Niezwykle bogate Słowo liturgii Niedzieli Palmowej wprowadza nas w wydarzenia Wielkiego Tygodnia. Jest jakby zapowiedzią tego, co za chwilę będziemy przeżywać podczas Triduum Paschalnego. Czas na ostatnią fazę przygotowań… tych duchowych oczywiście.

Jeśli masz przedświąteczny głód Słowa – skorzystaj! Przeczytaj i rozważ w serduchu! Każda sobota godz. 16:00!


Liturgia Słowa – 13.04.2014
Niedziela Palmowa Męki Pańskiej

przejdź do czytań

Mt 26,26-28
A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.

Komentarz

Jezus spożywa ucztę ze swoimi uczniami. Pascha to największe doroczne święto Izraelitów, obchodzone na pamiątkę „przejścia” Boga pośród Egipcjan, którzy stracili przy tym wszystkich pierworodnych, i wyprowadzenia Izraela z niewoli. Okazja znakomita, ale wszystko tak jak zawsze – stół, chleb, wino, wspólnota. Jednak Jezus czyni zwyczajność czymś wyjątkowym. A gdy oni jedli…. Ustanowił Eucharystię jako Nową Paschę, ofiarę Nowego Przymierza. Co to oznacza? Pan zawiera z każdym z nas nową umowę – Ja, jestem Twoim Panem, chcę uczynić Cię szczęśliwym, bądź mi wierny. Wchodzisz w to? Zastanawia mnie jeszcze jeden szczegół tej biblijnej sceny – chleb. Święty brat Albert mówił: Powinno się być dobrym jak chleb, powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny. Masz tak? Jezus jest właśnie chlebem, który jest rwany na kawałki, bez pytania co dostanie w zamian. Dla wszystkich. Bierzcie i jedźcie, to jest Ciało moje. Byłeś kiedyś dzielony na kawałki tak, że każdy, kto chciał, mógł z Ciebie wziąć?

Świadectwo

Próbuję sobie przypomnieć sytuacje, kiedy dawałam z siebie wszystko, co najlepsze i nie oczekiwałam niczego w zamian. Jest ich mało, bo zawsze dostawałam jakąś zapłatę – dobre słowo, pochwałę, odwzajemnienie. Praktyki pielęgniarskie są taką rzeczywistością, gdzie owszem, dostajesz ocenę, ale w większości przypadków nie robisz tego dla dobrej noty w indeksie. Na oddziale chirurgii była pani Helenka. Bardzo roszczeniowa, zajmująca, w dodatku niezbyt miła. Pozostałe współpacjentki w tej sali też nie grzeszyły serdecznością. Tego dnia salą opiekowała się moja koleżanka. Jednak pod koniec praktyk jej cierpliwość sięgała zenitu. Poprosiła, aby któraś z nas poszła zobaczyć co się dzieje, bo znów w dyżurce zadzwonił dzwonek. Z myślą noo dobra! poszłam. Utknęłam na dobre 15 minut, tłumacząc oczywistą oczywistość. Nie dostałam nic w zamian – nauczycielka tego nie widziała, pacjentka nawet się nie uśmiechnęła, koleżanka nie podziękowała za pomoc. Proste dawanie miłości w każdej sytuacji, szczególnie w tej, kiedy nam się nie chce. Czy to jest bycie jak chleb, który leży na stole, z którego każdy może ukroić kawałek? Być może.