VIII zasada KSM jest chyba najbardziej przyziemna ze wszystkich dziesięciu. Przyziemna ze względu na jej ogromną popularność w ostatnich latach. Jest praktykowana przez ludzi we wszystkich przedziałach wiekowych, z różnych warstw społecznych.

Gdziekolwiek się znajdziemy, jesteśmy otoczeni przez kult ciała. Jest to reakcja na modny styl życia i na towarzyszące ludziom życie w pośpiechu, które negatywnie odbiło się na ludzkich organizmach, a jak wynika z badań naukowych, czy z samego doświadczenia „w zdrowym ciele, zdrowy duch”. Sens tego przysłowia świetnie oddaje, dlaczego istnieje taka zasada KSM. Nie trudno zauważyć relację między ciałem a duchem. Aktywność fizyczna ma istotny wpływ na nasze samopoczucie, ale i stan naszego ducha ma wpływ na ciało.

Niestety obecny trend znacząco promuje ciało, a zapomina się o duchu, dlatego ważne, abyśmy my, KSM-owicze, umieli znaleźć równowagę między tymi  sferami. Ważne by rozwijać obie sfery! Wszelkiego rodzaju gry zespołowe idealnie się do tego nadają. Uczą nas współpracy, odpowiedzialności, wytrwałości, a także kształtują naszą osobowość. Jest to też idealny czas na integrację.

Wprowadzenie VIII zasady w życie nie powinno być niczym trudnym.  Do wyboru mamy szeroki wachlarz przeróżnej aktywności fizycznej, mniej lub bardziej wymagającej. Jeśli do tej pory dbanie o kondycję było gdzieś na marginesie Twojego życia, to gorąco namawiam Cię do zmiany! Bóg dał nam nieśmiertelną duszę, ale również i ciało, o które należy dbać!

Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście. (1 Kor. 3,16-17)

Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele! (1 Kor. 6,19-20)

 Patrząc na obecność tej zasady w moim życiu mogę stwierdzić, że towarzyszy mi ona od urodzenia. Zawsze z wielką chęcią uprawiałem aktywność fizyczną i zakorzeniło się to we mnie tak głęboko, że byłem zły(ku niezrozumieniu moich kolegów), kiedy przepadały mi lekcje WF-u. Sport, a w szczególności piłka nożna, odegrały dużą rolę w kształtowaniu tego kim jestem. Niektóre cechy uwydatniły się aż za bardzo, jak na przykład poświęcenie, które na boisku często bywa bolesne, albo dawanie z siebie wszystkiego, nawet jeśli nie jest to aktualnie konieczne. Dominuje we mnie wtedy perfekcjonista, gość który nie może się pogodzić z popełnieniem błędu. Ale sytuacje boiskowe nauczyły mnie, że niezależnie od moich starań, bez drużyny nie jestem w stanie wiele osiągnąć. Wiem też, jak ważne jest poczucie jedności, wspólne działanie, a także kontrola emocji. Jestem Bogu wdzięczny za te często męczące i ciężkie chwile, bo czuję, że dały mi one najwięcej i pokierowały mnie właściwą drogą.