Listopad to dla nas zawsze szczególny miesiąc z racji przeżywania wspomnienia bł Karoliny Kózkówny oraz z racji naszego święta patronalnego w Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. To dzień składania przyrzeczenia i przeżywania kolejnych rocznic bycia członkiem KSM.

Chciałbym Was w tym roku zaprosić byście przemyśleli, co to tak naprawdę znaczy „być KSM-owiczem”? Co to znaczy dla Was? Jedni z Was składali przyrzeczenie rok temu, inni kilka, nawet kilkanaście lat temu. Co się od tego czasu zmieniło w Waszym życiu? Jesteście tacy sami, czy widzicie jednak jak KSM Was zmienia? Być KSM=owiczem to wielkie zobowiązanie, tak naprawdę na całe życie. Jesteśmy jedną wspólnotą wiary, mającą niesamowitą historię, którą powinniśmy poznawać i być z niej dumni. Jesteśmy częścią tej niesamowitej wspólnoty, której na imię Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży.

Poprosiłem kilkoro KSM-owiczów, by napisali co dla nich znaczy być KSM-owiczem:

Być KSM-owiczem to nie iść na półśrodki. KSM-owicz to osoba, która zawsze szika najlepszego rozwiązania. Walczy on o dobre wartości i tam, gdzie inni powiedzieli nie warto się męczyć, on się nie poddaje bo wie, że warto.

Wykorzystywać swoje siły i czas na kształtowanie się na odpowiedzialną, uformowaną osobę poprzez pracę na rzecz szerzenia katolickich wartości.

Bycie KSM-owiczem oznacza dla mnie dumę, ale i duże zobowiązania.

W Młodym Hufcu z 1946 roku Zarząd KSMM napisał znamienne słowa, do których lubię wracać i je rozważać:

Wśród zmaterializowanego patrzenia na świat i życie jesteśmy awangardą entuzjastów ducha i gorących wyznawców Chrystusa. (…) Naszym zawołaniem jest Bóg i Ojczyzna, a symbolem Krzyż i Orzeł Biały. Jesteśmy katolikami czynu. Żadne względy nie mogą nas zwolnić od praktyk religijnych a żadne trudności powstrzymać od zaszczytnej misji apostolstwa Chrystusowego.

Moi drodzy, jestem Asystentem KSM od 6 lat i, mimo iż statutowo księża nie mogą być członkami KSM-u, to naprawdę czuję się KSM-owiczem i cieszę się, że mogę być częścią tej niesamowitej, ogólnopolskiej rodziny, którą wszyscy tworzymy. Dobrze mieć to poczucie, że nie jesteśmy sami. KSM-owiczów jest wielu i życzę Wam i sobie, byśmy nigdy się nie wstydzili naszej przynależności i byli dumni, że jesteśmy częścią Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

Życzę nam wszystkim takiego poczucia przynależności do KSM-u, jakiego świadectwo daje druh Janusz, który często powtarza, że jest w KSM-ie już ponad 70 lat. Uczmy się od niego tej wielkiej miłości do Boga, Kościoła, Ojczyzny i do KSM-u.

Z KSM-owym GOTÓW!