Po co nam struktura?

Chciałbym powrócić do tematów dotyczących mojego patrzenia na KSM.

Pomyślałem sobie, że napiszę o naszej strukturze. Odwieczny dylemat każdego KSM-owicza: czy naprawdę jest nam potrzebna ta cała hierarchiczność?

Skąd wzięła się struktura wyjaśniać chyba nie trzeba. „Cebula ma warstwy, ogry mają warstwy.” Kościół ma warstwy, KSM ma warstwy. Wszystko tutaj jest raczej jasne. Pytanie brzmi: czy ta struktura daje nam więcej korzyści, czy przysparza więcej problemów?

Od razu odpowiem: moim zdaniem struktura KSM sprawia, że mamy ogromną przewagę nad innymi grupami w Kościele. Dlaczego? Skupię się głównie na zaletach. Dostałem polecenie (tak, Prezesowi też się zdarza ;)), aby artykuły były krótsze, więc wymienię tylko po krótce jakie problemy wynikają z naszej budowy, a potem omówię kilka najważniejszych moim zdaniem zalet. Wiele z tych rzeczy może wydać się absurdem, gdyż będę pisał ogólnie, czasem będę idealizował. Życie pokazuje, że to od nas w największej mierze zależy na ile korzystamy ze struktury, którą mamy.

*Oczywiście wszędzie tam gdzie użyję słowa oddział mam na myśli również koła ;)

Trudności

Biurokracja – coś, co kojarzy mi się w pierwszej kolejności. Plany roczne, sprawozdania, protokoły, wnioski, składki… Większość osób patrzy na te elementy bardziej negatywnie niż pozytywnie. Czy faktycznie te elementy są takie straszne? To temat rzeka, na inny dzień. Przyjmę jednak, choć nie zgodzę się z tym osobiście, że jest to pewien problem związany ze strukturą.

Posłuszeństwo – coś, co i mnie, jako młodego KSM-owicza, denerwowało. Dlaczego ja, młody, jurny, inteligentny mam słuchać kogoś innego i jeszcze do tego robić to, co on mi „każe”?

Struktura KSM

fot. flickr.com/opensourceway

 

Zalety

Odpowiedzialność

W pierwszej kolejności to, co moim zdaniem jest najważniejsze. Kolejne będą w kolejności losowej. Odpowiedzialność to trudne słowo, bo kojarzy się od razu z jakimś ciężarem. Jednak wszyscy postawiliśmy sobie pewien cel (13 paragraf), który chcemy zrealizować. Nie trzeba tego za bardzo tłumaczyć, bo chyba wszyscy doświadczyli w życiu sytuacji, w której coś się nie udało, bo nie było osoby odpowiedzialnej. Jeśli za coś odpowiadają wszyscy to z reguły nie odpowiada nikt. Możemy sobie przecież pomyśleć „ktoś inny to zrobi”. Gdy jednak tylko nam powierzono jakieś zadanie ciężko jest zrzucić to na innych. Sama świadomość tego, że nikt inny nie zrobi tego za nas, znacząco wpływa na naszą odpowiedzialność.

Dopasowanie

Wspomniałem już wcześniej o warstwach w Kościele i KSM. Tak się jakoś złożyło, że działamy wewnątrz Kościoła Katolickiego. Idealną sprawą jest to, że mamy taką samą strukturę organizacyjną. Dlaczego? Bo jasne jest kto ma rozmawiać z biskupem, kto z proboszczem itd. Dzięki temu, że są to stale te same osoby istnieje możliwość zbudowania pewnej relacji, co buduje pewność w działaniu i wsparcie ze strony Kościoła. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której każdy rozmawiałby z każdym. Albo, co gorsza, jeden rozmawiał ze wszystkimi. Zauważcie, że w parafiach, w których działacie to „nasz KSM coś zrobił”, a nie „jakiś KSM coś zrobił”. To ogromna różnica. Działamy wśród swoich.

