Każdy z nas na pewno ma w swoim życiu momenty, które chciałby zatrzymać. Są to chwile radości, szczęścia, zadowolenia. Niestety, życie to nie bajka i prędzej czy później będziemy musieli stawić czoła złu, smutkowi, zniechęceniu, grzechom… Jak radzić sobie w takich sytuacjach? Skąd czerpać siły? O tym w dzisiejszej Ewangelii.


Liturgia Słowa – 01.03.2015
III Niedziela Wielkiego Postu

Przejdź do czytań

Słowo

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!
(Mk 9,2-7).

Komentarz

Jezus, podróżując z Apostołami, chciał przygotować ich na swoją Mękę i Śmierć. Wiedział, że wydarzenia te mogą być przyczyną zwątpienia w Słowa, które im przekazywał. Przemienienie na Górze Tabor miało dać Apostołom siłę i umocnić ich wiarę. Uczniowie, po wejściu na górę, doświadczyli czegoś niesamowitego, Jezus przemienił się w ich obecności. Piotr, Jakub i Jan mogli odpocząć w blasku Boskiego oblicza Jezusa, nabrać siły i przekonania, że Chrystus jest prawdziwym Synem Boga. Głos z nieba dodatkowo ich w tym upewnił. Jednak słowa: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie nie były kierowane tylko do Apostołów. Dziś także do nas Bóg mówi w ten sam sposób i zachęca, byśmy słuchali Jezusa, wcielali w życie Jego naukę, karmili się Jego Słowem, podążali za Nim. W ten sposób, nawet w najgorszych i najcięższych momentach życia nie załamiemy się, lecz będziemy walczyć wierząc, że nigdy nie jesteśmy sami, gdyż Pan jest przy nas!

Świadectwo

W swoim życiu bardzo często odczuwam obecność Boga. Wystarczy piękna pogoda za oknem, uśmiech drugiego człowieka, dobre słowo… Są to małe, banalne rzeczy, jednak uświadamiają mi, że Bóg jest wszędzie. Wystarczy uważnie patrzeć. Są też momenty głębszego zjednoczenia się z Panem m.in. podczas Mszy św., szczególnie po przyjęciu Komunii Świętej. Czuję wtedy niesamowity przypływ siły i radości. Wiem, że mój Przyjaciel jest ze mną i nic złego mi się nie stanie. Po wyjściu z kościoła, po powrocie do „szarej rzeczywistości”, świadomość tego, iż mam w sercu Jezusa pomaga mi w cierpliwym znoszeniu wszystkich przeciwności. Dziękuję Ci Jezu, że zawsze jesteś ze mną!