Debata walentynkowa: Jak zbudować dobry związek? Namiot czy twierdza?
|
Uroczy uśmiech, pocałunek, spacer, trzymanie się za ręce… Zakochani. Pierwsza randka, piąta, dziesiąta, ostatnia. Koniec… i początek, kolejna ukochana/ ukochany… A może tak od początku do końca? Randkowanie, narzeczeństwo, ślub, małżeństwo, dzieci…? Zagalopowałam się? Za młodzi jesteśmy? Trzeba się wyszaleć? Żyć chwilą? Namiot czy twierdza? Na pytanie: Jak zbudować dobry związek? próbowaliśmy odpowiedzieć podczas kolejnej Debaty Walentynkowej. |
Po uroczystym powitaniu gości: o. Maissnera, państwa Kaletów oraz pani Białeckiej, prowadząca- Maria Łączkowska z radia „Emaus”, rozpoczęła serię pytań. Animatorka wczuwając się w klimat uczelni zapytała najpierw o budulec, którego do przedsięwzięcia należy użyć. O. Karol Maissner filozoficznie rozważał, co sami mamy do dyspozycji, a mianowicie wartości i myśli, kulturę i ciało. Pani Ewa Kaleta zwróciła uwagę na to, że każdy ma w sobie potrzebę bliskości i uczucia, które ujawniają nasze aktualne pragnienia. Jej mąż natomiast przypomniał o rodzinie, domu, środowisku, z którego się wywodzimy i bagażu dotychczasowych doświadczeń. Natomiast Pani Białecka powiedziała o podstawach, czyli biologii, która warunkuje przyciąganie i podobanie się. Stwierdziła również, że do budowy związku niezbędne jest dobre wzajemne poznanie. I tu pojawił się wątek wspólnego mieszkania i współżycia ze sobą przed ślubem, które zaciemnia obraz człowieka poprzez prosty mechanizm biologiczny. Seks wpływa na mózg w ten sposób, że nie jesteśmy w stanie racjonalnie oceniać tego, co widzimy. Wszyscy zgodnie podkreślili wagę szczerej rozmowy, która ujawnia wartości i pragnienia człowieka. Już od samego początku w dyskusję włączyły się osoby z sali. Pierwsza odważna kobieta podkreśliła wagę modlitwy, wspólnej, ale też za siebie nawzajem. I okazuje się, że może być duży problem. Nie tyle z zamiarami i pragnieniami osób zaangażowanych w związek, ale samego sposobu ich realizacji. Bo można się modlić w różny sposób, więc pojawia się konflikt, bo czasami dochodzi wręcz do walki, co raczej nie rozwija, ani nie umacnia więzi. Więc na tym polu trzeba też być ostrożnym i delikatnym. Dylemat, czy budować należy namiot czy twierdzę rozwiązaliśmy szybko decydując się na tą drugą opcję. No i stanęliśmy przez olbrzymim wyzwaniem, zwłaszcza w obliczu dzisiejszych czasów, gdzie życie „na kocią łapę” i rozwody są codziennością. Jak zabrać się do tworzenia czegoś trwałego? Goście zgodnie uznali, że ważne jest poznanie rodziny i akceptacja przyjaciół „drugiej połówki”. Bardzo istotna jest również zgodność się w takich podstawowych kwestiach, jak wizja rodziny, czy liczba dzieci. Pani Ewa powiedziała, że wchodząc w związek należy zdać sobie sprawę z tego, że człowiek się zmienia i mogą to być zmiany i na lepsze i na gorsze. A co jeszcze ważniejsze, to on nas nawzajem zależy, jak ta druga osoba będzie się zmieniać żyjąc z nami. Wiedząc już mniej więcej, z czego budować przeszliśmy do tego, czego do związku nie wnosić. I tu poruszyliśmy takie kwestie, jak: uzależnienia, lęk, niechęć do zmian, długi, a także wygórowane oczekiwania. Nie będę się tu nad nimi rozwodzić. Zainteresowanych już teraz zapraszam do obejrzenia nagrania, które teraz się „obrabia”, a już niebawem będzie dostępne na stronie KSM Archidiecezji Poznańskiej i Kół przy Politechnice i Medyku. Podczas Debaty goście opowiadali też o sposobach na sprawdzenie kandydata na towarzysza życia. Pani Białecka przekonywała, że 100% sposobem na sprawdzenie chłopaka jest przejście Orlej Perci. Facet, który podoła temu wyzwaniu, nie będzie się bał trudności w przyszłości i nie zostawi kobiety samej z problemami w rodzinie. O. Maissner natomiast polecał przemyślenie odpowiedzi na pytania: · czy chcę mieć takie dziecko jak mój partner? · czy jak będziemy starzy, to będzie nas łączyło coś więcej niż teraz? · czy jeśli ukochana/ny straci coś z urody, to nadal będziemy razem? · czy jesteśmy z stanie zjeść gęstą zupę z jednego talerza jedną łyżką? · czy partner pomoże mi w wychowaniu religijnym naszych dzieci? Bardzo proste narzędzia, a jak zaświadczali nasi goście, skuteczne. Myślę, że każdy, kto przyszedł na debatę dowiedział się czegoś wartościowego, co będzie mógł wykorzystać w swoim życiu. Ale z drugiej strony pewnie wielu ma jeszcze pewien niedosyt i szczególnie tych, zapraszam już teraz na przyszły rok. Miłość to „temat- rzeka”, więc możecie być pewni, że będzie o czym dyskutować.
P.S. Życzę powodzenia wszystkim zakochanym we wcielaniu tych cennych wskazówek w życie, a „singlom” owocnych poszukiwań kogoś do pary;)
|
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
