W ostatnim czasie wiele osób zaprasza Was do wyjazdu na KSM-owy formacyjny wyjazd do Rybojedzka. Zaprosić chciałam i ja – a co!

Rybojedzko to dla mnie miejsce szczególne. Wielu z Was od lat jeździło do Białej – spędzało w niej każde wakacje, formując się i integrując. Moja przygoda z KSM-em nie trwa jednak tak długo. Biała już za moich czasów powoli się zwijała. Były Podgaje, gdzie pełniłam funkcję vicekomendanta, a rok później Rybojedzko, gdzie bardzo szybko zapadła decyzja o tym, że mam zostać na obozie komendantem. Decyzja szybka, ale wcale niełatwa. Nie jestem osobą, która marzy o dwóch tygodniach spędzonych w środku lasu, uwielbia chodzenie po chaszczach. Nie do końca przekonują mnie takie właśnie wakacje. Zadecydowała jedna, dla mnie podstawowa sprawa – chęć poczucia wspólnoty. Prawdziwej, takiej zbudowanej „mimo wszystko”.

Obóz w Podgajach utkwił mi w pamięci pod tytułem: W Białej było inaczej. Zdanie to jak prześladowało mnie co najmniej kilka razy dziennie z ust KSM-owiczów. Dochodziłam w głowę – dlaczego? Co takiego było w Białej, czego nie ma tutaj? Potrzebowałam roku, by zrozumieć tę pokrętną logikę. Zakochanie w miejscu, atmosferze i wspomnieniach. Dlaczego o tym piszę? Nie dlatego, by negować ludzi, którzy tak sądzą i w Białej zakochali się na zabój. Piszę o tym, ponieważ właśnie złamanie takiego myślenia było dla mnie najtrudniejszą częścią obozu. To właśnie moje budowanie wspólnoty mimo wszystko.


A teraz już ciekawsza część, czyli dlaczego warto! W to nie wątpię ani trochę!

  • Niezwykła przygoda

Dla mnie trwała nieco dłużej, ponieważ obóz trzeba było jeszcze przygotować. Godziny pracy komitetu organizacyjnego, przygotowań i rozmów… A potem już dwa turnusy (czyli dwa tygodnie) obozowego życia w środku puszczy. Fantastycznego życia! Każdego dnia zadziwiało mnie coś innego. Wierzcie mi, życie w takich warunkach bardzo weryfikuje i formuje. Jest czas, żeby pomyśleć, przemyśleć i wkroczyć w kolejną przygodę zwaną prawdziwym życiem!

Ognisko KSM

  • Ludzie

Fantastyczni ludzie! Obóz to nie miejsce. To nie nasze przekonania, że nic nie można zmienić i zakochanie w tym, co było. To ludzie! Prawdziwi, z wieloma potrzebami, z określonymi siłami i cierpliwością. Tacy, którzy przyjeżdżają z obraną wcześniej koncepcją i czegoś oczekują. Ale ludzie to też fantastyczni aniołowie Boga! Wierzcie mi, gdyby nie oni, nie raz z impetem opuściłabym obóz. Tak się jednak nie stało. Były godziny rozmów, śmiech, radość i prawdziwe poczucie KSM-owej jedności. To, czy nasza wspólnota będzie drugą rodziną zależy tylko od nas samych.

  • Formacja

I to na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim duchowa – fantastyczne spotkanie z Bogiem (na przygotowanej formacji w zastępie, ciszy, podczas której jesteśmy z Nim sam na sam, a także podczas obserwacji przyrody – jak będąc w środku lasu, gdzie wokół cisza i spokój, nie dostrzec Jego obecności?). Dla mnie to także formacja, walka ze swoimi słabościami, przezwyciężanie lęków i bitwa z nie dam rady.

  • Apostolstwo

Czyli dawanie siebie innym każdego dnia. Bo apostołami mamy być wszędzie. Na obozie mamy tę szczególną wartość dodaną, że żyjemy w zastępach. Spektrum wiekowe szerokie, pole do działania – niewyobrażanie wielkie!

  • Boży herosi

Herosi, czyli obozowa kadra :) Fantastyczni ludzie, którzy wiele miesięcy przed oraz już w trakcie samego obozu każdego dnia z Bożą radością sprawiali, że przebiegał właśnie tak, jak On by tego chciał. Dla mnie to właśnie herosi, którzy zajmowali się tysiącem spraw i mieli milion obowiązków, a mimo to pamiętali, kto na obozie jest najważniejszy!

  • Plan? Jaki plan?

Na obóz przyjeżdżamy z jakimiś planami. Chcemy by było tak, a nie inaczej, czegoś oczekujemy – zarówno uczestnicy jak i kadra. W zeszłym roku przekonałam się, że plan nie istnieje :) Takie wakacje to totalny Boży spontan!

Flaga KSM

  • Zaufaj!

To moim zdaniem najważniejsze słowo, które powinno przyświecać każdemu obozowi. Jedziemy z konkretnym planem, czegoś chcemy, czegoś oczekujemy od tego wyjazdu. Nie zawsze wszystko przebiega tak, jakbyśmy chcieli. Spotykamy ludzi, których być może nie lubimy. Doświadczamy sytuacji, które nie zawsze są miłe. Zadajemy sobie pytania, które często wcale nie są łatwe. Proszę o jedno – zaufaj! To właśnie Jego plan!


To wszystko sprawiło, że dla mnie obozowa przygoda trwać będzie jeszcze długo! I nieważne czy będzie to Rybojedzko, czy też inna miejscowość. Nieważne, czy siedem czy dziewięć dni. Nieważne… Najważniejsze, że KSM-owo!

Na zakończenie dwie małe prośby. Po pierwsze: daj się Bogu zaskoczyć! Daj wprowadzić Jego plan w Twoje życie! Być może właśnie Rybojedzko to część Jego planu. Po drugie: kadra! Pamiętaj, że Ci ludzie potrzebują Cię :) Daj im radość, jaką Oni przelewają również na Ciebie!

Bez Ciebie nie jadę!