Drogie Druhny, Drodzy Druhowie,
Trochę minęło od czasu ukazania się ostatniego „Słowa” – z racji dłuższych wakacji miałem okazję poczuć się dzięki temu jak student.

Spadające liście spowodowały jednak otrzeźwienie – no i jest. Myślę, że dobrze będzie jeśli pochylimy się w tym miesiącu nad rzeczywistością, którą otwiera dla nas Ojciec Święty Franciszek.

Nadzwyczajny miesiąc misyjny – czas, który jak piszę Ojciec Święty w liście do kardynała Fernando Filoniego, prefekta Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, ma posłużyć temu, „aby bardziej rozbudzić świadomość missio ad gentes i podjąć z nową energią misyjną przemianę życia i duszpasterstwa”. Może nas to oczywiście doprowadzić do przeświadczenia, że jako członkowie KSM-u powinniśmy jak najszybciej zarezerwować bilety lotnicze do krajów, w których nie znają jeszcze Chrystusa i nie zważając na trudności podjąć misję głoszenia Ewangelii. Może taki czas jeszcze nadejdzie. W chwili obecnej chyba jednak bardziej wartościowa będzie refleksja nad fragmentem wspomnianego już listu, w kontekście mojej sytuacji tu i teraz.

Mam nadzieję, że wszystkie wspólnoty znajdą sposób na podjęcie odpowiednich kroków, aby podążać drogą duszpasterskiego i misyjnego nawrócenia, które nie może pozostawić rzeczy w takim stanie, w jakim są. Obecnie nie potrzeba nam «zwyczajnego administrowania». Bądźmy we wszystkich regionach ziemi w «permanentnym stanie misji»”. Nie bójmy się podejmować, z ufnością w Bogu i wielką odwagą „«opcji misyjnej», zdolnej przemienić wszystko, aby zwyczaje, style, rozkład zajęć, język i wszystkie struktury kościelne stały się odpowiednią drogą bardziej dla ewangelizowania współczesnego świata, niż do zachowania stanu rzeczy. Reformę struktur, wymagającą nawrócenia duszpasterskiego, można zrozumieć jedynie w następujący sposób: należy sprawić, by stały się one wszystkie bardziej misyjne, by duszpasterstwo zwyczajne we wszystkich swych formach było bardziej ekspansywne i otwarte, by doprowadziło pracujących w duszpasterstwie do nieustannego przyjmowania postawy «wyjścia» i w ten sposób sprzyjało pozytywnej odpowiedzi ze strony tych wszystkich, którym Jezus ofiaruje swoją przyjaźń. Jak mówił Jan Paweł II do biskupów Oceanii: «wszelka odnowa Kościoła musi mieć misję jako swój cel, by nie popaść w pewnego rodzaju kościelne zamknięcie się w sobie»”.

Gdybyśmy zaczęli bawić się w słowa klucze (zdaje się, że w edukacji jest na to moda – chyba że coś przeoczyłem), to należałoby wskazać hasła duszpasterstwo ekspansywne i otwarte oraz postawa wyjścia. Co to znaczy dla mnie? Znaczy to, że muszę sobie zadać pytanie, które wybrzmiało w czasie wrześniowego spotkania z liderami i zastępowymi: co mam do zaoferowania? Co chcę zaproponować koleżance czy koledze, do których wychodzę z ofertą wspólnoty, po to, by docelowo pokazać im w niej Jezusa? No bo chyba trochę jest tak, że jeśli marzą mi się wielkie dzieła misyjne, to mogę zacząć od swojego podwórka (zresztą patrząc na rzeczywistość szkoły, coraz bardziej jestem przekonany, że mamy do czynienia z dziełem misji i ewangelizacji, a nie – jak to się ładnie mówi – katechizacji).

Na koniec, żeby nie było wątpliwości kto pisał tekst, a jednocześnie, żeby każdego przekonać o tym, że postawa wyjścia dla KSM-owicza niczym nowym nie jest, przytoczę fragment z Pierwszej Książki KZMM (oczywiście lata 30 dwudziestego wieku):

„Mamy całe życie odrodzić w Chrystusie. Nie chcemy tylko nabożeństw i fałszywej nieraz pobożności w kościele. Wiara i religia nie jest dla nas rzeczą tylko jednostki. Mamy całe życie kształtować według nauki Pana Jezusa, całe, a więc także życie zawodowe, pracę zarobkową organizacje tej pracy w rzemiośle i w przemyśle, na wsi i w mieście”

– to dopiero był duch Apostolski i Misyjny.
Na czas Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego i na odkrywanie w sobie Bożego wołania do Apostolstwa już tu i teraz, niech Pan Bóg błogosławi.
GOTÓW!