Drogie Druhny, Drodzy Druhowie,

Rozpoczął się miesiąc lipiec – czas długo wyczekiwany, szczególnie przez tę młodszą część KSM-owiczów. Ze łzą w oku odłożyliśmy na półki podręczniki, żeby móc odpocząć. Choć w wielu wypadkach odpoczynek będzie swoisty, bo pewnie częściowo przeznaczony na próbę zarobienia „kilku groszy”, to nie możemy zapominać o tym, że jest on ważną częścią życia człowieka. Sam Pan Jezus widząc swoich uczniów strudzonych nakazywał im odpocząć.

Warto też pomyśleć o tym, żeby w czasie wakacji zadbać o nasze relacje. Myślę, że nie trzeba prowadzić dogłębnych badań naukowych, żeby zauważyć codzienną gonitwę, która dotyka też wielu ludzi młodych. Gonitwę spowodowaną tym, że dużo nauki, średnia za niska, potrzeba korepetycji, rozwijania swojego hobby… pewnie sami mogli byście wymienić dużo więcej. W moim życiu gonitwa mierzy się pewnie przejechanymi w różnych sprawach kilometrami polskich dróg i bilingiem telefonicznym z podsumowaniem długości rozmów. W to wszystko niewątpliwie wpisuje się również w jakiś sposób to wszystko, co dokonuje się w KSM-ie. Ci, którzy mają doświadczenie od kierownictwa w górę, mogli by pewnie na ten temat książki pisać.

Tym bardziej potrzeba więc pustyni, zwolnienia, zmiany warunków… Jeszcze kilka godzin (bo mam nadzieję, że mimo mojego opóźnienia zdąży się to ukazać – ale to ocenicie sami) powinno zostać do decyzji o udziale w obozie w Rybojedzku. Zdaje sobie sprawę, że wiele osób „nie widzi się w tych warunkach”, ale to właśnie ma być moje wyjście na pustynię, moje doświadczenie Pana Boga – przede wszystkim w Sakramencie Eucharystii, bo nikt nie będzie musiał się dodatkowo mobilizować, żeby w niej uczestniczyć, ale jednocześnie będziemy mogli choć w jakimś stopniu poczuć to, co Naród Wybrany, gdy w czasie wędrówki mógł rozmawiać z Bogiem w Namiocie Spotkania.

Drugi aspekt to zawsze formacja, w tym roku szczególnie mocno oparta na Słowie Bożym. Wiele razy słyszałem od KSM-owiczów, że brak dobrej formacji, że w oddziałach często jest ona trudna do przeprowadzenia. Czy na obozie będzie ona na poziomie akademickim? Pewnie nie. Ale przecież to, co usłyszymy, będzie można w ciszy pogłębiać samemu, albo wykorzystując czas wolny podjąć dyskusję z innymi uczestnikami, z klerykami, którzy będą z nami lub z księdzem (no bo przecież mamy nadzieję, że jak co roku znajdzie się kilku księży, którzy nas odwiedzą, że już o sobie nie wspomnę).

No i wreszcie trzeci – dla mnie bardzo ważny aspekt – spotkanie z drugim człowiekiem. Ojciec Święty Franciszek, mówił w tym roku do młodzieży zgromadzonej w Panamie o potrzebie stawania się mistrzami i budowniczymi kultury spotkania. Jeśli tak rzeczywiście ma być to trzeba podjąć trud budowania tej kultury. A więc Ci, którzy jeszcze nie otwarli się na wspólnotę powinni podjąć refleksję nad tym, jak najszybciej się odblokować, a Ci, którzy czują jakiś „bezsens” czy „wypalenie formuły” powinni może zadać sobie już teraz inne pytanie – wejść na wyższy poziom i zapytać co ja teraz mogę dać od siebie tej wspólnocie, w jaki sposób swoją osobą mogę ubogacić innych.

Tych, którzy się jeszcze wahają zachęcam do odważnych decyzji, tych, którzy przez pracę lub inne plany nie mogą być z nami proszę o łączność w modlitwie a w miarę możliwości zachęcam do odwiedzin choć na chwilę. Wszystkim życzę owocnego wypoczynku.

GOTÓW!