Możemy sobie oczywiście wyobrazić, że Statut nagle ulega zmianie, Ksiądz Asystent, podobnie jak reszta kierownictwa staje się organem wybieranym przez członków, a Servitus pęka w szwach od ogłoszeń typu: „poszukiwany młody duchem, energiczny kapłan do formowania niesfornych młodzieńczych dusz, otwarty, miły i zawsze uśmiechnięty, z dużą ilością wolnego czasu, kochający młodzież i inne stworzenia, potrafiący wiele wytrzymać i wybaczyć; mile widziane doświadczenie na podobnym stanowisku; umiejętność gry na gitarze i śpiewu przy ognisku będzie dodatkowym atutem”.

Wizja nieco zabawna, ale i kusząca. Wydawać by się mogło, że oto skończyłyby się problemy z komunikacją i współpracą, a każdy oddział miałby idealnego opiekuna i przewodnika.

W tym miejscu muszę przerwać te dywagacje i stanowczo stwierdzić: nic bardziej mylnego. Przede wszystkim dlatego, że sam Pan Bóg wybiera nam Asystenta, stawiając go na naszej KSM-owej drodze. Głupotą byłoby utrzymywać, że sami zrobilibyśmy to lepiej. Poza tym, relacje z Księdzem Asystentem są w jakimś stopniu dla członków Oddziału sprawdzianem pokory. Przysługujący Księdzu Asystentowi decydujący głos w sprawach wiary i moralności czasem budzi sprzeciw, gdyż niełatwo jest nam stanąć w prawdzie. Jest jeszcze jedna rzecz. W razie nieporozumień łatwo zrzucić winę na księdza, odwrócić się na pięcie i odejść. Tyle, że pokonywanie trudności nie polega na unikaniu problemów. Rodząca się w bólach przyjaźń oddziału z Księdzem Asystentem niewątpliwie zaowocuje nie tylko lepszymi relacjami, ale i duchowym wzrostem.

fot. pixabay.com

fot. pixabay.com

Jaka jest zatem rola Księdza Asystenta w oddziale? Moim zdaniem jest to nieustanne wskazywanie na Chrystusa – tak, aby nasze KSM-owe działanie nigdy nie zatraciło horyzontu wiary i zbawienia. Samo słowo „asystent” oznacza pomoc, duchowe kierownictwo, ale i zakłada element ciągłej obecności. Dla kształtujących się charakterów niesłychanie ważna jest ta właśnie świadomość, że Ksiądz Asystent będzie dla nich oparciem w chwilach zwątpienia. Jednocześnie musi to być obecność mądra, która uczy odpowiedzialności, ale jej nie zastępuje i nie wyręcza. Stąd KSM całą pracę organizacyjną oddaje w ręce młodych, by mogli oni przez swoje działania apostołować w swoim środowisku, docierając tam, dokąd Ksiądz Asystent być może nigdy nie zdoła dotrzeć.

Dlatego przyjmujcie swoich zapracowanych Asystentów z miłością i okazujcie im choć odrobinę zrozumienia. Pozwólcie im poznać KSM i nie zakładajcie z góry, że to Wy wiecie lepiej. Ksiądz w swojej praktyce duszpasterskiej mógł pracować z oddziałem, który pojmował KSM zupełnie inaczej niż Wy. Mówcie zatem otwarcie o tym, co Was irytuje i nie pozwólcie na to, by Ksiądz Asystent słyszał o tym tylko z plotek. Nie wtłaczajcie Księdza Asystenta w ramy, które sami stworzyliście i nie dokonujcie ciągłych porównań z innymi kapłanami. Pamiętajcie o tym, że to nie on jest osobą, dla której jesteście w KSM-ie. Jest nią sam Chrystus.

Księdza Asystenta się nie wybiera – to prawda. Ale można sprawić, by wybrany przez Pana kapłan chciał, a nie tylko musiał, trwać u boku młodych we wspólnocie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.