Zapracowany, jak mało kto. Od 1997 roku angażuje się w wielkie dzieło Spotkania Młodzieży na Polach Lednickich. Jaki jest o. Jan Góra?


To już XIX Spotkanie Lednickie. Nie jest już Ojciec tym wszystkim zmęczony? Organizowanie takiego wydarzenia, dopinanie wszystkich spraw, pochłaniają przecież sporo energii i czasu, a do tego dochodzą jeszcze obowiązki dnia codziennego i zakonnego życia.

Jestem zmęczony i nie jestem zmęczony.

To znaczy?

Jestem zmęczony pracą, jak każdy człowiek, ale nie jestem zmęczony ogólnie, bo istotą Lednicy jest ewangeliczność, a do istoty ewangeliczności należy to, że mamy zawsze jakieś novum i dobroć. Zmęczenie, które po ludzku mogłoby się wkraść, po Bożemu jest fascynujące. Jest tym cudownym materiałem, którym budujemy to wspaniałe wydarzenie.

A pracy jest niewątpliwie dużo. Skąd w Ojcu tyle energii?

Sam tego nie wiem. Od wczesnego rana, od godziny 6:00, siedzę tutaj w swoim biurze, modlę się, pracuję i to mnie zapala na nowo. To dar Boży.

Wydaje mi się, że po pewnym czasie może się to stać nudne.

Istotą Lednicy jest to, że ona jest zawsze inna, nowa, świeża, pociągająca i porywająca. Lednica nie jest nudna. Spotkania z ludźmi nie mogą być nudne, spotkania z Jezusem tym bardziej.

Może lepiej usiąść wygodnie w fotelu, poczytać książki, po prostu odpocząć.

Czy byłoby lepiej? Z punktu widzenia prymitywnego, konsumpcyjnego byłoby lepiej, ale
z punktu widzenia Bożego, punktu widzenia wieczności – nie.

o. jan Góra OP

fot. facebook.com/lednica2000

Od 35 lat współpracuje Ojciec z młodzieżą. Któż jak Ojciec zna lepiej środowiska akademickie. Co wg Ojca Kościół ma dzisiaj do zaoferowania młodym?

Lednicę!

Lednicę, czyli?

Nowy sposób przekładania wiary na kulturę. Jeżeli widać, jak język wiary się zepsuł, jak ten język odbija się od współczesnej młodzieży, to my szukamy nowego języka wiary.

Jak tego dokonujecie?

Poprzez śpiew, taniec. Każda Lednica ma nową piosenkę. Każda Lednica ma nowy taniec. Mamy propozycję kulturową, ale również mamy propozycję duchowo-intelektualną.

Co to za propozycja?

Ojciec Święty Jan Paweł II zostawił nam osiem przemówień, które stały się programem i jest to program integralnego wzrostu osobowości.

Spodziewał się Ojciec, że Lednica rozrośnie się do takiego wymiaru? Dziś, oprócz wydarzenia w Polsce mamy też Lednicę organizowaną za Oceanem. To ogromny sukces Ojca i całego lednickiego sztabu.

Nie spodziewałem się. Kiedyś Jan Paweł II napisał mi: Jak ryba chwyciła haczyk, to ciągnij. Widzę, że było to błogosławione słowo Ojca Świętego. Często powtarzam, że to jest dar Boży, a nie moje wyczyny. Dar Boży i dzieło Jana Pawła II.

W czym zatem tkwi fenomen Lednicy, że spotkania co roku przyciągają tak wiele osób?

Fenomen Lednicy jest taki, że będąc ogromnym wydarzeniem na ok. 100 tysięcy osób, jest równocześnie wydarzeniem szalenie indywidualnym. Będąc wydarzeniem, można powiedzieć populistycznym, jest wydarzeniem bardzo intymnym, osobistym. Fenomenem jest to, że będąc w masie, ja osobiście mogę spotkać się z Jezusem.

KSM o Lednicy

fot. facebook.com/lednica2000

W jaki sposób? Masa i indywidualność to przecież dwa kontrastujące ze sobą pojęcia.

Poprzez spowiedź, Komunię Świętą, wybór Chrystusa, adorację Najświętszego Sakramentu. Szczególnie adoracja, kiedy Pan Jezus niesiony w monstrancji przez księdza Prymasa przechodzi przez te tłumy ludzi.

Co Ojciec wtedy myśli?

Zastanawiam się wtedy, co Pan Jezus ma do powiedzenia tym młodym ludziom i co oni mają do powiedzenia Panu Jezusowi. Co Miłość, która jest w Panu Jezusie ma do powiedzenia ludziom i jak oni zareagują na objawienie się Miłości. Ja mogę tylko płakać.

Niesamowite przeżycie.

