Zanim usiadłem do podsumowania mojej 6-letniej służby w Zarządzie Diecezjalnym, przejrzałem wszystkie teksty, które na przestrzeni lat napisaliśmy o pracy we władzach diecezjalnych.

Sięgnąłem też do swoich przemów ze Zjazdów i listu, który na koniec pierwszej kadencji zostawiła mi Magda. Niejedna łezka zakręciła się w oku na myśl o wspomnieniach tylu fantastycznych chwil. Czas jednak zamknąć pewien etap w życiu i przekazać kierowanie Stowarzyszeniem godnym następcom!

Punkt widzenia

Z perspektywy czasu sam widzę, że nie wszystko było idealne. Nie zawsze udało nam się zrealizować zamierzone cele, czasem trzeba było przełożyć swoje siły i odłożyć jedne zadania na bok, aby poratować lub zająć się kolejnymi. Nieraz też zbyt dużo wymagałem od członków Zarządu czy konkretnych liderów. Albo wymagałem w niejasny i mało konkretny sposób. Wyręczałem kogoś w jakimś zadaniu, tu pisząc uchwałę, tu ogarniając coś w związku z promocją jakiejś akcji, bo ktoś czegoś nie zrobił. Ba, nawet kiedyś dostałem od Isi dyplom za „wszystkorobienie” :)

Starałem się jednak w tym wszystkim stawiać poprzeczkę jak najwyżej, aby każdemu, kto wspólnie z nami tworzy Kościół pokazywać, że nie ma w nim miejsca na bylejakość, a zadania realizowane przez nas w KSM-ie są też jego wizytówką. Czepianie się złej stopki na dokumencie może i nie jest sprawą najwyższej wagi, ale właśnie takie małe cegiełki budują obraz całego naszego Stowarzyszenia. Mają też formować człowieka do odpowiedzialnego i dorosłego życia, gdzie często raz czy drugi można popełnić błąd, ale ma to nieść za sobą pewną naukę.

Tylko jedno słowo

Może i zbyt patetycznie to zabrzmi, ale chciałbym podziękować każdemu, kogo spotkałem na swojej 6-letniej drodze aktywnej pracy w diecezji. 19 osobom, z którymi dane mi było współtworzyć kolejne kadencje Zarządu Diecezjalnego. Przede wszystkim Michałowi, który do dziś, nawet po 4 latach od zakończenia swojej posługi w Zarządzie, znajdował czas, żeby posłuchać mojego marudzenia i dzielić się swoim doświadczeniem, a także Marzenie, która jak mało kto rozumie, co to znaczy poświęcenie dla KSM-u i która nieraz ratowała niedopilnowane akcje. Dziękuję Alicji, Magdzie, Karoli, Natalii, Mariuszowi, Jędrzejowi, Isi, Natalii, Angelice, Filipowi, Olkowi, Piotrowi, Markowi, Paulinie, Dominice, Karolinie i drugiej Dominice. Każda z tych osób wniosła coś innego, każda z nich mnie czegoś nauczyła i do dziś uczy. Wielkie dzięki także dla moich 7 poprzedników. Z każdym z nich współpracowałem przy jakimś projekcie podczas swojej prezesury i słuchałem rad. Przyszły Prezesie – jeśli to teraz czytasz – pamiętaj, aby nie zapominać o swoich poprzednikach, którzy rozumieją każdą stronę prezesury, wiedzą jak wygląda ta służba, jej blaski i cienie, bo sami się z nimi kiedyś zmierzali!

20-lecie KSM Archidiecezji Poznańskiej 2018

Asystentom Diecezjalnym ks. Tomkowi i ks. Michałowi, którzy byli świetnymi kierownikami duchowymi, a z drugiej strony kompanami do omawiania każdej, nawet najtrudniejszej sprawy. Pewnie nie tak szybko uda mi się zapomnieć te dziesiątki godzin spędzanych w samochodzie albo na telefonach.

Mariannie, która musi mieć dużo cierpliwości i wyrozumiałości, patrząc na masę KSM-owych spotkań i zadań, które miałem w każdym tygodniu.

Wszystkim KSM-owiczom, z którymi współpracowałem przez ostatnie 6 lat. Przyznam szczerze, że prawdziwą satysfakcję czułem zawsze patrząc na tych, którzy od kandydata, przez przyrzeczenie, stawali się prawdziwymi liderami. A przez te parę lat trochę się Was już przewinęło :) Dzięki za Wasze GOTÓW, każdą inicjatywę, rozmowę, a nawet suszenie głowy, czy zwrócenie uwagi, że coś nie gra.

To zależy tylko od Ciebie

To, w jaki sposób każdy z nas zaangażuje się w działanie – zależy tylko od niego samego. Można mieć wątpliwości, czy poradzisz sobie z milionem spraw na głowie, czy będziesz potrafił zorganizować czas tak, aby na wszystko go starczyło. Jeśli są wątpliwości – to dobrze. Bałbym się, gdyby ktoś z impetem stwierdził, że bez problemów da radę. Filip zresztą ostatnio pisał, że kolejne funkcje są po to, aby kogoś uczyć i rozwijać, a nie dla osób, które już wszystko potrafią. Z Bożą pomocą, dobrym nastawieniem i świadomością misji, którą chce się realizować, wszystko jednak jest możliwe.

I tak, w zasadzie chyba nie ma akcji, której nie robiłem lub w którą w dużym stopniu nie byłem zaangażowany w KSM w naszej diecezji. Starałem się też być wszędzie tam, gdzie KSM coś robił – nawet na obu turnusach rekolekcji wielkopostnych, czy przelotem na turniejach. Najchętniej wracam do tych dziewięciu działań:

  1. “20 na 20” – pamiętacie jeszcze audycję, którą współtworzyliśmy z Radiem Emaus z okazji naszego 20-lecia? Jestem pełen podziwu dla ks. Wojtka, który nam zaufał i zgodził się oddać 20 czwartkowych wieczorów na antenie; Huberta, który prowadził każdą z rozmów i realizatora Eryka.
  2. Wywiad z Kasią Olubińską 2015

    Całe 20-lecie KSM-u w naszej diecezji – genialna gala na wysokim poziomie, bal, pielgrzymka i mnóstwo innych akcji, za które odpowiadał komitet i częściowo też Zarząd Diecezjalny. To było naprawdę coś! Liczę, że świętowanie 25-lecia będzie równie okazałe i uda się zaprosić starych DINOzaurów :) Nie sposób nie wspomnieć o komitecie 15-lecia, który też kiedyś tworzyłem i który tak nas połączył, że spotyka się do dziś!
  3. Marsz dla Życia – w nim siedziałem praktycznie od samego początku, odkąd KSM zajął się koordynowaniem prac komitetu organizacyjnego. Przesłania od Papieża Franciszka, londyński autobus, Marszowe piosenki, teledysk i wydana płyta, billboardy na mieście, spotkania pro-life – to jedna strona medalu, którą udało się osiągnąć. Ufam, że jest też druga, której na własne oczy nie widzimy – zmiana świadomości i decyzji choć jednej osoby w kwestii obrony życia.
  4. Rybojedzko – sami widzieliście, że na świadectwach na pożegnanie ostatniego obozu zakręciła mi się w oku łezka. Zresztą zmobilizowałem też Księdza Asystenta do podobnego, ale i trudnego podziękowania i pożegnania :) To był naprawdę fantastyczny czas i genialne doświadczenie móc co roku spędzać ten wakacyjny tydzień w Waszym gronie.
  5. Lednica 2013

    Lednica 2013

    Spotkania oddziałów i okręgów – przede wszystkim spotkania Oddziału KSM na poznańskiej Woli. Nie zawsze było u nas kolorowo, nie zawsze udawało się trzymać dyscyplinę, zapraszać do wspólnoty młodych. Niemniej jednak jestem dumny, że do dziś się spotykamy i mimo iż znamy się jak łyse konie – choćby teraz, omawiając adhortację ”Christus vivit” – co tydzień słyszę i odkrywam coś nowego. Dzięki za tę formację, dzięki której mogę być bliżej Boga! Nigdy też nie zapomnę o Oddziale KSM w Górze, który tworzyłem i gdzie poznawałem KSM. W drugiej kolejności – spotkania oddziałów i okręgów, które przez 6 lat odwiedziłem – czy to na formacji, raz po raz jako opiekun, czy to prowadząc mediacje, bo ktoś się z kimś spierał. Po każdym takim spotkaniu coś nowego w mojej głowie zostało i z każdego coś wyniosłem. Przy okazji wielkie dzięki za takie, z pozoru błahe działania. W tym tkwi istota KSM-u, żeby działać w swoich oddziałach i kołach. Bez nich nie byłoby Stowarzyszenia w diecezji, a bez niego KSM-u w Polsce.
  6. Posiedzenia Zarządu – za nic nie oddałbym wtorkowych, a później poniedziałkowych wieczorów, które przesiedziałem przez te parę lat w biurze z ludźmi tak samo (albo nawet bardziej) zakręconymi jak ja. Pewnie tego będzie mi w kalendarzu brakować najbardziej, ale może uda się wrócić na siłownię :) Konstruktywne rozmowy, niekonstruktywne rozmowy (takich też było niemało), poważne odezwy, wspólna modlitwa czy śpiewanie hymnu, omawianie tego i owego, śmieszki, heheszki – to wszystko było potrzebne, żeby KSM w diecezji mógł funkcjonować. A każdy, kto w pracach komitetów, czy sekcji bierze udział, dobrze wie, jak biuro wciąga. I że czasem wychodziło się stamtąd po nocy. Zarząd przeżywa to jeszcze częściej :)
  7. Gra patriotyczna 2018

    „Rzecznikowanie” – moja perełka, spełnienie jakiegoś planu, koncepcji, marzenia. 6 lat temu dano mi totalną swobodę w tym, jak będzie wyglądała ta praca. Sam wymyślałem sobie zadania i to, co można jeszcze zrobić, do jakiej telewizji pójść, w jakiej sprawie. Popełniłem sporo błędów, niemniej udało się jeszcze więcej zrobić – poprowadzić parę konferencji prasowych, spotkanie dla młodych studentów dziennikarstwa, niezliczoną liczbę razy pojawić się przed mikrofonem czy kamerą z ważnym tematem, wypowiadać w dwóch głośnych sprawach (“Poznań Prayer Week” i “Golgota Picnic”). Swoją drogą, przy okazji tej drugiej rzecznik archidiecezji proponował mi nawet wystąpienie w jakiejś skandynawskiej telewizji jako głos młodzieży w Polsce. Mnóstwo doświadczenia, kontaktów i spełnienia z rozbudzania świadomości o istnieniu i dobrych działaniach realizowanych przez KSM.
  8. Servitus i Poznańskie Wzrastanie – pamiętam jak dziś Sylwestra 2013/2014, kiedy startowaliśmy z odświeżonym Servitusem, wznawiającym działanie po dłuższej przerwie. Gadżety dla pierwszych, którzy skomentowali artykuł, wielkie emocje, nowe cykle. Czasem bywało lepiej, czasem gorzej, ale do dziś udaje się wydawać magazyn, który istnieje niemal tyle, co KSM w diecezji. Wielką frajdą było też tworzenie „Poznańskiego Wzrastania” – 4-stronnicowej wkładki do ogólnopolskiego wydania. Cieszę się, że sami odpowiadaliśmy za jej zawartość i styl graficzny. Udało się też nawiązać kontakt i porozmawiać z interesującymi osobami!
  9. Krajowa Rada KSM 2016

    Sesje Zarządów – lutowa „krajówka” miała być wprawdzie moją przedostatnią, ale przedłużyłem sobie trochę moje działanie w Polsce. Kilkanaście bardzo cennych wyjazdów, mnóstwo godzin obrad, rozmowy z kuluarach, rozwiązywanie ważnych spraw, kontakty w całej Polsce i – co widać po obecnym składzie Prezydium czy podnoszonych przez nas przez lata tematach – Poznań zawsze trzyma poziom! Mam nadzieję, że nowy Zarząd również w pełni odpowiedzialnie będzie kontynuował to dzieło i cała Polska będzie nadal pod wrażeniem profesjonalizmu, zaangażowania i logicznego myślenia Wielkopolan.

Najważniejsze

Tyle akcji, tyle działań, ale dobrze wiemy, że KSM – jak pociąg – jedzie na dwóch torach. Jednym jest akcja, a drugim formacja. Bez formacji nie ma akcji i odwrotnie. Zaczynając 11 lat temu swoją przygodę z KSM-em, byłem zupełnie innym człowiekiem. Cieszę się, że w czasie nauki w liceum, a później całego okresu studiów i pracy zawodowej, KSM mi towarzyszył, dodawał odwagi, uczył odpowiedzialności, przypominał, co jest w życiu najważniejsze, formował, przybliżał naukę Chrystusa i nieraz stawiał do pionu. To było mi potrzebne, żeby być tym, kim jestem dzisiaj. Będę pracował nad tym, aby nie był koniec formowania się w tej czy innej wspólnocie.

Marsz dla Życia 2018

To wcale nie koniec

Dziś realizuję się jako Instruktor KSM i działam w Prezydium Krajowej Rady. Nie oznacza to jednak końca angażowania w działanie oddziału i diecezji. Zawsze mówię GOTÓW, a ci, których wybierze Zjazd, pewnie będą mieli zawsze swój priorytet w moim telefonie. Przede mną nowe zadania i wyzwania, a przed następcami – świetna przygoda.

To było naprawdę rewelacyjne 6 lat! Za wszystko jeszcze raz wielkie dzięki!

PS Dziś do północy można wysyłać swoje CV!