Cztery lata. Prawie cały okres moich studiów. I przygoda – niezwykła, fantastyczna wspaniała. Droga, która zmieniała się każdego dnia od zwykłej polnej dróżki po autostradę z zawrotną szybkością.

Zarząd jak droga?

Myślę, że mimo, iż na pierwszy rzut oka niewiele mają one wspólnego, tak naprawdę wiele je łączy. Gdy zaczynałam moją przygodę z Zarządem Diecezjalnym, niewiele wiedziałam. Byłam jak dziecko błądzące we mgle. Na całe szczęście byli ludzie, których Bóg postawił na mojej drodze, którzy wskazywali kierunek, pokazywali, tłumaczyli, doradzali. Przede wszystkim jednak uwierzyli , że mnie, dziewczynie z oddziału, która w diecezji jeszcze nie miała do czynienia z niczym „spektakularnym”, uda się zrobić fajne rzeczy. Ufali i wierzyli we mnie i moje możliwości bardziej niż ja sama. I tak z każdym zadaniem, każdymi rekolekcjami i zorganizowaną akcją uczyłam się coraz to nowych rzeczy. O pracy z innymi, współpracy z mediami, koordynowaniu łatwiejszych i nieco trudniejszych zadań. Uczyłam się siebie – swoich możliwości, słabości, motywatorów. I tak przez 4 lata. Piękny czas. Wiele dał. W ostatnim roku rozpędzał się jak na autostradzie – taka jazda zupełnie bez trzymanki – ale zawsze z Bożym uściskiem ramienia :)

KSM na Lednicy 2013Służba

Tym właśnie jest dla mnie Zarząd Diecezjalny. Służbą.  Odłożeniem niejednokrotnie moich zachcianek i marzeń na „później”. To poświęcenie czasu, ale przede wszystkim włożenie serducha w każdą czynność, czy zadanie, którego się podejmujemy. To w końcu wybór – świadomy, z konsekwencjami, czasem wymagający wyrzeczeń. To najlepsza szkoła cierpliwości, jaką życie mi darowało.  Ale bycie w Zarządzie to nie katorga! To przyjaźń, wiele godzin spędzonych na rozmowach o pasji, jaką dla nas wszystkich jest KSM. To uśmiechy i radości, częste „głupawki”, wyjazdy. To godziny spędzone na spotkaniach Zarządu – kto był, ten wie, jaka to radość :) Wspólne uczenie się siebie, docieranie. To uczenie się życia na każdej płaszczyźnie formacji. To czas rozwoju Liderstwa i bycia Zastępową. To czas zmian. To wymaganie od siebie każdego dnia więcej. To czas spędzony z rodziną – bo tym dla mnie był i zawsze będzie KSM – wielką, wspaniałą, szaloną i kreatywną rodziną! Wszystko po to, by mogło z tego powstać coś wspaniałego. Na chwałę Pana, bo przecież „do wyższych rzeczy zostałem stworzony”.

Dla nieprzekonanych

Tych, którzy gryzą się z myślami, czy kandydować do Zarządu Diecezjalnego – chciałabym gorąco zachęcić! Jeśli Pan Bóg chce Was na tej drodze, to da siły do tego, byście przetrwali wszelkie trudności, rozwiąże Wasze problemy i da radość z czynionego dobra. Jeśli chcecie znaleźć cel w życiu, poukładać klocki codzienności, nauczyć znajdować się czas nawet, gdy wydaje się Wam, ze doba się nie rozciągnie, nauczyć się hierarchizować zadania i cele do osiągnięcia, pracować z ludźmi i prowadzić ich do zbawienia, poznać siebie i uwierzyć w swoje możliwości, rozwijać się i formować na wielu płaszczyznach, nauczyć się wielu nowych rzeczy, żyć pełną życia na autostradzie bez trzymanki – to Zarząd jest właśnie dla Was!

mk-Podziękowania

Po tych 4 latach nie może zabraknąć podziękowań. Aż się łezka w oku kręci, dlatego będą one myślę niecodzienne:

  • dziękuję za dwukrotne danie mi szansy na to, bym mogła mierzyć się ze swoimi słabościami i pracować na pełnych obrotach,
  • dziękuję za wolontariat 24h na dobę :),
  • dziękuję za możliwość organizacji 2 Marszów dla Życia, niezliczonej ilości rekolekcji i akcji, bycia Kierownikiem i Wychowawcą na obozach KSM, Wicekomendantem oraz Komendantem obozu formacyjnego, kierownikiem i opiekunem sekcji desantowej, kierownikiem SMOK i komitetu XV-lecia, opiekunem Senioratu,
  • dziękuję Zarządom obu kadencji (aż 4 składom!) za niezliczone godziny spędzone w biurze na naszych cotygodniowych spotkaniach. Czas niejednokrotnie trudny i ciężki, wymagający przemyśleń i odpowiedzialności, ale także radosny i szczęśliwy. Dzięki za to, że mogłam często poczuć się jak dziecko :) I za to, że nie zapominaliście, że choć jestem Malutka – to moje patrzenie na świat, wizja, misja również są dla Was ważne,
  • dziękuję wszystkim komitetom, sekcjom i grupom z którymi dane było mi pracować i kierować. Każda taka współpraca była dla mnie niezwykłą lekcją i pięknym czasem poznawania się z Wami, który niejednokrotnie zaowocował przyjaźniami na lata,
  • dziękuję Oddziałom i Kołom, których dane mi było być Opiekunem :) Nie zawsze było kolorowo, ale zawsze pełna optymizmu rozstawałam się z Wami wracając do codziennych obowiązków,
  • dziękuję wszystkim, którzy we mnie uwierzyli, dali szansę. Dzięki Łukasz (pewnie tego nie czyta, ale nie szkodzi) za to, że kiedyś banda szaleńców przyjechała do Góry i założyła tam KSM – bo od tego się zaczęło,
  • dzięki za każdy Wasz uśmiech, dobre słowo, wiadomość, trzymanie na duchu, gdy brak już było cierpliwości,
  • na koniec dziękuję Zarządowi obecnej kadencji:
    ks. Tomkowi za to, że wspiera mnie w moich szalonych pomysłach i cierpliwie podchodzi do moich skrajnych czasem emocji,
    Michałowi – za to, że zawsze liczył się z moim zdaniem i był moim przyjacielem. Twoja kartka z Rybo to najlepszy motywator :),
    Tomkowi – za to, że możemy tworzyć Kasprzak&Kasprzak Company :) i za wspieranie na każdym kroku,
    Madzi – za bycie starszą siostrą, rozmowy do późna, projektowe szaleństwo,
    Karoli – za dbanie o moją formację i częste pytanie: Jak się masz?,
    Jędrkowi – za inżynierskie podejście do rzeczywistości i długie rozmowy o KSM,
    Natalii – za radość i uśmiech na każdym Zarządzie :).

Koniec? Ależ nie!

Podziękowania, podziękowaniami, ale nie zamierzam się żegnać. Na „do widzenia” jeszcze za wcześnie! W KSM mam jeszcze wiele do zrobienia. Już w nieco innej roli i na innym poziomie. Może nie spędzając nad tym takiej liczby godzin, ale zawsze wkładając w to tyle samo serca!  Z niecierpliwością czekam na propozycje nowego Zarządu :)

I mówię nie „do widzenia”, a „do zobaczenia”! Na nieco innej drodze, ale zawsze zmierzając do tego samego celu – zbawienia!

Zawsze GOTÓW!