Jesień zaczyna się pełną parą. W polskich sadach i ogrodach dojrzewają owoce, którymi pachną później nasze kuchnie. Liturgia Słowa idealnie wbija się w październikowy, polski klimat bowiem dziś rzecz właśnie o owocach, wyborze i powszechnej chorobie „nie-chce-mi-się”.


Liturgia Słowa – 05.10.2014
XXVII niedziela zwykła

Przejdź do czytań

Słowo

(J 15,16)
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili.

(Iz 5,1-7)
Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody. Teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz. Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym. Oczekiwał On tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy.

Komentarz

Byłeś kiedyś wybrany przez kogoś? Przewodniczący klasy? Kierownictwo oddziału/koła? Finał konkursu z biologii? Uczestnictwo w wycieczce w nagrodę za dobre oceny? Oświadczyny ukochanego mężczyzny? Przykładów jest wiele… Jeśli coś jest Twoim udziałem, to super. Zostałeś wybrany! Jednak jest to wybór z jakiś powodów… Bo zasłużyłeś, bo masz odpowiednie cechy charakteru, bo jesteś wygadany i ludzie Cię lubią. Jest ktoś, kto wybiera inaczej – BO JESTEŚ! Pan Bóg tak wybiera. On wychodzi pierwszy. Wybiera w oczekiwaniu na owoce.  Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili. A o owocach mówi pierwsze czytanie z Księgi Izajasza. Każdy doświadczony winiarz wie, że uprawa winogron wymaga wiele zachodu, wiele pasji i pracy. Pismo mówi o postawieniu ogrodzenia i tłoczni, oczyszczeniu z kamieni. Później dowiadujemy się też o przycinaniu, plewieniu, podlewaniu. Wiele zadań, jednak to wszystko zapewnia Pan Bóg. My mamy poddawać się pielęgnacji i wzrastać. Co to oznacza? Zgodę na Jego wybór. A jaki jest Jego wybór? Przeznaczeni jesteśmy do wielkich rzeczy – dojrzewania do soczystych winogron. I może On właśnie Cię wybiera. Może wybrał Cię do tego, abyś modlił się w KSM-owej Róży Różańcowej? Może masz podjąć się zadania prowadzenia spotkań formacyjnych w oddziale? Może wybrał Cię do tego, abyś w tym roku poszedł do przyrzeczenia? Może jesteś wybrany do tego, aby pojechać do kogoś z Sekcją Apostolską i głosić Jezusa Chrystusa i ducha wspólnoty KSMowej? Może wybrał Cię, abyś się nawracał i przemieniał dla Niego? A Ty? Być może chorujesz na „nie-chce-mi-się””czyli tzw. cierpkie jagody.

Świadectwo

Przed majowym Zjazdem Diecezjalnym wiele było takich rozmów przekonywująco-namawiających mnie do tego, aby kandydować do Zarządu. Z jednej strony czułam presję ludu, a z drugiej nieprzygotowanie do tej misji. Bo przecież brakowało mi tego, nie umiałam tamtego i owego. Jednak Pan Bóg przychodził wtedy ze swoim delikatnym przekonywaniem, że to jest Jego wybór. Przychodził też z zapewnieniem, żeby się nie bać, nawet jeśli obawy z czysto ludzkiego punktu widzenia są logiczne i sensowne. To Jego „przychodzenie” doprowadziło mnie do takiej wzniosłej myśli na modlitwie: „jeśli sprawisz, że ktoś mnie zgłosi, a później sprawisz, że odpowiednia liczba szaleńców mnie wybierze, to ja powiem gotów”. Obie zależności miały miejsce. Pan Bóg wybrał. Mam nadzieję na dojrzałe winogrona w maju przyszłego roku.

Panie Boże, dziękuję Ci za prezesa mojej „siedemnastki” i szesnastu „Bożych szaleńców”, którymi posłużyłeś się, aby mnie wybrać…