Większość z nas przypatrywała się kanonizacji Papieża Polaka w ekranach telewizorów. Jedna z naszych KSM-owiczek, która miała okazję być wówczas w Rzymie, dzieli się wrażeniami i opowiada, jakie emocje towarzyszyły jej w Wiecznym Mieście.

Z archidiecezjalną pielgrzymką dotarłam w sobotę, 26 kwietnia do Rzymu. Po zwiedzeniu najważniejszych zabytków mieliśmy wrócić do naszego hotelu w oddalonym o wiele kilometrów Orvieto, by około północy udać się z powrotem do Wiecznego Miasta. Wraz z kilkoma osobami zadecydowałam jednak odłączyć się od pielgrzymki i pozostać na miejscu. Około godziny 19 dotarliśmy na Via Della Conciliazione. Wokół nas – mnóstwo ludzi różnych narodowości. Ponad wielojęzycznym gwarem dominował język polski. Znaleźliśmy nieco miejsca by przysiąść na bruku i modliliśmy się całą noc, przygotowując się na oczekujące nas Wielkie Święto. Modlitwie towarzyszyły wspólne śpiewy Włochów, Meksykanów, Polaków i ludzi wielu innych narodowości.

junikowo-na-kanonizacjiOkoło 5:30 zaczęto wpuszczać pielgrzymów na plac św. Piotra. Dotarłam w pobliże kolumnady Berniniego, skąd miałam dobry widok na ołtarz obsypany kwiatami i przygotowany do liturgii kanonizacyjnej. O godzinie 10 rozpoczęła się Msza święta kanonizacyjna. Nad tłumem powiewały flagi, przede wszystkim polskie. Kiedy Ojciec Święty Franciszek ogłosił Jana XXIII i Jana Pawła II świętymi, rozległy się ogromne brawa. Byłam bardzo wzruszona i niezwykle dumna z tego, że jestem Polką i jestem cząstką narodu, z którego wyszedł On – Święty Jan Paweł II.

W 2011 roku byłam na uroczystości beatyfikacyjnej Jana Pawła II. Decyzja o pielgrzymce na Jego kanonizację była dla mnie czymś oczywistym. Z Rzymu wróciłam bogatsza o duchowe przeżycia. Doświadczenie to towarzyszyć mi będzie przez całe moje życie.