Druhny i Druhowie

Wraz z początkiem grudnia weszliśmy w czas Adwentu, który ma dla każdego z nas być przygotowaniem na przyjście Pana. Na pewno każdy z nas ma gdzieś w pamięci to, czym ten czas dla nas jest i jakie ze sobą niesie treści. Dźwięczą nam w uszach słowa o prostowaniu ścieżek dla przychodzącego Mesjasza. Warto więc uczynić wysiłek, żeby słowa te nie stały się tylko pustym sloganem.

By dobrze przygotować się na przyjście Chrystusa (i to w Uroczystości Narodzenia Pańskiego i to ostateczne) każdy z nas jest wezwany do czuwania, a ponieważ zbliża się wielkimi krokami peregrynacja po naszej diecezji kopii obrazu Matki Boże Częstochowskiej, warto przypomnieć sobie słowa, które o czuwaniu wygłosił w kaplicy Cudownego Obrazu św. Jan Paweł II.

Co to znaczy: „czuwam”?
To znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężając je w sobie. To taka bardzo podstawowa sprawa, której nigdy nie można pomniejszać, zepchnąć na dalszy plan. Nie. Nie! Ona jest wszędzie i zawsze pierwszoplanowa. Jest zaś tym ważniejsza, im więcej okoliczności zdaje się sprzyjać temu, abyśmy tolerowali zło, abyśmy się łatwo z niego rozgrzeszali. Zwłaszcza jeżeli tak postępują inni. (…)  Czuwam – to znaczy dalej: dostrzegam drugiego. Nie zamykam się w sobie, w ciasnym podwórku własnych interesów czy też nawet własnych osądów. Czuwam – to znaczy: miłość bliźniego – to znaczy: podstawowa międzyludzka solidarność. (…)Czuwam – to znaczy także: czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa. To imię nas wszystkich zobowiązuje. To imię nas wszystkich kosztuje” (św. Jan Paweł II – Jasna Góra 18 czerwca 1983 r.)

Myślę, drodzy KSM-owicze, że te trzy drogi wskazane nam przez św. Jana Pawła II, mogą z powodzeniem stać się dla każdego z nas programem Adwentowego oczekiwania, bo, pomimo upływu wielu lat, nie tracą one na aktualności.

Po pierwsze więc postarajmy się w czasie Adwentu o codzienny rachunek sumienia, by móc w naszym życiu na bieżąco dostrzegać to, co jest naszą słabością i móc podejmować codzienną walkę z naszymi wadami, by stawać się lepszymi.

Po drugie wpatrzeni w przykład Maryi, która spieszy z pomocą Elżbiecie starajmy się dostrzec w pobliżu drugiego człowieka. Być może jest tak, że nie potrzeba mu naszej wielkiej pomocy, ale po prostu potrzeba by z nim być. A może jest ktoś z kim już dawno nie rozmawialiśmy pomimo tego, że wiele razy już robiliśmy sobie z tego wyrzuty.

Po trzecie przedłużmy sobie świętowanie 100 rocznicy Odzyskania Niepodległości. Nie chodzi bynajmniej o wieszanie flag czy wpinanie z powrotem kotylionów w płaszcze. Chodzi bardziej o przestrzeń duchową, o modlitwę, może szczególnie w tych przestrzeniach i intencjach, które w liście na tegoroczny czas Adwentu wskazał nam Ksiądz Arcybiskup Metropolita.

Wszystkich zaś zachęcam szczególnie do tego, żeby czas ten był czuwaniem z Maryją na mszach roratnich (kto tylko ma możliwość, oczywiście rannych – i żeby nie było – dla mnie wstanie też jest trudne), niech to będzie odnowienie przyjaźni z naszą Matką, a jednocześnie część naszego duchowego przygotowania do peregrynacji Jej wizerunku.

GOTÓW!