KSM – czyli nie kto inny jak my – ma pewne zasady, którymi każdy powinien się kierować w swoim życiu. Nasz nowy cykl na łamach Servitusa rozpoczyna Kasia, która kilka dni temu złożyła przyrzeczenie i stała się pełnoprawnym członkiem Stowarzyszenia. Jak rozumie pierwszą zasadę?

ZASADA I
Kochaj Boga, szerz Królestwo Chrystusowe w swojej duszy, w swojej rodzinie i swym środowisku.

Kiedy czytamy powyższą zasadę, zdaje się “wyglądać na prostą”. Czy tak jest jednak faktycznie? Podzielmy ja na kilka części i analizując, spróbujmy dokładnie ją zrozumieć.

Część pierwsza: Kochaj Boga. Te słowa nie bez przyczyny występują na samym początku naszego KSM-owego dekalogu. Są najitotniejsze. Bóg powinien być dla nas najważniejszą wartością. Powiedział to sam św. Augustyn:

Gdzie Bóg jest na pier­wszym miej­scu, tam wszys­tko jest na swoim miejscu.

Mamy kochać Pana Boga, a gdy kochamy kogoś, to chcemy z taką osobą często przebywać (czas Mszy św., adoracja) i powierzać swoje problemy i radości. Ufamy tej osobie, potrafimy się dla niej poświęcać i zmieniać.

Część druga: szerz Królestwo Chrystusowe w swojej duszy. Mamy żyć sakramentalnie poprzez spowiedź i Mszę świętą. Powinniśmy na każdym kroku pogłębiać swoją wiarę – są od tego homilie, rekolekcje, dni skupienia. Powinniśmy też poszerzać swoją wiedzę religijną czytając Pismo Święte, książki religijne, rozmawiając z księżmi.

Część trzecia: w swojej rodzinie i swym środowisku. Jesteśmy KSM-owiczami nie tylko na cotygodniowych spotkaniach, Mszy św. Jesteśmy KSM-owiczami zawsze i wszedzie. W domu, w szkole. Mamy dawać odpowiedni przykład. Niektóre z zachowań nie przystają KSM-owiczom. Mamy nieść Dobrą Nowinę każdemu. Swoimi czynami powinniśmy prowadzić rodzinę, kolegów z klasy i nie tylko – do Pana Boga. W domu spełniajmy swoje obowiązki, nawet jeśli często brak nam chęci. Sama wiem dobrze, że trzeba nad tym pracować… Myślę jednak, że w ten sposób zbliżamy się do Pana Boga.

Są tu same nakazy i wskazówki. Zdaję sobie sprawę, że w codziennym życiu trudno kierować się tymi wszystkimi radami, kiedy wpływ mają na nas osoby, które chcą odciągać nas od Pana Boga. Przecież to takie “proste” i “wygodne”.

Myślę jednak, że trzeba być GOTÓW podejmować taki trud.