Trzy lata posługi w Zarządzie Diecezjalnym przynoszą pewne przemyślenia i doświadczenie. Osiem lat aktywnej pracy w KSM-ie daje ich jeszcze więcej. Czy można mieć już dosyć?

W miniony piątek bardzo spontanicznie znaleźliśmy się z dobrymi KSM-owymi znajomymi na dwóch nagraniach w Toruniu. W czasie przerwy między programem telewizyjnym, a audycją radiową, omawialiśmy kształt i przebieg naszej rozmowy na antenie. W pamięci zapadły mi słowa ks. Janusza, Asystenta Diecezjalnego KSM Diecezji Legnickiej:

Promocja wartości nie przynosi dziś skutku, bo nie jest odpowiedzią na to, co będę miał.

Jak mają się one do mojego „dosyć” i dlaczego właśnie teraz po nie sięgam? Wystarczy, że zamienisz na chwilę ową „wartość” słowami „kandydowanie do Zarządu Diecezjalnego”.

Co ja będę miał?

Przed nami Zjazd Diecezjalny, połączony z wyborami uzupełniającymi do Zarządu i Diecezjalnej Komisji Rewizyjnej. Kandydatów – co nie miara. Parsknąłeś śmiechem?

Kandydowanie do Zarządu jest oczywiście przereklamowane, bo „nie jest odpowiedzią na to, co będę miał”. Mnóstwo czasu, który musisz poświęcić, a który mógłbyś przeznaczyć na naukę, czy pracę zawodową. Kolejne zadania na głowie, a przecież swoich masz już sporo. Konieczność współpracy z oddziałami i kołami, a sam dobrze wiesz, że z roku na rok z motywacją i zaangażowaniem nie jest wcale lepiej.

I właśnie tego mam dosyć! Tego wiecznego skupiania się na „co będę miał?”.

Jesteśmy „pro”

Kiedy 3 lata temu decydowałem się kandydować do Zarządu Diecezjalnego, sporo brakowało mi do idealnego kandydata (z perspektywy czasu stwierdzam, że takiego oczywiście nie ma). Miałem wrażenie, że nie jestem jeszcze gotowy, za mało umiem, że powinienem najpierw nabrać doświadczenia. Cieszę się, że wtedy te wątpliwości nie wzięły góry. A rozwój przyszedł z czasem.

Wydaje mi się, że dziś mamy inną sytuację. KSM-owicze są tak świadomi, dojrzali, tak „pro”, że z marszu odrzucają myśl kandydowania do Zarządu. KSM stał się dla nich jedną z wielu przygód w życiu. Podkreślę – przygód. Owszem, daje konkretną formację, pewne umiejętności, ale jest odrealniony i oderwany od życia. Poza tym wiąże się tylko z pracą i zarwanymi nocami. Czy tak jest na pewno?

Realia

Część osób nie zdaje sobie chyba sprawy z tego, że jest to właśnie konkretna propozycja i świetne doświadczenie. Jesteś odpowiedzialny za duże 5-tysięczne wydarzenia typu Marsz dla Życia, pilnujesz, żeby wszystko grało na Dniach w Diecezji, które mają zgromadzić kilkanaście tysięcy młodych osób, koordynujesz i uczysz się rozliczania projektów m.in. z Urzędem Miasta Poznania, organizujesz obozy wakacyjne i operujesz kilkudziesięciotysięcznym budżetem, z każdym nagraniem i konferencją nabierasz wprawy w umiejętnym i zwinnym wysławianiu się, wystawiasz PIT-y i dbasz o płynność finansową, w wieku 23 lat zatrudniasz kilkanaście osób… To wszystko jest w zasięgu Twojej ręki! Nie sądzę, żebyś miał sporo szans nauczyć się tego wszystkiego dziś, w tym wieku. KSM daje taką możliwość. Mało tego, pozwala też czerpać doświadczenie od starszych „Zarządowców”, popełniać błędy i na nich się uczyć.

Nie zamierzam teraz zachęcać i namawiać wszystkich do kandydowania. Zarząd nie jest dla każdego! Sporo jest jednak osób, które już wiele osiągnęły, a mogą zyskać jeszcze więcej! To ten czas, kiedy można na rok włączyć się w konkretne działania i sprawdzić siebie samego w różnych sytuacjach. Tych, w których głowie rodzą się wątpliwości, zapraszam do rozmowy. Telefon i mail mam cały czas pod ręką, chwila na spotkanie też się zawsze znajdzie. Zapytaj Prezesa!

5 zadań dla Ciebie, aby to nie był kolejny artykuł, o którym za chwilę zapomnisz:

  1. Zapisz na kartce, co chciałbyś zmienić w diecezji, co udoskonalić, a co kontynuować.
  2. Pomyśl o 3 swoich zaletach, które mogłyby się przydać w KSM-ie.
  3. Rozważ wszystkie plusy i minusy. Zrób tabelkę, wypisz nawet najbardziej banalne rzeczy.
  4. Porozmawiaj z kimś o tym, prześpij się z decyzją.
  5. Jeśli tak podpowiada Ci Duch Święty, wyślij swoje CV.