Brak czegoś, choć z początku trudny, otwiera na piękną  przestrzeń – chodzenia z Jezusem i za Jezusem. Może teraz to Ty w ogóle z Nim nie chodzisz?

Liturgia Słowa – 11.10.2015
XXVIII niedziela zwykła

Przejdź do czytań

Mk 10,20-22
On Mu odpowiedział: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości.” Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną.” Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

Mk 10, 29-30
Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu mnie i Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym.

Komentarz

Dziś kilka słów o zabraniu i daniu… Posiadamy wiele dobrych rzeczy, zarówno tych materialnych, jak i duchowych. Nie rozstajemy się z telefonem, Internetem, komputerem, samochodem, zegarkiem, kartą do bankomatu. Naszym bogactwem jest też wspólnota, pokój serca, uciszone zranienia, prestiż, korzyści z pozycji społecznej i stanowiska, dobre spojrzenia i akceptacja współpracowników, samozadowolenie, dobry humor, zdrowie, spokojny sen. Masz tego wiele. I choć przydarzają nam się drobne porażki i trudniejsze dni, to ten asortyment, który każdy może sobie sam wyliczyć, sprawia, że czujemy się bezpieczni. In plus jest także to, że jesteśmy w porządku wobec Prawa, przestrzegamy przykazań – chodzisz na Mszę, jesteś we wspólnocie, pościsz w piątki, dajesz na tacę, angażujesz się w Kościele – organizujesz wakacje dla dzieci, Marsz dla Życia, ŚDM, jesteś w Zarządzie etc.  Jednak Jezus przychodzi dzisiaj z radykalnym słowem, które burzy nasz pozorny spokój – Jednego ci brakuje! I dalej, każe nam sprzedać wszystko co mamy, oddać dobrowolnie. Bo brak czegoś, choć z początku trudny, otwiera na piękną  przestrzeń – chodzenia z Jezusem i za Jezusem. Może teraz to Ty w ogóle z Nim nie chodzisz?

Świadectwo

Zdarzyło mi się kiedyś takie wzniosłe postanowienie, aby nie korzystać z Facebooka przez okres Wielkiego Postu. Było trudno, bo znajdowało się tam wiele KSM-owych i studenckich informacji, ale i to dało się jakoś ogarnąć. Jednak oprócz przekonania, że bez tego da się żyć i wcale to takie konieczne nie jest, to wtedy doszłam jeszcze do jednego przekonania. Okazało się, że mam więcej czasu, z którym nie wiedziałam co zrobić, ciszy, która stawała się denerwująca ale pożyteczna, przestrzeni w myślach, które nie były zajęte postami, zdjęciami, powiadomieniami. Pan Bóg pokazywał co jest ważne. Jedna mała rzecz – dostęp do Facebooka. Jedna. Ostatnio zdaje mi się, że „sprzedałam” wszystko – rodzinę, dom, przyjaciół, wspólnotę, kontrolę nad organizacją swojego czasu, telefon, Internet, zdrowie, dobry sen, zaangażowanie w życie Kościoła, pozycję społeczną, poczucie bezpieczeństwa płynące ze znajomości środowiska, w którym się przebywa. Ale Pan Bóg już od pierwszego dnia mojego „sprzedania” dał mi jak zapowiedział – stokroć więcej – 16 domów w samej tylko prowincji poznańskiej, wspólnotę 63 (!) współsióstr na św. Rocha, dziesiątkę dzieci do kochania, zaspakajanie potrzeb ducha i ciała bez ich wypowiedzenia, anioła stróża w postaci siostry mistrzyni, radość z rzeczy małych, których wcześniej nawet nie dostrzegałam, odkrywanie prawdy o sobie. On jest dobry, a przy tym bardzo hojny!