Dziś obchodzimy Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, w związku z czym rodzi się pytanie: dlaczego Kościół wybrał na dzisiejsze czytanie właśnie opowieść o cudzie w Kanie Galilejskiej?


Liturgia Słowa – 26.08.2018
Niedziela XXI tygodnia okresu zwykłego

przejdź do czytań

(J 2, 1-11)
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Komentarz

Wesela w ówczesnym Izraelu trwały siedem dni, a jej nieodłącznym elementem było picie wina. Niedostarczenie odpowiedniej ilości tego napoju narażało gospodarzy na ryzyko drwin ze strony gości. A wino w Kanie skończyło się w połowie “imprezy”, trzeciego dnia! Ma to także wymiar symboliczny, gdyż trzeci dzień w Piśmie Świętym oznacza dzień, w którym szczególnie objawia się działanie Boga. To właśnie trzeciego dnia obozowania pod Synajem Bóg zstąpił na tę górę (Wj 19,11.15-16) i trzeciego dnia wędrówki do kraju Moria miała się dokonać ofiara Izaaka (Rdz 22,4). Dla mnie reakcja Jezusa na problem przedstawiony przez Maryję jest zaskakujący – „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?” – czyli wydawać by się mogło, na nasze „A co mnie to obchodzi? To mój problem?”. Jednak kolejne zdanie może nam nieco rozjaśnić, co Jezus miał na myśli – „Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?”. „Godzina Jezusa” miała nadejść nie wcześniej i nie później, aniżeli miał tego zapragnąć Bóg Ojciec. Maryja nie miała wątpliwości, że to był właściwy czas, dlatego rzekła do sług „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Niemalże tego samego wyrażenia użył faraon, mówiąc o Józefie, gdy w Egipcie zapanował głód (Rdz 41,55). Dalej jest mowa o sześciu stągwiach kamiennych, a każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus kazał je wszystkie napełnić aż po brzegi, stąd możemy stwierdzić, że wody zmienionej wino było kilkaset litrów (Biblia Tysiąclecia podaje, że „miara” odpowiadała hebr. „bat”, czyli ok. dwadzieścia dwa litry), a więc sporo. Co to oznacza? Jak mawiał ks. Pawlukiewicz – Bóg nie umie dawać mało.

Co może oznaczać, że najlepsze wino zostało podane na końcu? Mam dwie teorie: jedną, moją – Bóg wszystko co robi jest dobre i idealne, a więc i wino musiało być „prima sort” oraz drugą, przeczytaną – Bóg chciał w ten sposób pokazać, że udziela najlepszych darów w czasach ostatecznych.

Dziś obchodzimy Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, w związku z czym rodzi się pytanie: dlaczego Kościół wybrał na dzisiejsze czytanie właśnie opowieść o cudzie w Kanie Galilejskiej? Myślę, że dlatego, iż Maryja ukazuje się tu jako osoba, która całkowicie powierza losy Bogu. Ona nie wiedziała co Jezus chce zrobić, nie ma dla Boga gotowych rozwiązań, ale wierzy, że cokolwiek się stanie to będzie dobre, dlatego mówi „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. A my? Czy chcemy by Bóg wcielał w życie nasz plan? Czy raczej mamy w sercach słowa modlitwy pańskiej –  „Bądź wola Twoja”?