Drogie Druhny, Drodzy Druhowie

Czy myśleliście kiedyś o sobie jako o urzędnikach?

Warto sobie to wyobrazić. Stajecie się właśnie wysokim urzędnikiem (w sensie nie wzrostem tylko przez pełnioną funkcję – to się fejm nazywa co nie?). Wiem, że dla wielu z Was to pewnie abstrakcja. Może ktoś myśli, że się znów coś Asystentowi diecezjalnemu uroiło dziwnego, ale zapewniam, że nadmiar słońca podczas spotkania na polach lednickich nie ma tu absolutnie nic do rzeczy. I w tym wypadku nie będzie chodziło o żadną profesjonalizację KSMu, więc jej przeciwników zachęcam do tego żeby jeszcze nie dusić na krzyżyk w prawym górnym rogu przeglądarki. A więc do rzeczy…

Wyobraźcie sobie, że jesteście urzędnikami królewskimi… takimi z konkretnymi zadaniami… zadaniami, które realizujecie nie w swoim imieniu, ale w imieniu Króla. A teraz kawałek tekstu z „Młodej Polki” nr 7/1934:

Król jest w państwie swojem niejako wszędzie obecny. Coprawda nie osobiście, ale przez swoich urzędników, sędziów, wojsko. Nawet na monetach pieniężnych i znaczkach pocztowych widnieje jego wizerunek. Wszystkie ustawy i wyroki sądowe są wydawane w imieniu króla, który przenika w ten sposób życie obywatelskie swych poddanych. Podobnie i Chrystus Król ma być wodzem naszej organizacji. On pragnie być wśród nas, dzielić nasze kłopoty, prace, ofiary. Chce mieszkać nietylko w tabernakulum na ołtarzu, ale w ognisku naszem. Tam chce zasiąść na tronie, by błogosławić naszym trudom i towarzyszyć zbliska naszym zabawom. Czyż to nie piękna myśl?…

No właśnie. Przeżywamy miesiąc czerwiec – poświęcony w sposób szczególny Najświętszemu Sercu Jezusa. Przed laty w Poznaniu dokonało się poświęcenie KSMu przed momumentalnym pomnikiem Serca Jezusa. Jak podawało w tamtym czasie czasopismo „Młoda Polka” w swojej relacji, 9 tysięcy druhen zgromadziło się by oddać się w opiekę Jezusowi. Pomnik kilka lat później został zburzony przez hitlerowskiego okupanta, my nie mamy 9 tysięcy członków w diecezji. Cóż mamy uczynić? Rozpocząć osobistą intronizację Chrystusa na Króla naszych serc. zadbać przede wszystkim o to, by zawsze móc przyjąć Jezusa w Komunii Świętej. Wiem, że wielu z Was pracuje nad tym w swoim życiu, ale zdaję sobie również sprawę jak wiele w tej kwestii jest do zrobienia w naszych oddziałach. Stawajmy się dla innych świadkami, nie tylko w czasie procesji Bożego Ciała, która już niedługo przejdzie ulicami naszych parafii, ale w naszej codzienności. Stawajmy się dla innych żywymi monstrancjami, w których Chrystus codziennie będzie mógł wyjść na ulice naszych miast i wsi, by stawać się Królem codzienności.

GOTÓW!