Karolina Kózkówna. Żyła w XIX wieku, w Wał-Rudzie, była męczennicą… wiele faktów można by wymienić o jej życiu, ale czy nie wydają się one dla Was, czymś odległym? Czy patrząc na obrazy przedstawiające Karolinę, nie wydaje Wam się, że to ktoś, kto zapewne był świętym człowiekiem, ale jest dla Was kimś zupełnie obcym i abstrakcyjnym?

Kiedyś uważałam podobnie, ale im bardziej ją poznaje, choć tutaj lepszym stwierdzeniem byłoby to, że to ona daje mi siebie poznawać, myślę, że jest to genialna młoda dziewczyna, która w swej prostocie jest ponadczasowa.

Oczywiście, bardzo istotny jest fakt, że oddała życie by ochronić swoje dziewictwo, ale ja jednak wolałabym skupić się na jej życiu, bo choć krótkie to dla nas jest świetnym przykładem.

Błogosławiona Karolina jest dla mnie inspirująca, ponieważ potrafiła być prawdziwą kobietą, świetnym liderem, córką i przyjacielem. A to wszystko w jednej osobie. Potrafiła pełnić te wszystkie role nie zaniedbując żadnej.

Była Piękną kobietą, przez duże P, bo nie chodzi mi tutaj o piękno zewnętrzne, ale takie prawdziwe płynące ze środka człowieka i wynikające z miłosierdzia i dobroci serca. Ostatnio na zajęciach moja prowadząca powiedziała, że choćbyśmy nie wiem jak się starały i nie wiadomo jakie maski byśmy nakładały z dziewczynami z grupy, to i tak jesteśmy brzydkie. Oczywiście wywołało to poruszenie, bo jak to jakaś niezbyt urodziwa babcia będzie nam, młodym dziewczynom, mówiła o naszych wyglądach. Kontynuując myśl wyjaśniła, że będziemy brzydkie, jeśli nie zbudujemy swoich wnętrz, nie uruchomimy pokładów naszej wrażliwości i delikatności. Karolina z całą mocą te pokłady miała uruchomione, dlatego wokół niej gromadziły się grupy ludzi, które uwielbiały jej słuchać i nie bały się do niej przychodzić ze swoimi problemami.

Lider – tak często używamy tego słowa w KSM-ie. Odbywamy szkolenia, organizujemy różne wydarzenia, kierujemy ludźmi, dlatego świetnie, że Kózkówna jest naszą patronką, bo ona miała naturalny talent to tego fachu. Potrafiła pomagać w parafii przy organizacji wydarzeń, działa w bibliotece i co dla mnie najważniejsze – na wszystko potrafiła znaleźć czas, to znaczy, że musiała być świetnie zorganizowanym człowiekiem. Umiała też być asertywna i wychować innych, czy to młodszych, czy starszych. Potrafiła w dyplomatyczny sposób powiedzieć, że ktoś robi coś źle bez wszczynania kłótni.

Niedawno dowiedziałam się, że w parafii Karoliny podczas przygotowań dzieci komunijnych jedno dziecko było niepełnosprawne. W tamtych czasach oznaczało to coś bardzo negatywnego i nikt nie chciał pomóc w przygotowaniu. Błogosławiona sama, pomimo wielu obowiązków, zajęła się pomocą dziecku. Zawsze też była osobą uśmiechniętą, nieoceniającą innych i okazującą wszystkim sympatię.

Jedyne do czego chciałabym Was wszystkich zachęcić, to poznanie Karoliny. Poczytajcie o niej, posłuchajcie, porozmawiajcie z osobami, które były z Zabawie i Wał-Rudzie, albo sami się tam wybierzcie. Z własnego doświadczenia widzę, że aby zrozumieć realia życia Karoliny i widzieć jak heroiczna była jej walka o czystość, trzeba odwiedzić te miejsca.

Zakochajcie się w Karolinie, bo jest świetnym wzorem dla nas, młodych, KSM-owiczów w szczególności.