Niezależnie od tego, jaki jest czas, zawsze ktoś będzie mówił, że życie jest ciężkie. Bo takie w istocie jest. Ale pamiętajmy, szczególnie w obliczu  rozpoczynającego się dziś Triduum Paschalnego, że życie Jezusa również nie było łatwe. On także doświadczał oszczerstw, cierpiał, upadał idąc na Golgotę. Ale przez cały czas był świadomy, że spotykające go trudności są drogą ku zbawieniu.

Jestem prawie pewna, że, podobnie jak ja, nie przeżywaliście wielkiej radości przy każdej możliwości wyjścia z domu. Zawsze było to coś powszedniego, nie wartego naszej uwagi. Dopiero teraz, gdy nam tego zabrakło, zaczęliśmy to doceniać. Tak samo nie zauważamy jak dobrze jest móc oddychać bez problemu, dopóki nie dostaniemy kataru i nie zapcha nam się nos.

Ale wiecie co? W Niedzielę Palmową uczestniczyłam w transmisji Mszy świętej sprawowanej przez księdza biskupa Marka Solarczyka. I jednym wygłoszonym podczas kazania zdaniem, które jest tytułem tego artykułu, zmienił całe moje postrzeganie tego czasu kwarantanny i świąt.

Kompletnie tego nie dostrzegłam. To nasze ciała mają ograniczyć spotkania z ludźmi. Większość z nas nie uczestniczy w tym czasie cieleśnie w Mszy świętej i nie zrobi tego w czasie Triduum. Ale na poziomie duszy nie musi zmienić się tak wiele.

Nasze dusze nie są na kwarantannie! Niech będą one otwarte na spotkanie z Bogiem.

Nawet pozostając w naszych domach możemy owocnie przeżyć te święta. Wciąż możesz uczestniczyć w Liturgii Triduum Paschalnego za pomocą transmisji, odmawiać liturgię godzin, różaniec podczas wideokonferencji ze swoim oddziałem, poczytać Pismo Święte, bądź spotkać się z Bogiem w innej modlitwie. Może, podobnie jak ja, spędzisz te dni z dala od najbliższej rodziny. Potraktuj ten czas jak Twoje osobiste rekolekcje i szansę na głębsze zrozumienie tego, co przeżywał Chrystus. Normalnie może brakowało Ci czasu na zastanowienie się nad tym – trzeba pomóc babci przy robieniu mazurków, za chwilę trzeba biec do sklepu, bo zabrakło majonezu do sałatki… Teraz warunki są trochę inne, ale to od Ciebie zależy, czy potraktujesz je jak kulę u nogi, czy może jednak jako wielką szansę.

Podobnie jak Julianna, chciałam dać Wam kilka propozycji, dzięki którym możemy owocniej przeżyć ten czas: