„Nie nadaję się do Zarządu” – to chyba najczęstsze zdanie, jakie można usłyszeć od kandydatów. I tu uwaga – odpowiadam Ci na to zdanie: „Owszem, nie nadajesz się!”.

Nie nadajesz się – nie jesteś w stanie dzisiaj poprowadzić tej diecezji, prowadzić ksiąg finansowych, być rzecznikiem prasowym, czy przewodniczyć organizacji Marszu dla Życia. Pójdę dalej (bo poprzednie to jednak rzeczy trudne) – prawdopodobnie nie umiesz dobrze przeprowadzić zwykłych rekolekcji, napisać protokołu z posiedzenia Zarządu Diecezjalnego, czy poprowadzić okręgu! Brzmi źle? Wcale nie – bo chcę Ci zdradzić coś, co pozwoli Ci być dalej, niż ja, gdy zaczynałem pracę w Zarządzie – otóż w KSM-ie funkcję obejmujesz znacznie przed momentem, gdy posiadasz do niej kwalifikacje (a może nigdy ich w pełni nie posiądziesz).

Członkowie Zarządu Diecezjalnego, kierownicy sekcji, Liderzy, Zastępowi – myślisz, że ktokolwiek z osób, które objęły te posługi miały od samego początku kompetencje, aby dobrze działać? Ośmielę się stwierdzić, że jeśli wykorzystałeś ostatnie 2 lata na współpracę z nami, to masz szansę być bardziej przygotowany do bycia w Zarządzie niż Tomasz, Piotr, Olek, czy ja.

Twoja funkcja to kolejne wyzwanie

W dniu nominacji na Zastępowego prawdopodobnie nie byłeś w stanie sam napisać porządnego konspektu na Rybojedzko, a dziś – o proszę. Zostając Liderem umiałeś w praktyce zrealizować zadania i działania ze szkolenia? Nie! Jak dla mnie, z dwa lata zajmuje Liderowi, aby został zaczynem lidera z krwi i kości – tym ze szkolenia. Zaczynem!

To, że ktoś proponuje Ci (Duch Święty, starszy KSM-owicz), abyś został prezesem oddziału, czy zaangażował się w jakąś akcję w diecezji – to znak, że czas iść dalej, podjąć nowe wyzwanie, STAĆ SIĘ tą osobą, która powinna się kryć pod słowem Prezes, Zastępowy, Lider, czy Członek Zarządu Diecezjalnego.

Jesteś na to GOTÓW!?

Każdy kij ma dwa końce

Myślę, że powyższe daje dużą zmianę perspektywy, czy nadaję się tu, albo tam. Każdy kij ma jednak dwa końce. Skoro Twoja funkcja, to Twoje wyzwanie, to co, jeżeli wyzwaniem już nie jest? Skoro stałeś się już prezesem oddziału, jakim powinien być prezes, to czas znaleźć następcę i rzucić mu rękawicę. Samemu jednocześnie podejmij tę rzucaną Ci od miesiąca, dwóch, a może nawet roku – w końcu KSM-owicz cały czas się rozwija.

Przygoda z KSM kiedyś się kończy. Wniosek trudny, ale prawdziwy! Kiedy nie ma już kolejnej rękawicy, czas rzucić swoją następnemu i iść gdzie indziej szukać dla siebie wyzwań i szans rozwoju. Może w rodzinie, istniejącej wspólnocie, albo poprzez założenie czegoś nowego?

To, co zaraz przeczytasz będzie zapewne dziwne, ale KSM nie działa tymi, którzy osiągnęli jakiś poziom czy funkcję, a tymi którzy je zdobywają. Innymi słowy – prezes się zmieni, Zarząd Diecezjalny się zmieni, kierownictwo się zmieni – bo osoby, które do tej pory pełniły te funkcje, stają się właśnie kolejnym prezesem, Zarządem, kierownictwem.

fot. M. Wróbel

Mam więc kandydować?

Skoro pytasz – zapewne tak. Choć warto zaznaczyć, że to trudne i nie dla wszystkich. Być może dla Ciebie będzie to doświadczenie tego, jak wiele możesz zdziałać zarządzając innymi, ale ostrzegam – może się okazać, że nie masz do tego predyspozycji. Masz wtedy dwie opcje – wycofać się lub zawalczyć o to, by się nadawać. Żadna z tych opcji nie jest zła – w końcu może najcenniejszą lekcją Twojego „Zarządowania” będzie: „to nie moja bajka”. A taka lekcja może okazać się dużo lepsza niż udawanie kogoś, kim się nie jest.

Jakie cechy powinien posiadać dobry kandydat do Zarządu?

