Gdyby ktoś na początku lipca powiedział mi, że będę uczestniczył w spotkaniu młodych, z całą pewnością powiedziałbym, że jest to niemożliwe.

W Krakowie miało mnie w ogóle nie być. Jestem klerykiem Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, więc już w maju miałem zaplanowany każdy dzień przerwy wakacyjnej, która nie uwzględniała uczestnictwa w ŚDM. Dwa dni przed Mszą św. z Papieżem w Częstochowie dostałem informację od ks. Prefekta, że istnieje szansa wyjazdu. Pamiętam, że już wtedy pojawiła się w mojej głowie myśl, że to Bóg zaprasza mnie do świętowania z Papieżem 1050. rocznicy Chrztu Polski. Zmieniłem swoje plany wakacyjne i 28 lipca znalazłem się na błoniach Jasnogórskich.

W Kościele jesteśmy jedną rodziną

Wspominając Mszę św. w Częstochowie, przypomina mi się rada, jaką Papież Franciszek pozostawił Polakom. Mówił:

Działać w małości i w bliskości towarzyszyć, z prostym i otwartym sercem…

Zapewniał, że Maryja oferuje nam swoją bliskość, pomaga odkryć, czego brakuje nam do pełni życia i chce nas strzec. Słowa wypowiedziane przez Papieża i poczucie wspólnoty wzbudziły we mnie pewność, że w Kościele jesteśmy jedną rodziną.

Niemożliwe? A jednak!

Będąc w Częstochowie nadeszła kolejna dobra wiadomość, że możemy uczestniczyć we Mszy św. w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie dla seminarzystów z całej Polski. To, co kilka dni temu wydawało się niemożliwe, urzeczywistniało się z każdą minutą. Przyjazd Papieża, panująca atmosfera, okrzyki i wspólna modlitwa wywołały we mnie chęć wzięcia udziału w dalszych wydarzeniach na Campus Misericordiae. Decyzja była szybka – będziemy tam! Pozostawieni sami sobie pielgrzymi, bez jedzenia, noclegu i wejściówek. Przypomniały mi się słowa z Ewangelii wg św. Mateusza:

Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało…

Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie.

Niespodziewanie znalazło się miejsce do spania u cystersów, wejściówki na wieczorne czuwanie i niedzielną Mszę św. z Papieżem. Jestem pewny, że to Opatrznościowa sprawa, że Bóg chciał mnie przez obecność w Krakowie, spotkanie z tyloma młodymi z całego świata, z Papieżem Franciszkiem i biskupami, utwierdzić w powołaniu i wszczepić jakże ważnego i potrzebnego dzisiaj w Kościele ewangelicznego ducha. Ze wzruszeniem wspominam niedzielną Mszę św., podczas której Papież zachęcał, byśmy zaufali pamięci Boga, która nie jest „twardym dyskiem”, rejestrującym i zapisującym wszystkie nasze dane, ale czułym, współczującym sercem, które cieszy się, trwale usuwając wszelkie nasze ślady zła. ŚDM był dla mnie ważnym przystankiem na drodze do kapłaństwa, przygodą życia i pogłębieniem relacji z Bogiem.