Wiedza

Dzięki temu, że w KSM pojawiają się władze, takie jak Zarząd, czy kierownictwo, możemy, jako całość, posiadać większą wiedzę. Skomplikowany to wywód, ale już piszę o co mi chodzi. Załóżmy, że w oddziale mamy 20 osób. Każda z nich posiada pewną wiedzę w swoich obszarach działania. Sekcyjni wiedzą wszystko o swoich sekcjach, zastępowi o zastępach, ktoś, kto organizuje jedzenie wie jak to się robi, ktoś, kto kontaktuje się z proboszczem wie co dzieje się w parafii… Wszyscy razem wiedzą wszystko. Jednak w momencie potrzeby podjęcia jakiejś decyzji nikt nie jest w stanie tego zrobić, bo zna tylko fragment wspólnej wiedzy. A co jeśli pojawi się taka jednostka jak kierownictwo? To oni odpowiadają za działanie w oddziale. Po rozmowach z sekcyjnymi, zastępowymi, koordynatorami wiedzą już wszystko i mogą z łatwością podejmować decyzje. To samo dzieje się na szczeblu diecezjalnym. Zasada jest prosta. Ten, kto jest „wyżej”, wie z reguły więcej i łatwiej mu podejmować decyzje.

Doświadczenie

W wielu miejscach mówiłem o tym, że umiejętności nabyte w KSM przydają się w dorosłym życiu. Odnosi się to również do struktury KSM. Działając hierarchicznie uczymy się odpowiedzialności, posłuszeństwa, komunikacji. Wszystko to ułatwi nam późniejszą pracę. Niewiele jest przecież osób, które nikomu nie podlegają. Wszędzie znajdzie się prezes, dyrektor, kierownik, salowa. Dzięki doświadczeniu struktury już na starcie mamy pewną przewagę nad innymi.

Rozwój

Struktura jest idealnym miejscem do rozwoju osobistego. Zaczynamy od bycia kandydatem. Po pewnym etapie formacji składamy przyrzeczenie i zostajemy członkiem KSM. Początkowo czerpiemy ze wspólnoty jak najwięcej. Po pewnym czasie jednak musimy zrobić kolejny krok, aby zyskać coś nowego. I tak trafiamy do kierownictwa, zostajemy zastępowymi, liderami. Następnie niektórzy trafiają do Zarządu, czy innych jednostek diecezjalnych. Nieliczni idą dalej, w kraj. Na każdym szczeblu tego rozwoju poznajemy coś nowego, uczymy się coraz poważniejszych rzeczy. Pozostanie na etapie zwykłego członka nie daje w perspektywie wieloletniej zbyt dużych możliwości.

Dostosowanie

Słowo bliskie dopasowaniu, ale chodzi mi zupełnie o coś innego. Mamy oddziały starsze i młodsze, w mieście i na wsi, w parafii i na uczelni. Mamy zatem zróżnicowanych członków, a co za tym idzie zróżnicowane potrzeby. Dzięki strukturze posiadamy kierownictwa, które mogą dopasować działalność oddziału do potrzeb członków i parafii. Gdyby o wszystkim decydował ktoś „na górze” każdy musiałby realizować jedną wyznaczoną ścieżkę. Dzięki podziałowi władzy wszyscy dążymy w tym samym kierunku jednak każdy dostosowaną do siebie ścieżką.

Reprezentatywność

Dzięki całej strukturze, KSM ma osoby wyznaczone do pełnienia funkcji reprezentacyjnych. Nie chodzi mi już tylko o składanie życzeń proboszczowi, czy biskupowi. Mówię tutaj o kontaktach z innymi organizacjami, mediami, sponsorami. Mówię również o temacie odległym, ale coraz ważniejszym w działalności stowarzyszeń i fundacji: projektach, konkursach czy dofinansowaniach.

Podsumowując: struktura jest dla nas ogromną wartością dodaną. Doświadczenie zdobyte w KSM pozwala mi stwierdzić, że dzięki niej mamy ogromną przewagę nad innymi grupami w Kościele. Jednak na ile z tego skorzystamy zależy wyłącznie od nas.

PS. Jak widać nie udało mi się wykonać polecenia ;)