  • Osoba uformowana – jesteśmy stowarzyszeniem katolickim. Nie nadgonisz małego katechizmu w czasie posługi w Zarządzie. Tu musisz sam dbać o swoją formację. Zakłada się, że wiesz, po co tu jesteś i masz już za sobą kilka lat formacji w oddziale, zaglądasz do Pisma Świętego itp. Oczywiście są elementy formacji, modlitwy, ale jest tego znacznie mniej niż Ci potrzeba, by wytrwać w tym, co masz zacząć robić.
  • Osoba znająca KSM – doświadczenie pokazuje, że w Zarządzie nie da się pracować, gdy nie wiesz, jak wyglądają nasze rekolekcje, czy co jest zapisane w statucie. Jeśli masz w tym obszarze braki, daj sobie czas. Poświęć ten rok, aby zaangażować się w diecezję i odkryć, o co w tym chodzi.
  • Osoba znająca swoje korzenie – nie wyobrażam sobie, aby na pytanie „Kiedy ostatnio byłeś na spotkaniu w swoim oddziale?”, kandydat musiał odpowiedzieć: „W sumie pół roku temu” albo: „Nie mam oddziału”. Nie chodzi mi o to, że masz teraz koniecznie biec w piątek na spotkanie, żeby móc z uśmiechem na twarzy odpowiedzieć: „w zeszły piątek”, a o szczerość z samym sobą. Jeśli masz problem z tym pytaniem, to nie mówię: „nie kandyduj”. Mówię Ci: „coś jest nie tak i trzeba to naprawić”. A czy będąc już w Zarządzie, czy czekając na kolejną okazję – to już Twoja decyzja.
  • Osoba chcąca służyć – nie wyobrażam sobie Członka Zarządu, który w swym działaniu i decyzjach, szuka korzyści dla siebie, czy swojego oddziału. Nie zbieramy tu przywilejów, łask ani majątku!
  • Osoba odpowiedzialna – bo spoczywa na niej wielka odpowiedzialność. Tak jak bez kierownictwa w oddziale nic się nie dzieje, tak samo w diecezji bez Zarządu nic się nie dzieje. Musisz więc sam od siebie wymagać, aby w każde działanie włożyć to, co masz.
  • Osoba przeszkolona, z pierwszym doświadczeniem – Szkoła Zastępowego i Lidera są po coś, sekcje, komitety czekają. Pełniąc służbę w Zarządzie na pewno będziesz organizował któreś rekolekcje, opiekował się jakimś okręgiem, czy sekcją. Warto więc wiedzieć, co lubisz w diecezji robić i jak to się robi.

Kilka porad od Starego Wyjadacza

Zdecydowałeś się kandydować? Gratuluję! Ale czekaj czekaj, zanim napiszesz CV, chciałem zostawić jeszcze kilka myśli przed samym Zjazdem Diecezjalnym:

  • CV – to ma być Twoja wizytówka. Rozmazane zdjęcie profilowe sprzed 2 lat to nie jest dobry pomysł! Fotograf nie boli. A jak chcesz koniecznie za darmo, to Twoja koleżanka ma na pewno jakiś lepszy aparat – biała ściana za tło i gotowe. W CV pokaż, że już coś wniosłeś do Stowarzyszenia – nie umniejszaj swojej pracy, ale też nie koloryzuj rzeczywistości! Ładnie się rozpisz, bo przecież na sali są osoby, które pierwszy raz widzą Cię na oczy ;) Jak zrobić dobre CV to już sobie wygooglaj.
  • Przemowa – nie oszukuj się, i tak będziesz musiał coś powiedzieć! Może zacznij od pierwszych 3 punktów opisanych w artykule Tomasza. Zastanów się, co chcesz wnieść swoją posługą! Dalszy przebieg na pewno zależy od Twojego „obycia ze sceną”. Jedni zapiszą sobie całe przemówienie i wykują na blachę, inni ograniczą się do głównych punktów i wokół nich coś opowiedzą. Pamiętaj jednak, że bez tych kilku głównych punktów, to jakbyś mówił o niczym.
  • Pytania – tak, jakieś będą. Pewnie kilka razy już byłeś na Zjeździe i znasz kilka z nich. Zapisz sobie pod przemową, co byś na nie sam odpowiedział. Może się przydać ;)
  • Stosunek do innych kandydatów – wychodzę z założenia, że Twoja przemowa, CV, odpowiedzi na pytania – są Twoje. Nie mieszaj ich z cudzymi. To jest Twój czas! Czas, aby podzielić się tym, czemu to właśnie Ty jesteś dobrym kandydatem, a nie czas na powiedzenie: „on się nie nadaje, więc zostaję wam ja”. Za każdą myślą, w której ciągnie Cię, by komentować i odnosić się do wad, zalet, czy pomysłów innych kandydatów, niech pojawi się od razu: „Co, jeżeli będę z nim przez najbliższe 2 lata pracował? Będę w stanie spojrzeć mu w twarz?”. Stary Wyjadacz mówi Ci – nie chcesz ciągnąć trudnej relacji przez 2 lata tydzień w tydzień, więc lepiej przemilcz niż powiedz za dużo.

Dla otuchy

Pozwól, że dokończę jeszcze tylko myśl z tytułu. Co lepiej zorientowani wiedzą, że to fragment mówiący o początkach panowania Salomona. Zwróć uwagę, że Salomon prosił „tylko” o mądrość, a dostał wszystko to, o co mógł poprosić. Wydaje mi się, że taka jest właśnie przygoda z Zarządem. Chcesz dać radę, a na końcu zastanawiasz się, skąd tego tyle :)