Już za kilka dni pójdziemy na cmentarz zapalić znicz, postawić kwiaty, chwilę się pomodlić, a może nawet powspominać naszych zmarłych. Znaliśmy Ich lepiej, lub gorzej, czasem wcale. Dla wielu z nas ich odejście było pewnie szokiem, że odeszli tak szybko i niespodziewanie…
W ostatni piątek po zajęciach odwoziłem kolegę do domu. Już miałem skręcać w jego ulicę, gdy przed nami miało miejsce tragiczne zdarzenie. Chwilę wcześniej dwóch chłopców wybiegło z domu, pewnie szli się pobawić z kolegami z pobliskich bloków, może szli tam pograć na boisku lub zostali wysłani do sklepu. Musieli tylko przejść przez przejście dla pieszych, znajdujące się na mało ruchliwej drodze. Piątkowe popołudnie, za parę godzin zacznie się weekend i będzie można sobie odpocząć – tak zapewne mogli myśleć ich rodzice. Niestety, wystarczy kilka sekund, zaledwie chwila i wszystko się wali. Kierowca nie zdążył zahamować. Chłopcy wpadli pod samochód, jeden odbił się od boku, drugi wylądował na masce samochodu i leciał krótką chwilę w powietrzu, by zaraz uderzyć głową o krawężnik. Pierwszy z nich wstał i pobiegł do domu po rodziców, drugi leżał w bezruchu…
Od razu przypomina mi się zdarzenie sprzed prawie dwóch lat, które również wielu z Was pamięta. Pierwszy śnieg w grudniu. W pobliżu skrzyżowania Głogowska/Hetmańska, na jednym przystanku wpada pod tramwaj młoda dziewczyna, która spieszyła się na uczelnie. Wystarczyła chwila i jej życie się skończyło.
Zaledwie dwie przytoczone historie, a już doskonale widać, jak kruche jest nasze życie. Wystarczy moment i już nas nie ma na tym świecie. Taki szybki koniec może spotkać każdego z nas, ale…
… ale czy jesteśmy zawsze gotowi? Kiedy ostatni raz byłeś/aś/em u spowiedzi? Kiedy u Komunii św.?
Myślę, że te zbliżające dni są dobrą okazją do refleksji nad naszym życiem, do zastanowienia się nad tym, jak wykorzystujemy czas dany nam przez Boga.
Przy tej okazji przychodzi mi jeszcze jedna myśl. Czy ludzie z którymi żyjemy, wiedzą, że ich kochamy? Czy pamiętamy o naszych bliskich dopóki są jeszcze z nami? Za chwilę możemy przecież żałować wielu słów, czynów, czy straconych chwil, ale już nic nie będziemy mogli zrobić…
Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.
Podczas zbliżającego się szaleństwa i gonitwy, by zdążyć na czas, warto znaleźć chwilę i pomyśleć, zastanowić się. Być może okaże się, że musimy w naszym życiu wiele zmienić…
Wzorem dla nas powinni być patronowie KSM-u – bł. Karolina Kózkówna i św. Stanisław Kostka, którzy odeszli z tego świata młodo i niespodziewanie, ale byli gotowi, by stanąć stanąć przed obliczem Boga.
Instruktor KSM, Lider KSM Archidiecezji Poznańskiej, Członek Zarządu Diecezjalnego KSM Archidiecezji Poznańskiej w latach 2013-2014, Prezes Oddziału KSM nr 3 w Szamotułach