Na świecie problem z bezdomnością jest ogromny. Pewnie w każdym z miast lub w większości, do których pojedziemy, chociażby na wakacje, zobaczymy osoby bezdomne. Temat ten nie jest łatwy, jednak stanowi część naszego życia, bo nigdy nie wiadomo co się stanie i jak potoczą się nasze losy. Wychodząc chociażby na miasto, na spotkanie ze znajomymi pewnie nie raz spotkaliśmy się z osobami, które prosiły o pieniądze lub jedzenie. Co zrobić w takiej sytuacji? Niewiele z nas wie, bądź pod presją czasu, spiesząc się, zwyczajnie zapomina, że istnieją jadłodajnie i miejsca, które takim osobom pomagają. Myślę, że warto o tym przypominać. Jednak kiedy zapomnimy, a dana osoba prosi o pieniądze to co wtedy zrobić? Najlepszym rozwiązaniem jest zapytać, czy potrzebujący potrzebuje jedzenia, jeśli tak, to iść i kupić. A co jeśli pociąg odjeżdża za 5 minut, albo zajęcia już się zaczynają? Myślę, że jedynym rozwiązaniem jakie zostaje jest zaufanie tej osobie i dać pieniądze. W Poznaniu istnieje parę jadłodajni, a problem bezdomności niestety jest spory. Posługując kiedyś w jednym z takich miejsc jako wolontariuszka, poznałam nie tylko wartościowych ludzi, którzy przyszli po ciepły posiłek, porozmawiać czy ogrzać się w zimne dni ale zobaczyłam w drugim człowieku Jezusa. Niestety. Często zapominamy o tym, że w drugim człowieku przychodzi do nas Pan Bóg. Posługa w jadłodajni bądź z potrzebującymi otwiera oczy i pokazuje realia, w których żyjemy, często zmieniając nasze dotychczasowe przekonania czy pogląd na świat. Uważam, że nie powinniśmy zapominać o tym co ważne i nie patrzeć tylko w jedną, wybraną przez nas stronę, najczęściej tą która jest wygodniejsza.