Jak to jest z tym Kościołem? Czy faktycznie nie płaci żadnych podatków? Czy rację mają ci, którzy mówią, że trzeba go opodatkować?

Gdziekolwiek by się nie udać, temat pieniędzy i Kościoła wywołuje burzliwe dyskusje. W końcu, dlaczego księża mogą zbierać na tacę i nie muszą od tego odprowadzać podatku? Albo dlaczego instytucje kościelne nie płacą podatku, a inni muszą? Jako członkowie KSM-u jesteśmy w większości postrzegani przez znajomych jako przedstawiciele Kościoła, z którymi można i należy rozmawiać na tematy z nim związane. Często dyskusje te są po prostu próbą odciągnięcia nas od Kościoła. Warto zatem, aby każdy z nas miał trochę wiedzy na ten kontrowersyjny temat. Należy poznać pewne fakty, by mieć argumenty w dyskusji i co najważniejsze – nie narażać się na niepotrzebne zwątpienie. No właśnie, być może brakuje nam podstawowej wiedzy i sami mamy problem z „pazernością Kościoła”.

Takie są fakty

Pozwolę sobie skupić się jedynie na faktach. Napiszę o tym, czy i jakie podatki płaci Kościół. Oczywiście mam świadomość, że tworzymy go wszyscy, więc z założenia płacimy podatki. Skupię się jednak dziś na duchowieństwie i kościelnych instytucjach. Nie będę wdawał się w ocenianie faktów, a także w to, czy stawki podatkowe są zbyt małe, czy za to lub tamto powinno się płacić podatek. Są to kwestie dyskusyjne i nawet w Kościele, moim zdaniem, mogą być odmienne głosy. Po drugie – ocenianie tych tematów wymagałoby od nas znacznie większej wiedzy. W końcu kto z nas wie, ile kosztuje ogrzewanie kościoła? Prąd, gaz, woda? Utrzymanie budynków parafialnych w dobrym stanie? Kupno wszelkich przedmiotów potrzebnych na co dzień do odprawienia Mszy Świętej? Wypłata dla organisty, czy kościelnego? A przecież z księgowego punktu widzenia trzeba by to nazwać kosztami uzyskania przychodu i na ich podstawie obniżyć podatek dochodowy. Tak więc fakty.

Księża jednak płacą podatki

Zacznijmy od tego, co wiele osób boli najbardziej, czyli szeroko pojętej „tacy”. Jeśli chodzi o przychody z działalności duszpasterskiej, bo tak nazywa się to formalnie, księża są opodatkowani podatkiem zryczałtowanym. Stawki tego podatku wyznacza urząd skarbowy i zależne są od pełnionej funkcji (proboszcz, wikary) oraz liczby mieszkańców parafii (wszystkich, nie tylko tych, którzy chodzą do kościoła). Zatem księża uzyskujący przychód z działalności duszpasterskiej płacą kwartalny zryczałtowany podatek dochodowy.

Wielu księży oprócz posługi w parafii zajmuje się też innymi pracami najczęściej na podstawie umowy o pracę. Uczą w szkołach, na uczelniach, pracują w szpitalach, czy w kuriach. Ponieważ uzyskują oni w ten sposób przychód na podstawie umowy, tak jak wszyscy płacą podatek dochodowy. Dotyczy to oczywiście nie tylko księży, ale również innych osób duchownych.

Wydaje się absurdalnym wspominać o tym tutaj, ale skoro spotkałem się kiedyś i z takim argumentem, to może warto również podkreślić oczywistą oczywistość. Księża, jak i pozostałe osoby duchowne, płacą oczywiście wszystkie pozostałe, nazwijmy je powszechnymi, podatki. Gdy ksiądz idzie do sklepu, płaci tę samą cenę, co każdy, nie jest zwolniony z podatku VAT. Gdy tankuje samochód, również nie omija go koszt VAT-u i akcyzy.

A co z ZUS-em?

W odpowiednim wieku księża przechodzą na emeryturę. Tylko skąd ona się bierze?

Po pierwsze – wszystkie osoby duchowne pracujące na umowę, o których pisałem wyżej, tak samo, jak opłacają podatek dochodowy, tak też odprowadzą składki ZUS. W ten sposób odkładają pieniądze na emeryturę.

Jeśli chodzi o księży, którzy zajmują się jedynie działalnością duszpasterską i nie są zatrudnieni na umowę, to odprowadzają oni 20% składki ZUS, a pozostałe 80% opłacane jest z Funduszu Kościelnego.

W przypadku duchowieństwa, które nie ma przychodów, ani z działalności duszpasterskiej, ani z pracy na umowę, 100% składki ZUS pokrywane jest z Funduszu Kościelnego.

W przypadku drugiej i trzeciej grupy opisanej powyżej, mowa jest o składkach ZUS odprowadzanych od kwoty minimalnego wynagrodzenia zapisanego w ustawie na dany rok.

Instytucje kościelne zarabiają do woli?

W Kościele istnieją też parafie i instytucje, które zajmują się działalnością gospodarczą. Mówiąc krótko, zarabiają pieniądze. One również, tak jak wszystkie inne przedsiębiorstwa, płacą wszystkie podatki: PIT, CIT, czy VAT.

Jedyną różnicą jest to, że kościelne osoby prawne zwolnione są z podatku dochodowego od dywidendy. Oczywiście pod warunkiem, że uzyskane w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone na religijne i społeczne cele. Warto od razu zaznaczyć, że Kościół nie jest tu odosobniony. Tyczy się to wszystkich podatników wymienionych w art. 17 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, którzy uzyskane środki planują przeznaczyć na cele statutowe lub inne cele wymienione w tym przepisie. Tak więc z tego zwolnienia mogą skorzystać podmioty, które przeznaczą swoje dochody np. na działalność naukową, naukowo-techniczną, oświatową, kulturalną, w zakresie kultury fizycznej i sportu, ochrony środowiska, wspierania inicjatyw społecznych na rzecz budowy dróg i sieci telekomunikacyjnej na wsi oraz zaopatrzenia wsi w wodę, dobroczynności, ochrony zdrowia i pomocy społecznej, pod warunkiem jednak, że taki cel mają zapisany w swoim statucie.

Nieruchomości

Jeśli chodzi o nieruchomości, sprawa jest bardzo prosta. Od tych, których przeznaczeniem jest kult religijny lub cele edukacyjne, Kościół nie płaci podatku. Od pozostałych płaci natomiast podatki tak, jak każdy inny właściciel.

To gdzie te ulgi?

Skoro osoby i instytucje związane z Kościołem płacą podatki, to gdzie są te ulgi i braki podatków? Wszędzie tam, gdzie przeznacza zarobione pieniądze na cel wykonywania swojej misji. Wszędzie tam, gdzie przeznacza środki na swoją działalność religijną i społeczną.

Czy Kościół jest w ten sposób jakoś znacznie wyróżniony? Niezbyt. Po pierwsze – dotyczy to wszystkich związków wyznaniowych w Polsce. Po drugie – można powiedzieć, że traktowany jest jak fundacja. Te również zwolnione są z podatków na przestrzeni realizacji swoich celów statutowych, a podatki płacą jedynie od swojej zarobkowej działalności.

Na koniec jeszcze raz podkreślam – starałem się nie oceniać tego, czy opodatkowanie Kościoła w takiej formie jest właściwe, czy nie. Do tego zarówno mi, jak i zdecydowanej większości osób brakuje po prostu wiedzy. Skupiłem się jedynie na faktach, bo te mówią same za siebie – Kościół płaci podatki.