Druhny i Druhowie,

wiele mówi się nam o potrzebie bycia nowoczesnym. Jedni nawołują do tego by unowocześniać poglądy, odrzucać „przestarzałe” wartości, inni poprzez nowoczesność rozumieją potrzebę otwarcia się na zdobycze techniki i nauki. W pewien sposób, każdy z nas w jakieś mierze korzysta z „nowoczesności” – jednym z dowodów jest choćby to, że słowa te czytacie nie jak kiedyś w czarno-białym pisemku wydawanym na papierze, ale w nowocześnie wyglądającym portalu internetowym.

Zapytać można wobec tego, czy sama nowoczesność jest dobra i czy rzeczywiście musi ona pojawiać się w każdej przestrzeni naszego życia, czy wszystko w naszym życiu rzeczywiście powinno ewoluować.

Znamy zdobycze nauki i techniki, które niewątpliwie przyczyniły się do budowania dobra – maszyny, które usprawniają pracę człowieka, nowoczesne aparatury medyczne pozwalające naprzód diagnozować a potem leczyć coraz bardziej skomplikowane jednostki chorobowe, wymieniać by można w nieskończoność. Niestety obdarzony wolną wolą człowiek posiadł także zdolność wymyślania rzeczy, które mogą służyć zagładzie i zniszczeniu.

No właśnie… Czy słyszeliście kiedyś o sposobie działania bomby atomowej? Pewnie kiedyś mówiono o tym na szkolnych lekcjach, ale trochę czasu minęło, więc postanowiłem sobie wiedzę odświeżyć (Ci którzy nie rozumieją toku podążania tych kilku słów i tego do czego mają one doprowadzić muszą uzbroić się w trochę cierpliwości). A więc… bomba atomowa swoją siłę czerpie z reakcji rozczepienia jąder np. uranu lub plutonu pod wpływem działania neutronów. Za tym dziwnie brzmiącym dla laika procesem kryje się fala niosących ogromne zniszczenia konsekwencji takich jak fala uderzeniowa, promieniowanie cieplne czy impuls elektromagnetyczny. Dla zobrazowania tego o czym mowa, można tylko wspomnieć, bez wchodzenia w szczegóły, że w promieniu przynajmniej kilku kilometrów od wybuchu wszystko znika bez śladu z powierzchni ziemi znajdując się wcześniej w kuli ognia, wiatr w promieniu do kilkunastu kilometrów mógł by osiągnąć prędkość nawet do 300 km/h. To tyle dla pokazania części tylko następstw.

W sierpniu 1945 roku takie właśnie bomby zostały zrzucone przez USA na japońskie miasta Nagasaki i Hiroszimę. Analizując historię tamtych wydarzeń możemy natknąć się na świadectwa, mówiące o cudownym ocaleniu grupy katolików zamieszkujących tamte tereny.  Kilka miesięcy przed tymi wydarzeniami w miastach tych mieli pojawić się dwaj mężczyźni nawołując do odmawiania różańca, życia w stanie łaski uświęcającej i częstego przyjmowania sakramentów świętych. Jeden z ocalałych Hubert Schiffler, który później został kapłanem, zaświadczał, że wśród zburzonych budynków ocalały tylko dwie budowle, po jednej w każdej z miejscowości. Budowle, w których nie zostały uszkodzone nawet okna. To były miejsca, w których znajdujące się tam osoby posłuchały wezwania do modlitwy różańcowej.

Przeglądając strony internetowe, można natknąć się oczywiście na wielu wątpiących w cudowność tamtych wydarzeń, próbujących wytłumaczyć to co się stało w sposób racjonalny, a nawet zarzucających kłamstwo tym, którzy te historie przekazują. Dla nas wierzących, te wydarzenia są jednak dowodem na to, że najsilniejszą bronią człowieka w walce ze złem jest modlitwa różańcowa. Modlitwa, która wydaje się tak bardzo nienowoczesna i monotonna, a jednak modlitwa, która ma większą moc niż wszystkie zdobycze techniki.

Teraz to, co być może powinno się znaleźć tak naturalnie na początku tego słowa.

Druhny i Druhowie,

rozpoczynamy miesiąc październik – czas, w którym w sposób szczególny wpatrujemy się w Królową Różańca Świętego. Miejmy odwagę być „nienowoczesnymi”, miejmy odwagę chwycić do naszych rąk potężną broń jaką są nasze różańce. Polecajmy przez wstawiennictwo Maryi sprawę pokoju na świecie, polecajmy naszą Ojczyznę, polecajmy cały KSM, prosząc by Maryja wskazywała nam drogę do wypełniania się w tym wszystkim tego, czego oczekuje od nas Bóg.

Niech w nadchodzącym czasie Maryja będzie naszą szczególną przewodniczką.

GOTÓW!