Wszyscy słyszeli o św. Franciszku z Asyżu, ale nie każdy zna św. Klarę – jego duchową córkę. To kobieta, która nie bała się podążać za głosem serca i oddać swojego życia Bogu. Jest założycielka zakonu klarysek oraz patronka radia i telewizji.

Skąd pomysł Twojej mamy, aby nadać Ci imię „Klara”? Ma ono jakieś znaczenie?

Clara po łacińsku oznacza – jasna, czysta, sławna. Moja mama podczas ciąży,w trakcie modlitwy usłyszała głos: „Nie bój się, gdyż to dziecko zabłyśnie swym życiem jaśniej niż słońce!” Nie wiedziała jeszcze wtedy, jakie plany wobec mnie ma Pan Bóg, mimo to nie zignorowała tych słów.

Pochodzisz z Asyżu, czyli miasta św. Franciszka. Poznałaś go osobiście?

Tak się złożyło, że mieszkaliśmy po sąsiedzku. Miałam dwanaście lat, gdy on rozpoczął swoją działalność. Bardzo spodobał mi się jego styl życia. Często spotykaliśmy się, aby porozmawiać o Jezusie. Chciałam być taka jak on. Zaczęłam umartwiać swoje ciało, nosząc włosiennicę. Jest to suknia z ostrej tkaniny i włosia albo pas z siatki drucianej, szerokości dłoni.

Jak zareagowali na to Twoi rodzice?

Byli pobożnymi ludźmi, więc moja przyjaźń z Franciszkiem, aż tak bardzo im nie przeszkadzała. Niestety, nie rozumieli, że moje serce należy do Pana Jezusa. Zgodnie ze zwyczajem chcieli wydać mnie za mąż. Próbowali dwa razy, ale nadaremnie.

Uciekłaś przed obowiązkiem zamążpójścia?

Można tak to ująć. Czułam potrzebę oddania się Bogu. Franciszek poradził mi, abym opuściła rodzinny dom i udała się do tego, którego prawdziwie kocham. Poszłam za głosem serca. Poprosiłam go, żeby zwrócił się z prośba do biskupa Asyżu, bym mogła zostać siostrą Braci Mniejszych.

To musiało wymagać olbrzymiej odwagi. Przyjęli Cię do swojego zakonu?

W Niedzielę Palmową 1212 r. całą rodziną udaliśmy się do Porcjunkuli. Każdy odbierał poświęconą palmę z rąk biskupa, jednak do mnie podszedł sam i wręczył mi ją. Był to ustalony wcześniej znak, że wyraża zgodę na moją prośbę. Tej samej nocy wymknęłam się z domu na spotkanie z Franciszkiem i jego Braćmi, którzy czekali na mnie w kaplicy. Otrzymałam habit, welon zakonny oraz musiałam obciąć włosy. Przez pewien czas ukrywali mnie w dwóch opactwach benedyktyńskich.

Byłaś jedyną kobietą wśród zakonników?

Po przeniesieniu się do małego baraku przy kościele San Damiano, dołączyły do mnie moje siostry, Agnieszka i Beatrice. Potem kolejne dziewczęta oraz kobiety, wśród nich była także moja mama. Zgromadziło się nas około pięćdziesięciu.

Naprawdę dużo. Utworzyłyście nowy zakon? Co Franciszek o tym sądził?

Bardzo się cieszył z powstania tej żeńskiej rodziny. Ja również podzielałam jego radość. Kiedy Bracia byli zajęci życiem apostolskim, pomagałyśmy im w różnych czynnościach i wspierałyśmy modlitwą. Nasz zakon nosił nazwę Pań Ubogich, popularnie byłyśmy nazywane klaryskami. Otrzymałyśmy „przywilej ubóstwa”. Nie mogłyśmy mieć żadnej własności i powinnyśmy utrzymywać się wyłącznie z pracy swoich rąk.

Jak pogłębiałaś swoją relację z Jezusem i pielęgnowałaś wiarę?

Często się modliłam, pościłam, czuwałam w nocy i pokutowałam, umartwiając swoje ciało. Nieraz spałam na gołej ziemi. Czasami dla urozmaicenia używałam rózg jako prześcieradła oraz belki drewnianej jako poduszkę.

Słyszałam, że dokonywałaś cudów. Możesz mi opowiedzieć o nich?

To nic wielkiego, Jezus opiekował się siostrami przeze mnie. Uzdrawiałam je, a gdy odczuwały głód, rozmnożyłam chleb. Podczas oblężenia Asyżu przez Tatarów prosiłam Boga, aby się wycofali i tak też zrobili. Sprawiałam za pomocą krucyfiksu, że głusi słyszeli, ślepi widzieli, chorzy na puchlinę czy febrę wracali do zdrowia. Wszystko, co czyniłam to dzieła Pana, nie moje. Najcudowniejszej łaski doznałam u kresu mojego życia.

Co się wtedy wydarzyło?

W nocy Narodzenia Pańskiego leżałam bardzo osłabiona na swoim posłaniu. Nie byłam w stanie uczestniczyć we Mszy Świętej. Pan Bóg wiedział, że jest to dla mnie bardzo ważne wydarzenie. Pasterka, odprawiana w pobliskim kościele z udziałem Franciszka i jego Braci, ukazała się na ścianie. Mogłam wszystko widzieć i słyszeć. Byłam przeszczęśliwa.

Jesteś niesamowitą osobą, Klaro. Cieszę się, że mogłam Cię poznać.