Myślę, że większość z nas lubi być obdarowywana prezentami. Wielu z nas lubi również drugą część tego procesu, czyli obdarowywanie. Powodów do obsypywania prezentami może być wiele. Urodziny, imieniny, rocznice, wyrażanie swojej miłości, przyjaźni, sympatii i tak dalej. Niestety z prezentami zawsze wiąże się problem trafności. Czy podarunek komuś się spodoba, czy będzie odpowiedni, czy będzie pasował. Współczynników jest tak wiele, że często wybór prezentu przyprawia człowiekowi nie lada problemów.

A co, gdyby do każdego prezentu dodać coś, co jest zawsze trafne? Co, gdyby oprócz spodni, garnków, czekoladek, gry, książki, butów, swetra… dać drugiej osobie coś, co przydaje się zawsze, w każdej chwili naszego życia? Ale hola, hola! Czy istnieje coś takiego? No jasne, że tak!

Jako katolicy powinniśmy przecież wiedzieć, że podstawowym darem jaki możemy komuś dać jest nasza modlitwa. Ten prezent przydaje się zawsze! Każdy z nas spotyka się w życiu z czymś, na co nie ma siły, sposobu, możliwości. Jednym słowem – sam nie da rady. Skoro tak jest, to czemu nie odwołać się do Tego, który może wszystko? Obdarowujmy się zatem nawzajem modlitwą, nie tylko od święta, ale każdego dnia!

Myślę, że każdy z nas doświadczył w swoim życiu mocy modlitwy. Jeśli nawet nie, to każdy spotkał się ze świadectwami tej mocy. Popytajcie ludzi wokół was, czy to działa. Wniosek będzie zawsze ten sam: działa!

Jako przykład posłużę się małym, może banalnym świadectwem, ale zdarzyło się naprawdę niedawno i do teraz nie mogę wyjść z podziwu. Niedawno dostałem w pracy zadanie rozwiązania awarii zgłoszonej przez klienta. W związku z tym, że nie był to problem wykryty przez nas i zadanie otrzymało wysoki priorytet, musiałem je rozwiązać w ciągu pięciu dni. Problem okazał się masakryczny. Po 4,5 dnia nie miałem kompletnie pojęcia, co jest nie tak, a wszystkie moje działania nie doprowadziły mnie nawet o krok bliżej do osiągnięcia celu. Poczułem się tak zdesperowany, że stwierdziłem: Panie Boże teraz twoja kolej. Ja już nie mam pojęcia. Nie minęły 2 godziny od tego momentu, a problem był już rozwiązany. W mojej głowie pojawiło się nagle i w kompletnym przypadku olśnienie. Jednym słowem: WOW!

Dlaczego piszę o obdarowywaniu się modlitwą? Mam pewien pomysł. Czy nie genialnie byłoby, gdybyśmy modlili się za siebie nawzajem każdego dnia? Co by było, jakby każdego dnia modliło się za Ciebie 50, 100 czy 200 osób? Góry byśmy przenosili! Tylko czy ja mówię o czymś realnym? Spójrzmy na nasze Stowarzyszenie. Jakieś pół roku temu na prośbę biskupa Tomasika policzyliśmy, ilu członków KSM-u jest w Poznaniu. Okazało się, że mamy 100 osób, które złożyło przyrzeczenie i czynnie działa w Stowarzyszeniu. 100 osób! Gdyby dodać do tego naszych kandydatów, sympatyków, seniorów, to ze spokojem uzbieralibyśmy 200, a może i 300 osób. Moglibyśmy zatem założyć razem jakąś siatkę. Siatkę modlitwy!

Ale czy ja mówię o czymś nowym? Oczywiście, że nie. Przywołam tylko jeden z przykładów. W końcu mamy październik. Październik jest miesiącem maryjnym. A z Maryją kojarzy się nam różaniec. A z różańcem? Róże! Chyba w każdej parafii jest co najmniej jedna taka róża, która modli się w intencjach papieskich i w intencji całej parafii. Przecież w KSM-ie też mamy róże. Na razie są trzy. Powstaje czwarta. To oznacza, że aktualnie w intencjach papieskich, intencji całego KSM-u, w intencjach nadesłanych przez nas wszystkich modli się ponad 60 osób! Fenomenalne!

Róże Różańcowe KSM

60 osób to już spora grupa, ale czy nie brakuje tam Ciebie? Mamy październik. Może to czas abyś i Ty przyłączył się do naszych róż.

PRZYŁĄCZ SIĘ DO RÓŻ RÓŻAŃCOWYCH