Miałeś kiedyś tak, że Słowo Boże z każdym kolejnym czytaniem wywoływało u Ciebie dreszcze, a zarazem ciekawość, co Pan powie Ci dalej? Taka właśnie jest dzisiejsza Liturgia Słowa… Motyw kluczowy – o staniu w kolejce i złym oku…


Liturgia Słowa – 21.09.2014
XV niedziela zwykła

Przejdź do czytań

Słowo

(Mt 20,8-16)

A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych! Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.

Komentarz

Dzisiejsze Słowo opowiada nam o Bożej sprawiedliwości, która jest dobrem… dobrem, które nie mieści się w głowie. Dlaczego? Czy z naszego punktu widzenia nie należy się więcej temu, kto dłużej pracował? Odpowiedź jest prosta i jasna. Logika Pana Boga jest inna. Daje tyle samo. Co gorsza – tych, którzy w naszych oczach są niesprawiedliwie potraktowani, ustawia na końcu kolejki w oczekiwaniu na zapłatę. Czym jest kolejka, a czym zapłata? Kolejka to wtedy, kiedy oczekujesz aż to, o co prosisz, spełni Ci się. Może jesteś ambitnym KSM-owiczem, działasz tu i tam.. pracujesz dla Kościoła i masz wiele próśb… prosisz o siły, prosisz o dobrą żonę/męża, prosisz o pracę… a Pan Bóg ustawia Cię na końcu kolejki, abyś mógł przyglądać się, jak On jest dobry. A jak jest dobry? Tak, że nazywa Cię przyjacielem, kocha miłością, która nie kalkuluje, która nie mówi „daj mi, a ja oddam Ci tyle samo”. W naszych kolejkach zamiast czerpać z nauki jak być dobrym, możemy nabawić się choroby „złego oka”. Czym jest „złe oko”? Po pierwsze zazdrością, że inni mają lepiej, a to bierze się z oceny i porównania. Zazdrościsz? Powodzenia, uśmiechu, kasy, ocen, chłopaka/dziewczyny, życia? Po drugie „złe oko” to krytycyzm otaczającej rzeczywistości i ludzi. Bo stanie w kolejce nigdy nie należało do przyjemnych, a przecież za dnia w czasie pracy w winnicy była spiekota, trud. Zazdrość i krytycyzm powodują, że pracownicy winnicy nie zauważają jednego – stojąc ostatni otrzymują stokrotnie więcej niż denara – naukę tego jak być dobrym.

Świadectwo

Pan Bóg uczył mnie kiedyś, jak być dobrym przez osobę mojego dziadka, Edwarda. Razem z babcią tworzyli piękne małżeństwo. Byli owymi uroczymi staruszkami, którzy prowadząc się za ręce na ulicy, wywołują w nas tęsknotę za dobrym i spełnionym życiem. A dlaczego dziadek nauczył mnie jak być dobrym człowiekiem? Bo oprócz tego obrazu jak powyżej, była też dużo trudniejsza rzeczywistość – choroba babci… Choroba Alzheimera, która początkowo odbiera sprawność psychiczną, emocjonalną, a później też tę fizyczną, prowadząc do całkowitego uzależnienia od drugiej osoby. Kochać i być dobrym jest łatwo wtedy, kiedy dając otrzymuje się zwrot, kiedy druga osoba jest ładna, kiedy służy w domu, kiedy można z nią porozmawiać… kiedy według biblijnego obrazu winnicy pracuje od samego rana. Trudniejsze i chyba bardziej prawdziwe jest wtedy, i właśnie tego nauczył mnie dziadek, kiedy kochasz osobę, która już nie może ci się odpłacić, która nie może ci nic w zamian dać, bo nie jest wstanie mówić czy chodzić… Po prostu jest – pracuje jedną godzinę. Pan Bóg jest dobry. Zarówno jednym jak i drugim daje po denarze. A drugim dorzuca w gratisie krótki „kurs kolejkowy” pt. Jak być dobrym?