas.

Osobiście będę rozczarowany każdą osobą związaną z naszym Stowarzyszeniem, która nie pojawi się na Marszu. Będę rozczarowany jako Prezes. Będę też rozczarowany jako zwykły członek KSM-u. Kto, jeśli nie my, ma pokazywać, że życie jest radością? Kiedy jak nie w takich momentach mamy angażować się w apostolstwo, do którego się przygotowujemy?

Deszcz? Zimno? Matura? Egzamin? Co jeszcze jest dla Ciebie wymówką, by nie pojawić się na Marszu? Co jeszcze nie pozwala ci poświęcić choć dwóch godzin w obronie każdego życia?