Zarząd – słowo które przeraża niejedną osobę. Dlaczego postanowiłam kandydować do Zarządu Diecezjalnego mogliście dowiedzieć się na wyborach, które odbyły się 2 lata temu. Teraz nadszedł czas na podsumowanie wszystkiego, co się przez ten czas wydarzyło.


Czy żałuję? Otóż nie.

Około 154h spędzone na samych spotkaniach Zarządu, do tego dyżur raz w tygodniu i dodatkowo czynny udział w spotkaniach sekcji oraz komitetach. Oprócz tego rekolekcje, zawody sportowe, wakacje, akcje diecezjalne małe i duże, spotkania oddziału, spotkania okręgów, Szkoła Zastępowego i Lidera. Gdyby to wszystko zliczyć, wyszłoby całkiem dużo godzin poświęconych na KSM.

Czy to na pewno poświęcenie? Otóż nie.

fot. archiwum KSM Archidiecezji Poznańskiej

To po prostu część mojego życia. Coś, co człowiek lubi robić, a jednocześnie się przy tym rozwija, nie

jest to wyrzeczeniem czy właśnie poświęceniem. Jest to dobrze wykorzystany czas. Niekiedy przychodzi zmęczenie, strach, znudzenie, zdenerwowanie czy nawet niechęć. To normalne w naszym codziennym życiu i we wszystkim, czego się podejmujemy.

Czy te wszystkie godziny coś mi dały? Otóż tak.

  • Przede wszystkim pozwoliły zbliżyć się do Boga, odkryć na nowo, że tylko z Nim wszystko może się udać i nie ma sytuacji beznadziejnych.
  • Organizacja takich wydarzeń jak szkolenia, obozy, turnieje sportowe z perspektywy czasu wydają się być mniej skomplikowane. Dorzucając do tego współpracę z fantastycznymi ludźmi, można śmiało stwierdzić, że nic nam nie straszne.
  • Problemy to chyba chleb powszedni, a ich rozwiązywanie działa pozytywnie na mózg i pobudza kreatywność.
  • Radość z każdego, nawet małego sukcesu.
  • To, że kolejni KSM-owicze chcą działać i rozwijają się motywowało do podejmowania kolejnych wyzwań.
  • Straszna Isia dla niektórych nadal pozostała straszna, dla innych troszku mniej.

fot. archiwum KSM Archidiecezji Poznańskiej

To tylko niektóre pozytywne konsekwencje moich wyborów i podejmowanych decyzji. Jest również wiele rzeczy, które mogłam zrobić lepiej lub zupełnie inaczej.

Czy KSM to całe moje życie? Otóż nie.

Oprócz działania w KSM-ie studiuję na Politechnice Poznańskiej. Kierunek Mechanika i Budowa Maszyn nie należy do najłatwiejszych. Rok temu obroniłam tytuł inżyniera, a w tym zamierzam zdobyć tytuł magistra. W życiu prywatnym szczęśliwie zakochana przygotowuję się do zawarcia sakramentu małżeństwa. Spędzam czas z rodziną oraz przyjaciółmi, z którymi nie da się nudzić.  Gram w piłkę nożną, lubię obejrzeć dobry film, głupie seriale i poczytać książkę. Przede mną podjęcie pracy i nowe życiowe role. Będzie ciekawie.

Czy wypada dziękować? Otóż tak.

fot. archiwum KSM Archidiecezji Poznańskiej

Dziękuję Bogu, za to że tak pokierował moim życiem, że jestem tu gdzie jestem. Michałowi za cierpliwość i wyrozumiałość dla mojego kalendarza wypchanego KSM-em oraz wsparcie. Mojej rodzinie, która martwiła się, że tak późno wracam. Przyjaciołom, za disco polo i śmieszki heheszki. Zarządowi całemu i każdemu z osobna, bez Was byłoby nudno. Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomagali, wspierali i zawsze we mnie wierzyli. I oczywiście KSMowiczom, za to, że są.
Czy to koniec mojej przygody z KSM-em? Otóż…  

informacje o Zjeździe Diecezjalnym   jak kandydować?