“ -To jak mam [do ciebie] mówić? – Jestem Jan, a najlepiej jakbyś mi mówił Johnny.”

„Johnny” to film, który powinien zobaczyć każdy – nie tylko katolik!
Chociaż opowiada on historię księdza – Jana Kaczkowskiego, współzałożyciela i dyrektora hospicjum im. św. Ojca Pio w Pucku, porusza przy okazji wiele ważnych współczesnych problemów.
Dzieje się tak dzięki wpleceniu do fabuły wątku osobistej sytuacji Patryka (w tej roli Piotr Trojan), borykającego się z wieloma problemami spowodowanymi uzależnieniem od narkotyków i innych używek. Po trafieniu do więzienia, na resocjalizację zostaje przydzielony do hospicjum wybudowanego i założonego (pomimo wielu przeciwności) właśnie przez księdza Kaczkowskiego (w jego roli fenomenalny Dawid Ogrodnik, który tak wcielił się w postać, że oglądając go, miałam wrażenie, że na ekranie występuje sam „Johnny”!).
Pomimo tego, że na początku chłopakowi trudno jest odnaleźć się w nowym środowisku, zwłaszcza wśród “zestarzałych”, chorych ludzi, którymi nagle musi się opiekować, czuły i empatyczny ksiądz wprowadza go w tę sytuację i tak naprawdę nie wymaga od niego bycia „nienagannym”. Po pewnym czasie chłopakowi zaczyna sprawiać to przyjemność, a pacjenci cieszą się z jego obecności. Szczególna więź rodzi się między nim a panią Hanią, która uczy go czytać poematów miłosnych oraz zwyczajnej życzliwości. Każde kolejne pożegnanie z „przyjaciółmi” sprawia mu ból, dlatego bohater boi się, że nie będzie w stanie sobie z tym poradzić… Wsparcie znajduje w księdzu oraz w wierze, która zaczyna w nim kiełkować.
Chociaż główny bohater sam zmagał się z nowotworem nerki i glejakiem (o którym dowiaduje się za późno, aby można było go wyleczyć) bo „zadbał o wszystkich, tylko nie o siebie”, uczy nas, że  „Nie da się uciec od myślenia o własnej śmierci, będąc śmiertelnie chorym. Zresztą ze śmierci trzeba żartować, bo gdyby śmierć była śmiertelnie poważna, to by nas zabiła.”
Oglądając film, można na przemian śmiać się i płakać – jest w nim mnóstwo sytuacji ukazanych w zabawny sposób, ale są też momenty, które  potrafią wzruszyć do łez. Dodatkowo świetnie dobrana muzyka sprawia, że odbiór staje się jeszcze przyjemniejszy, a film nabiera klimatycznego charakteru. Produkcja porusza tematykę cierpienia, umierania i nawrócenia – zwraca przede wszystkim uwagę młodych na to, że dla drugiego człowieka najważniejszy jest czas mu poświęcony – czasem wystarczy naprawdę usiąść, wysłuchać, albo po prostu wziąć za rękę, aby ulżyć w cierpieniu lub sprawić, że poczuje się kochany, i że samotność przestanie mu doskwierać. Może zrobić to każdy z nas – bez względu na wiek czy wiarę, bo przecież, jak uważa ksiądz Kaczkowski – „Nie trzeba być katolikiem, żeby być dobrym człowiekiem.”
Ksiądz Kaczkowski, po długiej chorobie, zmarł 28 marca 2016 roku w Sopocie. Dzięki swoim działaniom, wrodzonej charyzmie i pogodzie ducha stał się rozpoznawalną postacią i wzorem do naśladowania.
Dlatego pójdź za radą księdza Jana i “Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje.”