Wyruszamy w środek „niczego”, tam, gdzie po horyzont roztacza się tylko przestrzeń. Jedziemy, by na środku kazachskiego stepu spędzić czas z dziećmi i wypełnić pustkę, której doświadczają, muzyką, zabawą, wspólnotą.

Tam właśnie rozpoczęła się misyjna podróż Zuzy i Pauli z Oddziału na Ławicy – w Kazachstanie. Podróż, poprzez którą realizują marzenia, wezwanie. Tu zaczęła się ich misyjna posługa. Nasza misja…

Dwa lata temu wraz z siostrą nazaretanką – s. Kazimierą Wanat wyjechały do Kamyszenki, wioski położonej niedaleko dzisiejszej stolicy Kazachstanu – Astany. Ze względu na zamieszkującą tam liczną grupę Polaków, Kamyszenka nazwana jest „Polską Częstochową”. Celem ich wyjazdu była pomoc w pracy misyjnej polskiemu misjonarzowi – ks. Tomaszowi Zysnarskiemu, proboszczowi parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Kamyszence. Pojechali zająć się dziećmi, młodzieżą, pomóc w pracach parafialnych. Oddać to, co mają – swój czas, młodość, pomysły, pasje. Ten wyjazd pozwolił im odkryć nie tylko to, jak bardzo ludzie ich potrzebują, ale także to, iż oni również potrzebują świadectwa życia i wiary tamtych ludzi. Była to dla wszystkich szansa odzyskania radości oraz nadziei, motywacji do rozwoju i działania.

Po powrocie przez cały rok starały się na miarę możliwości podtrzymywać kontakt z poznanymi ludźmi z parafii w Kamyszence. Próbowały towarzyszyć duchowo i materialnie młodzieży, która rozpoczęła naukę w Polsce. Udało się zorganizować część brakujących dekoracji do kościoła, zebrać wosk do robienia świec oraz pewną kwotę pieniędzy, którą na bieżąco przekazywały na konto parafii. Ale to tak niewiele na odległość…

Kazachstan misje 2015

fot. facebook.com/cowtrawiepiszczy2015

W tym roku znów zrodziło się w nas pragnienie, aby po raz kolejny pojechać w to miejsce, dawać i uczyć. Nasza grupa wolontariuszy powiększa się i wierzymy, że uda nam się zdziałać jeszcze więcej. Chcielibyśmy przez miesiąc pobytu przeprowadzić z dziećmi szereg zajęć artystycznych: przygotować pantomimy, nauczyć podstaw muzyki, pokazać możliwości  kreatywnego spędzania wolnego czasu. Ponieważ większość z nich dzieciństwo spędza pracując, chcemy, aby ten czas był wypełniony zabawą, śmiechem i muzyką. Planujemy także zakupić gitary i proste instrumenty perkusyjne do parafii w Kamyszence.

Jednak największym wyzwaniem jest zorganizowanie tygodniowego obozu dla dzieci, w czasie którego będą one miały styczność z różnymi formami sztuki. Dla tych dzieci będą to pierwsze wakacje poza domem, dlatego pragniemy, aby zapamiętały je jako czas wyjątkowy.

Chcemy także pracować w okolicznych wioskach, spędzając czas z młodzieżą i ich rodzinami. Pokazać ludziom, którzy tam żyją, że pamiętamy o nich nie tylko jako Polacy, ale jako normalni ludzie.

W końcu bycie KSM-owiczem zobowiązuje do działania ;)

Zajrzyjcie i sprawdźcie, co u nas!