Pora się zbierać. Pakować swoje manatki i ruszać w drogę. Co to za wyzwanie? Dokąd? Na celowniku: Galilea! Serio?

Galilea

Co jest moją Galileą? Gdzie jest moja Galilea? Czy o niej pamiętam? Czy o niej zapomniałem? Czy poszedłem drogami i ścieżkami, które sprawiły, że o niej zapomniałem?

Do zadania sobie takich pytań zachęcał nas podczas liturgii Wigilii Paschalnej papież Franciszek. Wspominana Galilea leży u źródła naszej drogi z Jezusem. To nic innego jak chrzest, korzenie naszej wiary i doświadczenie chrześcijańskie. I do nich właśnie mamy wracać. Wracać tam, gdzie wszystko się zaczęło. Nasze chrześcijańskie „ja”.

W świecie, w którym sypia się po 5 godzin dziennie (informatycy czasem krócej), kiedy biega się (nie tylko w półmaratonach) z miejsca na miejsce (Triduum, Zarząd, rzecznik, Servitus, praca, uczelnia), nie ma czasu na myślenie. Często zapominamy, po co to wszystko robimy. Kolejna akcja, kolejny KSM-owy wyjazd. Rutyna. Jedziemy, bo inni jadą, bo tak się po prostu przyjęło. Nie wspominając o tym, że formację wielu z nas odstawiło na bok już jakiś czas temu. Zamiast prawdziwie przeżywać rekolekcje czy spotkania – bierzemy w nich udział, żeby spotkać się ze znajomymi. Wiesz, fajna atmosfera i w ogóle, można się wyrwać, coś się dzieje. Tylko na tyle nas stać?

Spotkanie oddziału w piątek? Po co, skoro kumpel zaprasza na imprezę. A skoro „już w piątek wolno się bawić”, to nawet skrupułów nie mamy. Spotkanie ze znajomymi, nierzadko zakrapiane i od razu milion selfie na facebooku, na których ewidentnie chcemy pokazać, jacy jesteśmy „dorośli” i „dojrzali”? Piszę o czymś abstrakcyjnym? Przejrzyj swoją tablicę i powiedz mi, czy się mylę. Czy nie taką drogę bardzo często wybieramy?

Świadek

„Świadek Zmartwychwstania”, tak? Serio? Chyba czas się ogarnąć. W każdym miejscu, w każdym czasie świadczmy o Tym, który ŻYJE! Wróćmy do swojej Galilei. Tej iskry, która zapaliła nas do chrześcijańskiego życia. Tej iskry, dzięki której trafiliśmy do KSM-u. Ona nie pojawiła się przypadkowo. Mamy swoje zadanie! Wiesz, przecież Ty i ja też zmartwychwstaniemy :) Stań przed lustrem, powtórz to zdanie z 5 razy i uświadom sobie jego treść. Coś niesamowitego! Także słuchaj, nie możemy być byle jacy.

O byciu świadkiem Chrystusa mówił też w katedrze poznańskiej ks. abp Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski:

Potrzebujemy Ciebie Zmartwychwstały Panie w naszych sercach! Chroń nas przed mrokiem niewiary i chłodem obojętności. Wiemy, że największym zagrożeniem dla chrześcijaństwa nie jest wcale wojujący ateizm ani wrogowie wiary, ale oziębłe serca chrześcijan. Przemieniaj nasze serca, abyśmy stali się odważnymi świadkami Twego zmartwychwstania!

To co, kierunek: Galilea? Zastanów się, przemyśl. Wyruszamy jeszcze dziś. Wróćmy razem do swoich źródeł. To ma sens! Szczególnie dziś, kiedy w sposób szczególny myślimy o Zmartwychwstałym. Obudź się na nowo! GOTÓW?!