W dzisiejszych czasach ludzie pomału odchodzą od wartości, które trzymają człowieka „przy życiu”. Pobożność, czystość połączona z delikatnością, wytrwałość – niekiedy schodzą na dalszy plan, bo człowiek chce widzieć efekty teraz, idzie na łatwiznę, nie liczy się ze zdaniem innych, szuka wszelkiej maści sensacji.

To, co w rzeczywistości daje człowiekowi siłę, jest tłamszone przez zewnętrzne bodźce zachęcające do zboczenia z właściwej drogi. To dotyka wszystkich, także mnie, Ciebie pewnie też. Mimo tego, że staramy się być wzorowymi katolikami, słuchać głosu Boga, to jednak mamy momenty słabości. Ja je mam dość często. I wtedy właśnie spoglądam na postać św. Stanisława.

Idealny wzorzec

Na pierwszy rzut oka chłopak zwykły, bezbronny, wrażliwy. Powiedzmy sobie szczerze – słysząc takie cechy, w dzisiejszym świecie, pojawia się na wielu twarzach uśmiech politowania. Ale wystarczy bardziej zagłębić się w dokonania tego człowieka, aby zauważyć jego niesamowity charakter, a także wielkość objawiającą się sposobem wykonywania codziennych czynności. To właśnie u św. Stanisława warto szukać swojego wzorca! Moją uwagę przykuwa parę jego cech, które w jakiś sposób próbuję przekuć na swoje własne postępowanie.

Św. Stanisław był niezwykle pobożny – podczas studiów, nie mając czasu na modlitwę w dzień, odmawiał ją w nocy, nie zważając na zmęczenie. Potrzebną energię czerpał właśnie z rozmowy z Bogiem, dawała mu ona siłę i radość, którą następnie dzielił się z innymi. Zawsze chodził spać i  wstawał z imieniem Boga na ustach. Sam zauważam, że tak właśnie czyniąc, człowiek od razu jest spokojniejszy i pełen wigoru, ponieważ w ten sposób pokłada ufność w Bogu.

Siła zwalczania pokus

Następnie – jego wrażliwość. Podobno podczas przyjęć, gdy do domu Stanisława zjeżdżali się goście, jego ojciec musiał napominać przybyłych do umiaru w żartach, w przeciwnym razie jego syn mógł omdleć. I jest to właśnie cecha, której złe zrozumienie może prowadzić do ironicznego uśmiechu. Jednak zagłębiając się w to, można odkryć wielki sens i wartość, jaka z tego płynie. Nie chodzi tutaj o słabość, ale o siłę. O siłę zwalczania wszelkich pokus, czy to podczas rozmów ze znajomymi, czy w trakcie przeglądania Internetu. Nam niejednokrotnie brakuje wrażliwości, właśnie takiej w pewnym sensie „osobistej”. A to ona jest podstawą troski o innych, chęci opiekowania się bliźnimi i miłości do nich. Taka „osobista” wrażliwość może się przejawiać choćby w nieszukaniu sensacji niedającej pozytywnych efektów dla ducha. Często się na tym łapię. I przytoczę tu pewną sytuację. Idąc jednym z górskich szlaków w Tatrach jestem świadkiem wypadku. Na miejsce przybywa helikopter ratowniczy. Wyjmuję aparat i pod wpływem wspomnianej wcześniej „sensacji”, chcę zrobić zdjęcie, film z całej akcji, nie myśląc o tym, co się stało drugiemu człowiekowi. Bardziej zajmująca jest akcja ratownicza, całe zamieszanie wokół niż troska o drugiego człowieka. I tu przejawia się brak wrażliwości – tej wrażliwości, którą miał św. Stanisław.

Ufność w wolę Pana

Ostatnia rzecz – wytrwałość. Gdy tylko słyszę to słowo, od razu przychodzi mi na myśl właśnie on. Porywać się na tak długą drogę, nie zważając na trudności? Iść mimo wszelkich przeciwności? Uczyć się znakomicie mimo kiepskich warunków? Niesamowite! Objawia się tu wręcz nieograniczone, to właściwe zawierzenie się Bogu. Rzecz bardzo trudna do wykonania, jednak jej efekty mogą przerosnąć najśmielsze oczekiwania. Tutaj także można przytoczyć sytuację z życia niemalże każdego. Niedługo sprawdzian, egzamin, wizytacja. Mamy jeszcze czas na przygotowanie się, ale nie robimy tego. Liczymy na cud, nie dając z siebie absolutnie nic. Włączamy TV, przeglądamy Facebooka, Internet w celu bliżej nieokreślonym. Zamiast wziąć się do roboty, leniuchujemy. A spójrzmy na św. Stanisława. Mimo braku przygotowania w Rostkowie, pod koniec trzeciego roku był jednym z najlepszych uczniów w wiedeńskiej szkole. Swoje marzenia spełniał przez ufność w wolę Pana i niezwykłą wytrwałość. Czy to podczas trudów podróży czy w czasie nauki. Uwierzył i parł naprzód.

Ilekroć masz jakiekolwiek wątpliwości, przeżywasz trudności (nawet te błahe), a może szykujesz się na „coś wielkiego” – spójrz na św. Stanisława. Ty też możesz, tylko zaufaj!