przejdź do czytań

Dzisiejszy komentarz jest prawdopodobnie pierwszym na Servitusie rozważaniem dotyczącym Liturgii Słowa z uroczystości nie przypadającej w niedzielę i prawdopodobnie rozpocznie on nową serię takich wpisów. Dzisiaj obchodzimy Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Czytania mszalne dużo mówią o prześladowaniach Kościoła, dlatego warto się zatrzymać nad tym tematem.

W Pierwszym Czytaniu św. Łukasz opisuje cierpienia pierwszego Kościoła. Zabity został Apostoł Jakub, a Piotr trafił do więzienia. W Drugim Czytaniu św. Paweł wskazuje, że niedługo ma zostać zabity za wiarę.

Pan Jezus zapowiedział, że wierząc w Niego spotkamy się z niezrozumieniem ze strony niektórych ludzi oraz z prześladowaniami: “Pamiętajcie o słowie, które do was powiedziałem: „Sługa nie jest większy od swego pana”. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał.” (J 15, 20-21). Nasz Zbawiciel w czasie Swojej publicznej działalności doświadczył niezrozumienia oraz nienawiści. Jego przeciwnicy szydzili z Niego nawet, kiedy umierał. Skoro Pan Jezus był prześladowany, to nie dziwmy się, że nas, Jego uczniów, może spotkać to samo. “Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.” (Mt 10, 22). Cierpienia za wiarę doświadczyli m.in. święci Piotr i Paweł. Należy pamiętać, że także w obecnych czasach wielu chrześcijan doświadcza prześladowań. W niektórych krajach można zostać zamordowanym za to, że kocha się Boga, a mimo to wielu żyjących tam ludzi nadal trwa w wierze i część z nich ponosi śmierć męczeńską.

Aktualnie w Polsce, dzięki Bogu, nie musimy oddawać życia za Jezusa, jednak spotykamy się z pewną wrogością. Zdarzy się, że ktoś zostanie wyśmiany z powodu wiary lub doświadczy innych nieprzyjemności w swoim środowisku. Również w życiu publicznym można dość często zauważyć wyraźną niechęć w stosunku do Boga, jak i do nas, uczniów Jezusa.

Niektórzy ludzie mogą oczekiwać od nas, katolików, przybliżenia im naszej wiary. Część z nich rzeczywiście chce poznać Jezusa i Jego naukę, jednak inni mogą zadawać nam pytania, żeby spróbować podważyć Ewangelię lub nauczanie Kościoła. Powinniśmy być gotowi odpowiedzieć jednym i drugim. Jak to robić? Jak mówi przysłowie, z pustego i Salomon nie naleje. Jeśli nie posiadamy wiedzy religijnej, nie będziemy w stanie odpowiedzieć. Musimy coraz głębiej poznawać Prawdę poprzez czytanie Pisma Świętego, dokumentów Kościoła (np. Katechizmu Kościoła Katolickiego) czy dzieł pisanych przez świętych, słuchanie kazań w internecie itp. Sama wiedza nie wystarczy jednak do udzielenia odpowiedzi, zwłaszcza osobom chcącym nas “zagiąć”. Jeśli nie będziemy mieć żywej relacji z Bogiem (która wypływa z udziału we Mszy Świętej, korzystania z Sakramentów, życia według nauk Pana Jezusa i modlitwy, np. Adoracji Najświętszego Sakramentu), istnieje możliwość, że w takiej sytuacji nie zdołamy przyznać się do wiary: (“Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.” J 15, 5).

Czy w sytuacji doświadczenia wrogości powinniśmy się załamywać? Oczywiście, że nie. Pan Jezus wskazuje, że doświadczając nieprzyjemności z Jego powodu powinno się cieszyć: “Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie.” (Mt 5, 11-12). Właśnie taka postawa charakteryzowała świętego Pawła, kiedy oczekiwał na wykonanie wyroku śmierci. Apostoł swoją działalność porównał do zawodów, w których wystąpił, ukończył bieg, wytrwał w wierze. Nie obawiał się śmierci. Wierzył, że po drugiej stronie czeka miłosierny Zbawiciel – Jezus, który odda mu wieniec sprawiedliwości – symbol zwycięstwa w zawodach. O śmierci – przejściu do wieczności – pięknie napisał Benedykt XVI kilka miesięcy przed odejściem do Domu Ojca:

“Wkrótce stanę przed ostatecznym sędzią mojego życia. Choć, patrząc wstecz na moje długie życie, mogę mieć wiele powodów do obaw i lęku, to jednak w duchu jestem radosny, ponieważ mocno wierzę, że Pan jest nie tylko sprawiedliwym sędzią, lecz także przyjacielem i bratem, który już sam cierpiał z powodu moich niedostatków i dlatego jako sędzia jest także moim obrońcą (Parakletem).

W obliczu godziny sądu, łaska bycia chrześcijaninem staje się dla mnie tak oczywista. Bycie chrześcijaninem daje mi poznanie, a nawet więcej, przyjaźń z Sędzią mojego życia i pozwala mi przejść z ufnością przez mroczną bramę śmierci. W tym kontekście ciągle przypomina mi się to, co Jan mówi na początku Apokalipsy: widzi Syna Człowieczego w całej Jego wielkości i pada u Jego stóp jak martwy. Lecz On kładzie na nim swoją prawą rękę i mówi: „Przestań się lękać! To ja…” (por. Ap 1, 12-17).”

Tak więc nie bójmy się i w obliczu trudności pamiętajmy o słowach Pana Jezusa: “A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.” (Mt 28, 20b) i o tym, że Bóg wynagrodzi nam wszystkie cierpienia, jakie znosimy dla Niego. Nie zapominajmy, że Pan może nas wyzwolić, tak, jak wyprowadził świętego Piotra z więzienia.

“Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»” (J 11, 25-26). Warto czasem zastanowić się nad swoją wiecznością. Czy gdybym dzisiaj umarł(a) był(a)bym zbawiony(a)? Czy żyję? – to znaczy – czy jestem w łasce uświęcającej – nie mam  grzechu śmiertelnego? Czy wierzę w  Jezusa i Jego Słowa? Należy pamiętać, że to my sami poprzez przyjęcie albo odrzucenie Boga decydujemy, czy zostaniemy zbawieni, czy potępieni. Pan szanuje nasz wybór i nikt nie zostanie zbawiony wbrew swojej woli (“Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.” Mk 16, 16). Sami nie możemy się zbawić. Zbawicielem jest Bóg, który chce, żeby wszyscy ludzie doszli do nieba i zawsze nas wspiera na tej drodze (“Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło [nawet] jedno z tych małych.” Mt 18,14). Pamiętajmy, że dobry Ojciec wybaczy nam grzechy zawsze, gdy Go o to poprosimy w Spowiedzi podczas której  szczerze żałujemy i postanawiamy poprawę.

W dzisiejszym Psalmie responsoryjnym uwagę przykuwa wers: “Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, oblicza wasze nie zapłoną wstydem.”. Gdzie możemy zobaczyć Boga? W Najświętszym Sakramencie – na Mszy Świętej i Adoracji – oraz w drugim człowieku.

Zadanie:
W najbliższym tygodniu pójdź adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Pomódl się za prześladowanych za wiarę oraz za kapłanów, bez których nie mielibyśmy Eucharystii.