Zostałem poproszony o napisanie artykułu na temat bł. Karoliny. Miałem napisać, co jest w niej fascynującego z punktu widzenia mężczyzny i co mężczyzna może czerpać z jej postawy. Ale czy dziewczyna może być wzorem dla mężczyzny!?

Święci dani są nam jako przykład do naśladowania. Mają wskazywać drogę do Boga. Dawać gotowy przepis na zbawienie, ale też zawstydzać, kiedy zajdzie potrzeba. Karolina postawiła tak wysoką poprzeczkę, że łatwiej nas zawstydza, niż podaje rozwiązanie. Jak wszystkich młodych świętych, cechowała ją miłość do Boga „na przepadłe”. Dobre było dla niej tylko to, co dobre, a wszystko inne – złe czy nieużyteczne. Dlatego Stwórca mógł ją powołać do siebie w tak młodym wieku.

Błogosławiona miała wiele cnót i zalet, które powinniśmy u siebie wypracować. Jej umiłowanie do modlitwy, zapał ewangelizacyjny, posłuszeństwo i pokora w codziennych obowiązkach, obrona czystości i wierności do końca – to tylko kilka z tych najważniejszych. Każdy winien na swój sposób wyrabiać u siebie te przymioty czerpiąc inspirację z Karoliny.

Czy może być wzorem dla mężczyzny? Sądzę, że nie, choć nie zaprzeczam, iż mężczyźni powinni rozwijać te same cnoty, co ona. Nie wchodząc głębiej w ten temat chciałbym zahaczyć o jedną, ważniejszą rzecz. Bł. Karolina może z pewnością zawstydzać mężczyzn. Zawsze, gdy słyszę zestawienie słów „Karolina” i „męskość”, moim pierwszym skojarzeniem jest pewien motyw pojawiający się w jednej z konferencji ks. Kucharskiego, Asystenta Generalnego KSM. Młoda męczennica przed swoją śmiercią spotkała kilku mężczyzn – rosyjskiego żołnierza, swojego tatę, dwóch pasterzy. Który z nich pokazał swoje męstwo, który wziął ją w obronę? W zaistniałej sytuacji to ona okazała większe męstwo i odwagę niż oni wszyscy razem wzięci.

Jednak w tym swoim męstwie była bardzo kobieca. Karolina nie wchodziła nigdy w męską rolę. Była w stu procentach kobietą i między innymi to przyniosło jej powszechną akceptację oraz szacunek. W domu znała swoje miejsce, była czuła i opiekuńcza dla swojego rodzeństwa. Ponadto kochała swoją Ojczyznę. Mimo iż miała taką możliwość, nie skorzystała z propozycji wyjazdu do Niemiec w celu lepszego zarobku. Była oddana nie tylko Polsce, ale i Kościołowi, w którym działała poprzez nieocenioną pomoc w parafii. Na ludzkie warunki była doskonała, dlatego Bóg chciał ją mieć tak szybko przy sobie.