Cudowne, wielkie spotkanie, które ma wymiar wspólnoto-wy i które ma wymiar bardzo indywidualny. To właśnie jest potęga Lednicy.

Ten obraz najbardziej Ojca wzrusza?

Przechodzący Chrystus między ludźmi, następnie wybór Chrystusa. Obsesyjnie wierzę, że podobnie jak Mieszko I wybrał Chrystusa i stała się Polska, tak wtedy, gdy młodzi wybierają Chrystusa – też dzieje się Polska. Nowa Polska.

Co Ojciec myśli, mówiąc „młodzież”?

Nadzieja. Mówiąc młodzież, myślę nadzieja.

Często Ojciec powtarza młodzieży, że ją kocha. Wielokrotnie to wyrażenie pada z Ojca ust. Za co Ojciec tak kocha młodych ludzi?

Kocham młodzież za otwartość, szczerość, za autentyzm, za to, że ze mną chcą ciężko współpracować i za to, że są otwarci na Boga.

o. Jan Góra OP

fot. facebook.com/lednica2000

Niestety nie wszyscy.

Nie jest ich winą, że jeszcze do Niego nie dotarli, ale myślę, że powinni szukać.

Spotykam się jednak wśród znajomych z głosami, że Lednica im przeszkadza, że coś im
w niej nie odpowiada.

Ja przygarniam wszystkich. Pan Jezus też gorszył w swoim zachowaniu, że jadał
z grzesznikami, celnikami, rozmawiał z kobietami. To też było podejrzane. Nie zabraniam nikomu dostępu do Źródła.

Jak zatem reagować na takie komentarze?

Na taką masę ludzi zawsze znajdzie się ktoś, kto się zabierze z grupą, kto nie do końca dorasta do przeżywania tego wydarzenia. Ale, czy my się mamy na nich obrażać? Czy my mamy ich potępiać? Nic z tych rzeczy. My przez cały rok studiujemy na Polach Lednickich teksty naszego świętego Papieża i zapraszamy wszystkich. Przez cały rok zapoznajemy się z myślą Jana Pawła II. To, że ktoś nie dotarł do tego, to zupełnie inna sprawa. Ludzie widzą tylko wydarzenie jednorazowe.

No właśnie. A przecież Ruch Lednicki to więcej niż jednodniowe wydarzenie.

W każdą sobotę od rana do wieczora studiujemy nad Lednicą, modlimy się, prowadzimy dom.

I tu pojawia się pytanie, jak skłonić młodych ludzi, żeby im się chciało chcieć. Jak w nich obudzić ten młodzieńczy zapał, który zdaje się być ostatnio reliktem przeszłości?

Nie wiem, czy trzeba skłaniać. Ja nie jestem ideologiem. Ja nie namawiam, ale zapraszam. Ojciec Święty powiedział mi kiedyś: Żyj tak, aby ludzie pytali Cię o Boga. A więc Lednica musi pokazać radość i nadzieję. Już to przyciąga ludzi. Nie robię specjalnej propagandy. Fantastyczne jest to, że Lednica proponuje przyszłość. Przekazujemy ludziom motywy życia i nadziei.

W jaki sposób Ojciec to czyni?

Chciałbym ludzi nie indoktrynować, ale zarazić Bożą obecnością. Tym, że On jest, że można mieć z Nim kontakt, że można Go kochać, że On pierwszy nas umiłował i że można z Nim pozostawać w dialogu i miłości.

Niewątpliwie są ludzie, którym się chce, ale są też tacy, którzy by chcieli mieć wszystko podane na tacy.

Naturalnie, bo nie każdy ma taki dar. Nie ma się co na nich obrażać.

Jaki zatem powinien być duszpasterz młodzieży?

Powinien być ojcem, a nie kolegą. Kolegów młodzi mają w klasie, na uczelni. Duszpasterz młodzieży powinien być ojcem, który kocha dziewczyny i chłopaków, który jest wymagający, poważny i silnej woli. Jeśli sam żyje autentycznie, może przekazać młodzieży poprzez zrodzenie w miłości pewnych postulatów: służbę, cele i obowiązki, a nie tylko przyjemności. Jeśli będzie chodził z nimi jedynie na lody, niewiele z tego będzie. Świadomość służby, celów i obowiązków.

Taki jest właśnie Ojciec Jan Góra?

Nie jestem ideałem, ale uczyłem się u najlepszych. Ojciec Tomasz Pawłowski OP był, jest i będzie na zawsze moim mistrzem. Kardynał Wojtyła, a później Jan Paweł II, to był dopiero mistrz świata. Zostawił po sobie całe pokolenie. Chciałbym mu móc stopy całować. Nie bał się młodych, nie pobłażał im, ale był wymagający. Staram się Go naśladować. Na ile udolnie? Nie mnie oceniać.