Liturgia Słowa 17.02.2025
Szusta Niedziela Zwykła
(Łk 6, 17. 20-26)
Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu. On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: “Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.
Komentarz:
W dzisiejszej ewangelii mowa jest o ufności. Zaufanie komuś jest osobistym odczuciem i rozeznaniem komu można powierzyć siebie. To coś bardzo subiektywnego komu lub czemu i na jakim etapie znajomości można się powierzyć. Dla dużej części ludzi jest to jedno z najtrudniejszych decyzji czy otworzyć się i powierzyć siebie. Niby dlaczego? Samemu trudno sobie poradzić, a nie raz nie ma innego rozwiązania niż przyjąć pomoc. Niestety jak można zobaczyć to od samego początku ludzkości, zaufanie jest często łamane, wykorzystowane i powodem najgłębszych ran. Najczęściej najgłębszych przez co nie da się tego cofnąć i wyleczyć. Mimo, że uczy nas wiara zaufania Panu, Ojcu Najwspanialszemu, to w głębi, nawet jemu trudno nam zaufać i się powierzyć przez doświadczenia życiowe. Kiedy człowiek boryka się ze złem, smutkiem i cierpieniem, to trudno mu uwieżyć nawet Miłosiernemu. Boi się zaufać otoczeniu i woli polegać na sobie. Nie ma wyrzutów, że dopuścił do siebie kogoś, pozwolił się pokierować. W razie problemów może obwiniać się tylko sam przed sobą co sam zrobił, a jeżeli pokona trudności może się chełpić podwójnie wygraną. Uważamy, że sami siebie znamy się najlepiej, nawet nie ten który nas stworzył. Przykre, ale prawdziwe. Ważne, aby chcieć i budować relacje oraz zaufanie z tymi którzy na to zasługują.