Postanowiłam dzisiaj zająć się problemem, na który narzeka wiele Kierownictw – brakiem nowych, młodych członków.

Pierwszą kwestią, którą należy podkreślić jest to, że często brak członków nie jest powodowany problemem tkwiącym generalnie w całym współczesnym młodym pokoleniu. Starsi KSM-owicze lubią sobie czasem ponarzekać (ach, ta dzisiejsza młodzież!) i powspominać stare, dobre czasy, gdy młodzi ludzie – w tym oni sami – po prostu garnęli się w szeregi naszego Stowarzyszenia. Nic bardziej mylnego. Prawdą jest, że trudniej zaszczepić dziś w ludziach (nie tylko młodych) miłość do Boga, odpowiedzialność i radość dawania. Ale im bardziej świat odchodzi od tych wartości, tym więcej młodych, wrażliwych osób zaczyna poszukiwać drogi do Boga i sensu istnienia. Tylko my jeszcze nie dość wytrwale staramy się do takich właśnie osób dotrzeć.

Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na sposoby, które według naszego komisyjnego doświadczenia, najczęściej skłaniają młodych ludzi do przyjścia na spotkania KSM. Z pewnością nikogo nie zdziwi informacja, że najbardziej skutecznym narzędziem jest namowa koleżanki lub kolegi, czyli osobiste świadectwo. Dlatego zachęcam wszystkich do dzielenia się radością głębszego poznania Chrystusa i bycia we wspólnocie. Poza tym, dużą rolę odgrywa Ksiądz Asystent, który lepiej od nas zna parafian i potrafi dotrzeć do tych, których my nie znamy. Na trzecim miejscu znajduje się zaangażowanie młodych osób w działanie KSM: zaproszenie do zespołu muzycznego, drużyny sportowej, sekcji charytatywnej czy teatralnej. Można też zachęcać znajomych do wzięcia udziału w rekolekcjach czy pielgrzymkach. W końcu, warto pomyśleć o ogólnej znajomości Stowarzyszenia w naszym otoczeniu. Często wydaje się nam, że podejmujemy tak dużo inicjatyw, że nie można o nas nie wiedzieć. Tymczasem wiele osób z naszych parafii, szkół, miejsc pracy, nie ma pojęcia o tym, czym jest KSM. Przykładowe środki informacyjne to: wystawy, plakaty, ulotki, ogłoszenia, artykuły w miejscowej prasie.

Powinniśmy pamiętać o tym, jak ważna jest nasza determinacja i odwaga w pozyskiwaniu młodych ludzi. Zapytałam kiedyś jedną z prezesek, jak to się stało, że oddział w ciągu tak krótkiego czasu praktycznie podwoił liczbę członków. Ona odpowiedziała, że dotychczasowi członkowie po prostu zatrzymywali młode osoby wychodzące z niedzielnej Eucharystii i zapraszali je na spotkanie.

Życzę nam wszystkim, byśmy potrafili z takim zaangażowaniem dzielić się wiarą w naszych codziennych KSM-owych zmaganiach.