Mówimy, że kierujemy się w życiu honorem oraz pewnymi ideałami, ale czy rzeczywiście przekładają się one na nasze zachowanie?


Liturgia Słowa – 07.10.2018
Niedziela XXVI tygodnia okresu zwykłego

przejdź do czytań

(Rdz 2, 18-24)
Pan Bóg rzekł: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc”. Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki podniebne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jak on je nazwie. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę „istota żywa”. I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom podniebnym i wszelkiemu zwierzęciu dzikiemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny. Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta”. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.

Komentarz

W dzisiejszej liturgii słowa wszystko skupia się wokół sakramentu małżeństwa. W pierwszym czytaniu słyszymy o stworzeniu człowieka. Mężczyzna nazywa każde zwierzę, czyli czyni je sobie poddanymi. Bóg stwarza również kobietę. Po przyprowadzeniu jej do Adama, ten mówi: «Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta». Widzimy tutaj, że tę pannę stawia ponad zwierzętami. Stwierdza, że jest mu równa – mają ze sobą wspólny mianownik, bo, jak sam mówi, została z niego wzięta. Tak powstała pierwsza wspólnota ludzi. Kobieta zostaje stworzona, by mężczyzna nie musiał już żyć w samotności, by mogli podzielić obowiązki między siebie, by w tej nowo powstałej relacji mogli być za siebie nawzajem odpowiedzialni.

Ale co oznacza to ostatnie? W słowniku znajdziemy:

1. «obowiązek moralny lub prawny odpowiadania za swoje lub czyjeś czyny»
2. «przyjęcie na siebie obowiązku zadbania o kogoś lub o coś»

Odpowiedzialność zawiera w sobie również znamiona cech takich jak pokora czy bycie słownym. Bardzo złym czynem jest „rzucanie słów na wiatr” oraz nie dotrzymywanie obietnic. Łączy się to z wiernością, ale nie tylko taką, jak w małżeństwie (chociaż ta jest istotą zdrowych relacji małżeńskich). Skupmy się na wierności samemu sobie, swoim ideałom i powołaniu, ale przede wszystkim wierności Bogu.

Mówimy, że kierujemy się w życiu honorem oraz pewnymi ideałami, ale czy rzeczywiście przekładają się one na nasze zachowanie? Może jednak są tylko pustym hasłem, które powtarzamy jak mantrę, żeby oszukać samych siebie? Możliwe, że odkryliśmy swoje powołanie, ale co robimy, aby je spełniać? Słusznie wykorzystujemy otrzymane talenty? Może z dumą i łzą w oku śpiewasz w Te Deum „Nie zawstydzę się na wieki”, a następnego dnia w pośpiechu chowasz klucze od domu, żeby nikt ze znajomych nie zauważył przyczepionego do nich breloczka z napisem: „Nie wstydzę się Jezusa”?
Można zadać więcej podobnych pytań. Zapewne dla każdego coś by się znalazło.

Co z tą małżeńską wiernością? W pierwszym czytaniu słyszymy: «Mężczyzna (…) łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.», następnie ponownie wybrzmiewają te słowa w Ewangelii, po których Jezus dodaje: «Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela».

Ta wierność przede wszystkim oznacza wierność danemu słowu, dozgonną opiekę nad drugą osobą, bycie ze sobą na dobre i na złe oraz odpowiedzialność za swojego współmałżonka! Odpowiedzialność za tego, z kim połączyłeś się już na zawsze!

Zadanie

Zatrzymaj się na chwilę i zadaj sobie następujące pytania:

Czy dotrzymuję danego słowa?
Czy jestem wierny Bogu czy mogę nazwać się „chrześcijańskim hipokrytą”?
Czy jestem odpowiedzialny za tego, z kim chcę iść przez życie?